sty 7 2026
KRÓL DEZINFORMACJI ZNOWU W AKCJI
Naczelny król dezinformacji w akcji, czyli sprawozdanie z konferencji pt. „Dzień Handlarza” w Łodzi z dnia 3 grudnia ub.r., która była poświęcona projektowi UC95, gdzie mówiono także o tym, że homologacja chyba niepotrzebna, bo . . . . – szkodzi?
Nasz Kolega podesłał mi poniższy link pt. „Auta z USA, Kanady, Dubaju czy Japonii pod lupą służb technicznych! Koniec importu?”, który omawia spotkanie w Łodzi z naszym (?) królem dezinformacji w sprawie pojazdów spoza UE i bez homologacji (poniżej link).1
Więc oglądałem . . . . i . . . . .
Mamy tu także wielokrotnie powtarzane „Wielce prawdopodobne”, „incydentalne BT” i pytanie, „czy jest się czym martwić?
Więc ja się nawet bardzo martwię, bo widzę, że jest to „wielce prawdopodobne”, że to nie tylko PISKP niedawno dał się nabrać. Bo ten sam błąd popełnili też dużo wcześniej urzędnicy naszego nadzoru w WK/starostwie, którzy w ten sposób od 1 stycznia 2016 roku łamali Prawo.
A teraz jeszcze dali się nabrać organizatorzy tej konferencji z handlarzami w Łodzi zapraszając króla dezinformacji z MI/DTD. Więc to już nie jest „incydentalne” działanie, a celowa i zmasowana akcja dezinformacyjna.
No to do roboty.
1.
Na wstępie, cyt.: „wzrosną koszty”
– a kto by się przejmował takimi duperelami, tym bardziej, że nie powiedziano, kto za to zapłaci i ile to będzie kosztowało.
2.
cyt.: „to nie będzie sama homologacja, a jedynie dostosowanie tych aut do wymogów dla aut wyprodukowanych w UE”
– ta sugestia o braku homologacji, toooo, no wiecie, nooooo, mniód na moje stare i zbolałe serducho. Szkoda, że nikt im nie wyjaśnił, czym jest sam proces homologacji?
3.
cyt.: „Ekologia, to najważniejszy punkt ustawy, czyli porównanie emisji zadymienia i spalania. Diagnosta będzie miał tabelki i porówna te normy”
– to bardzo ciekawe spostrzeżenie, że nie chodzi tu o BRD (sic!). Bo Policja – wspierając w tym zakresie MI/DTD oraz GOTD – celowo nie prowadzi statystyk o tym, jaki procent w grupie powodującej kolizje i wypadki stanowią pojazdy bez homologacji.
4.
cyt.: „indywidualne dopuszczenie do ruchu przez służby techniczne, gdy diagnosta nie będzie miał dostępu do danych technicznych”
– ale nie mówią im/biednym handlarzom am-carów, gdzie będą te służby techniczne, bo zwykły rzeczoznawca w powiecie im już nie wystarczy.
No tak, rzeczoznawcy u nas też mają słabe struktury, więc nic tu nie zrobią. Klienci będą odsyłani do Warsiawki w ramach wycieczki krajoznawczo-poznawczej. Koniecznie trzeba nabijać kasę kumplom z instytucji podległych MI/DTD, np. TDT lub ITS, czy też zgodnie z nimi współpracujące inne instytuty/instytucje (i koniecznie – broń Panie Boże – nie krytykujące!).
5.
cyt.: „badanie normy emisji spalin w am-carach, to będzie incydentalna sprawa”
– no to zobaczymy, to jeszcze się okaże!
6.
cyt.: „rozszerzenie uprawnień dla diagnostów, którzy pracują na Okręgowych SKP”
– ciekawe, czy w ślad za tym rozszerzeniem wzrosną na OSKP nasze pensje? Bo w takim wypadku może i ja wrócę jeszcze do pracy?
7.
cyt.: „dodatkowe badanie techniczne w przypadku stwierdzenia lamp symetrycznych wykonają służby techniczne”
– jak, coooo? Wymiana lamp na asymetryczne tylko w Warszawie? O co tu chodzi? Kolejny kawałek tortu zabierają z SKP?
8.
cyt.: „procedura odwoławcza w przypadku negatywnego BT będzie tylko do dyrektora TDT”
– no i o to chodzi. Już to widzę oczyma wyobraźni, jak cała nasza branża SKP radośnie klaszcze w dłonie z zadowolenia.
9.
cyt.: „wielce prawdopodobne jest to, że diagnostów nie będą interesowały oznaczenia homologacyjne”
– co im tej król dezinformacji powkładał do tych pustych głów? Z drugiej strony to ciekawe, że nikt w tym środowisku handlarzy autami spoza UE nie zna się na tyle na Prawie, aby wyrazić choćby wątpliwość…..
10.
cyt.: „badanie jednostkowe w TDT ma iść w tysiące zł, między 5 a 7 tysięcy, ale będą to przypadki incydentalne”
– to stwierdzenie jest ilustracją tej prawdy, że w potoku propagandowych kłamstw i insynuacji musi być choćby ułamek prawdy, aby stek bzdur nabrał wiarygodności.
11.
itd., itp., et’cetera,
– to nic nowego, to już było wcześniej. Możemy tak stwierdzić po informacjach od naczelnego króla dezinformacji na tej (pożal się Boże) konferencji, czy też raczej na tym spotkaniu handlarzy am-carami, których MI/DTD zamierza wspierać, jak wspierali i wspierają Belarusa.
Mamy więc tu w rzeczywistości ponownie króla dezinformacji w stałej i propagandowej akcji, próbującego obronić patologiczną procedurę łamania Europejskiego Prawa w III RP kosztem wszystkich uczciwych Obywateli i stojącego w obronie lobbystów Trumpa tak twardo, jak kiedyś bronił lobbystów Łukaszenki w imieniu PiS-u!
Trzymajmy się Prawa,
pilnujcie swoich interesów i swojej pracy
dziadek Piotra
– – – – – – – – – – –
![]()













7 stycznia 2026 @ 10:31
Ten handlarz wciska obecnym i przyszłym właścicielom aut z USA, ZEA, Japonii ciemnotę, bo ci którzy zarejestrowali takie auta po 1 września 2020r bez wymaganej po tej dacie decyzji o krajowym dopuszczeniu indywidualnym pojazdu (inaczej pojazd będzie uczestniczy w ruchu drogowym bezprawnie, a procedura celna zwalniająca pojazd jest niedokończona bo oparta na dopuszczeniu/rejestracji obarczonym wadą prawną ) wcale nie zapłacą parę stów. Więc policzmy ile to będzie:
1)
sprawdzenie kompletności dokumentów przedłożonych do wniosku, o których
mowa w art. 68g ust. 3, oraz ich weryfikację – w wysokości 7,1% tego
wynagrodzenia;
2)
przeprowadzenie badania spełnienia wymogów krajowego indywidualnego
dopuszczenia pojazdu niebędącego nowym pojazdem – w wysokości 2,4% tego
wynagrodzenia;
3)
wydanie świadectwa krajowego indywidualnego dopuszczenia pojazdu niebędącego
nowym pojazdem – w wysokości 2,4% tego wynagrodzenia
A jeśli właściciel pojazdu nie będzie dysponował ważnym CoC na dany pojazd ( te producent lub jego upoważniony przedstawiciel z obowiązku wystawia w formie kopii do 10 lat od chwili wprowadzenia pojazdu do obrotu) to te koszty wzrosną za badania przeprowadzane przez służbę techniczną (ITS, PIMOT, BOSMAL):
4)
przeprowadzenie badania w zakresie emisji zanieczyszczeń – w wysokości 213%
tego wynagrodzenia;
6)
przeprowadzenie badania w pozostałym zakresie wynikającym z protokołu
uprawnionego diagnosty – w wysokości 59% tego wynagrodzenia.
Podliczając koszt takiego obowiązkowego badania dla właściciela pojazdu obciążonego wadą prawną w wyniku rejestracji bez wymaganej decyzji o dopuszczeniu jednostkowym wymienionej w art.72 ust.1 pkt.3 PRD w związku z obowiązującym od 1 września 2020r rozporządzeniem 2018/858 to wyniesie więc 283,9% średniej krajowej wynoszącej na chwilę obecną 9078,16 brutto. czyli w sumie 25 772,90 PLN.
(źródło: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12402254/katalog/13157123#13157123 )
Jest git! 🙂
Całkowity koszt uzyskania decyzji o dopuszczeniu indywidualnym wymaganej przez WŁAŚCICIELA pojazdu z OBOWIĄZKU USTAWOWEGO resort transportu ustalił więc na 25 772,90 złotych.
To niewiele jak na ceny luksusowych aut z USA bo jeśli kogoś stać na utrzymanie auta z pojemnością 6 litrów i płacenie za zajmowanie dwóch miejsc parkingowych to i uzyskanie takiej decyzji nie nadwyręży jego budżetu.
Już bardziej ten budżet może nadwyrężyć konieczność zapłaty akcyzy i granicznego podatku VAT z odsetkami do 5-ciu lat wstecz jeśli okaże się, że pojazd bez CoC został sprowadzony jako ciężarowy i jakiś tam handlarz ( sp. z o.o. z kapitałem zakładowym 5 tys. złotych, która zniknie w oka mgnieniu) dokonał odprawy tego pojazdu jako ciężarowego kat. N gdy faktycznie był to samochód osobowy kat. M, a na dodatek ów szczęśliwy właściciel tego auta koszty jego utrzymania w prowadzonej działalności gospodarczej odpisywał sobie od podatków.
Faktycznie będzie to parę stów!
Ministrowie się zmieniają ale Król jest tylko jeden. 😉
8 stycznia 2026 @ 13:46
Ciekawe, wpłynęły do ministra głosy aby nie stosować abolicji 🙂
8 stycznia 2026 @ 20:41
cyt.: „… głosy aby nie stosować abolicji”
– tak, to bardzo ciekawe, że upubliczniono ten fakt, i o ile to oczywiście jest prawda (?).
Podejrzewam, że to kolejny element naczelnego króla dezinformacji.
Bo z abolicją TDT nic na tym interesie nie zarobi. Zaś bez abolicji, te wszystkie pojazdy spoza UE wjadą prosto do kasy TDT. Bo, gdy nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze.
Prawda, że prawda bywa prawdziwa i powalająco prawidłowa?
Dziękując za tę ciekawą sugestie,
pozdrawiam
dP
9 stycznia 2026 @ 22:49
Abolicja jest prawnie niedopuszczalna. Problem muszą załatwić badania na dopuszczenia indywidualne w przypadku braku CoC jednak muszą być one tanie, a nie wyceniane z kapelusza jak jest to dzisiaj robione.
Koszt badań emisyjności wyceniony na 213% przeciętnego wynagrodzenia przez szkodników z resortu transportu, którzy nie dostosowując prawa krajowego do prawa Unii w czasie vacatio legis rozporządzenia 2018/858 wpuścili w kanał kilkaset tysięcy właścicieli aut zaimportowanych spoza obszaru wspólnotowego woła o pomstę do nieba i co najmniej zdymisjonowanie tych urzędników z wyciągnięciem konsekwencji karnych włącznie stosownie do art.231 k.k. Jak dla mnie te wszystkie zaniechania w dostosowywaniu prawa krajowego mogą mieć jeden cel – zniechęcenie Polaków ( co byłoby w interesie Rosji) do Unii Europejskiej. Homologacyjne prawo Unii jest pozbawione luk, wad i przewiduje różne mechanizmy mające zapewnić rozwój MŚP i czas na dostosowanie się dużych producentów do nowych regulacji mających służyć ochronie miejsc pracy w unijnym przemyśle motoryzacyjnym. Tylko u Nas w Polsce cały czas tworzone są luki w prawie, nie realizuje się zaleceń dotyczących produkcji małoseryjnej, jednostkowej/specjalnej i zwleka się do ostatniej chwili z wypełnianiem obowiązków wprowadzanych prawem Unii. Nie doinformowuje się branży moto, nie doszkala się diagnostów i urzędników Starostw w zakresie obowiązującego stanu prawnego wynikającego z prawa wspólnotowego. Po co? Dlaczego? No chyba tylko po to byśmy później nie nadążając się dostosować do zaskakującej nas rzeczywistości psioczyli na złą, głupią Unię nie rozumiejąc i nie chcąc już zrozumieć czemu te regulacje służą.
Nasza gospodarka (unijna) skończy się wraz z zalewem tanich aut (używanych) z USA i nowych z Chin, bo auto to najbardziej pożądany przez społeczeństwo wyrób o wysokim stopniu wartości dodanej w skład którego wchodzą komponenty z każdej dziedziny przemysłu. Pozwalający rozwijać się każdej branży; stalowej, tworzyw sztucznych, gumowej, szkła, chemicznej, elektronicznej itd., która przestaje istnieć jeśli nie będzie napędzana odpowiednio dużą skalą produkcji. Jak nie będzie pracy to i nie będzie pieniędzy na paliwo do tych tanich upragnionych przez Polaków aut. Proste jak świński ogon. Od dłuższego czasu zapamiętale bezmyślnie piłujemy gałąź na której siedzimy.
10 stycznia 2026 @ 08:36
„Nasza gospodarka (unijna) ” tylko kto celowo jak widać dąży do tego celu, dobijając gospodarki unijne w każdy możliwy sposób , gospodarce rolnej lepiej nie wspominać bo ta została skazana wiadomą umową o której skutkach nasi wspaniali rządzący milczą?
10 stycznia 2026 @ 10:52
Gospodarka rolna w PKB ma stosunkowo niewielkie znaczenie pomimo, że corocznie 40% budżetu Unii jest w nią wpompowywane.
Zapewne ktoś policzył, że nie ma sensu za wszelką cenę utrzymywanie nieefektywnych gospodarstw, nawet takich 30ha, z których chciałaby się przez rok utrzymać cała rodzina, gdy na świecie przy dzisiejszych technologiach bez-orkowych, przy zastosowaniu wielkogabarytowych maszyn uprawia się taki areał ziemi w 1 godzinę.
Unia Europejska nie ma wpływu na ceny światowe, a te ceny dyktują koncerny gospodarujące globalnie na kilkuset tysięcznych areałach. Przemysł państw unijnych (w tym polski) by istnieć musi mieć natomiast rynki zbytu i dostęp do surowców. Z przyczyn oczywistych rynek chiński już odpada dla produktów z Unii. Dostęp do surowców jest ważny nawet dla przetrwania przemysłu unijnego na wewnętrznym rynku Unii, bo tu też mamy coraz większą konkurencję ze strony chociażby Chin.
Gdyby przemysł Unii zbankrutował, to i tak by nie było z czego dopłacać do rolnictwa, które w obecnie rozdrobnionej formie bez dotacji i tak nie wytrzymałoby konkurencji z tańszą żywnością spoza Unii. Jedynym ratunkiem dla rolnictwa unijnego jest jakość żywności i świadomość obywateli Unii w zakresie jej wpływu na zdrowie i lokalny patriotyzm, którym powinni się kierować dokonując zakupów.
Tak więc utrzymanie tych wyśrubowanych standardów produkcji rolnej paradoksalnie jest jedyną szansą na sukces w konfrontacji z zawsze tańszą żywnością produkowanej w latyfundiach. Obawy rolników o przyszłość są słuszne i należy mieć dla nich zrozumienie, bo ludzie związali z rolnictwem swoje życie i nie da się go przemodelować z dnia na dzień. Ale nie można też okłamywać ludzi, że globalnie zachodzące procesy ekonomiczne da się zahamować wewnętrznymi działaniami państwa o populacji jednej dużej aglomeracji chińskiej czy brazylijskiej.
Polityka klimatyczna Unii jest odklejona od rzeczywistości to fakt, ale być może ktoś z zewnątrz wspiera niektórych polityków o lepkich rączkach, by byli tak odklejeni od tej rzeczywistości. Tam też są tylko ludzie. Popatrzmy gdzie są dzisiaj polscy politycy, co do których są podejrzenia o przekręty gospodarcze? Pewnie nie jesteśmy w tej kwestii wyjątkiem w UE. A jak ktoś jest zaprzańcem, to czy tu czy tam będzie nim zawsze i bez względu od narodowości.