LOJALKA W BRANŻY

Lojalka w branży i jej rola. Czyli po 40 latach czysty Bareja i umysłowa breja oraz pytanie: wracamy do komuny, czy do przedszkola? Bo to dziecko w przedszkolu tylko słucha i do tego uśmiecha się jeszcze od ucha do ucha. Zaś mi się nie chce śmiać, a wręcz przeciwnie (kurka-mać!?).

Pojęcie lojalki nie jest znane młodszemu pokoleniu, więc warto je przypomnieć. Lojalka funkcjonowała powszechnie w PRL-u, Czyli w minionym ustroju, który znany jest pod nieco (?) prostacką nazwą „komuny”, gdy w rzeczywistości był to ustrój tzw. realnego socjalizmu. Według Wikipedii, ówczesna deklaracja lojalności (potocznie: lojalka), to zobowiązanie się przez daną osobę do przestrzegania określonych przepisów.1 Warto jednak pamiętać, że te przepisy najczęściej (np. stanu wojennego) nie miały statusu zgodnych z konstytucją, już nie mówiąc/pisząc o tym, że były najczęściej także niezgodne z prawem europejskim i międzynarodowym.

Określenia tego używa się zazwyczaj w odniesieniu do dokumentu, do którego podpisania władze PRL nakłaniały działaczy opozycji politycznej w Polsce w okresie stanu wojennego.2

Ten przydługi wstęp adresuję przede wszystkim do tej młodszej części naszych PT Czytelników oraz do tych Koleżanek i Kolegów, którzy już teraz, w naszej demokratycznej III RP także zmuszeni zostali do złożenia podobnej deklaracji lojalności. I mam prawo przypuszczać, że do tego doszło, gdyż i mi zaproponowano taką lojalkę – niezgodną z Prawem określonym w Statucie tej organizacji.

A ze swobodnej i „naturalnej” formy złożenia mi tej bezwstydnej „oferty lojalności” może wynikać, że składający mi tę propozycje ma już dość duże doświadczenie w tym niedemokratycznym procederze. Bo też był nieco (?) zdziwiony moją odmową złożenia takiej deklaracji lojalności. Czy ten fakt może oznaczać, że jakaś część Kolegów nie miała takich oporów i złożyła taką lojalkę?

W omawianym kontekście przypomina mi się ten straszny film Stanisława Barei pt. Miś3, który ilustruje tę naszą polską paskudną mentalność i lizusostwo, choćby poprzez padające tam słowa: „łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje (…)”.4

Chodzi o to, że specjalnie nie zabiegałem o tę przynależność do tej naszej branżowej organizacji. Zostałem zachęcony przez niektórych Kolegów, którzy są jej członkami. Więc, poczytując to za zaszczyt, złożyłem to pismo z prośbą o przyjęcie. A potem jeszcze złożyłem deklarację członkowską.

Rzekomo wszystko było już uzgodnione, a decyzja miała zapaść jeszcze tego samego dnia, albowiem cały zarząd był właśnie na miejscu, więc to miała być tylko kwestia paru małych chwil na spotkanie się zarządu w pomieszczeniu obok – jednym słowem zwykła formalność.

A tu maszszsz, niczym z liścia w twarz!

Bo minęła ta chwilka, potem jeszcze trzy takie chwile, wreszcie minął ten cały długi dzień. Ale ja czekałem jeszcze, potem drugi dzień, a potem trzeci dzień.

tu w parę dni po tym ważnym dla mnie wydarzeniu odebrałem telefon. A w trakcie rozmowy usłyszałem, że warunkiem uczestnictwa w życiu tej organizacji będzie złożenie właśnie takiej lojalki . . . . . . .

Wierzcie mi, że przeżyłem niemały szok. Ponad ćwierć wieku od demokratycznych zmian, a tu taki jeszcze takie post-PRL-owskie postawy.

Potrzebowałem paru chwil, żeby zrozumieć, że to jednak się stało, że to jednak się dzieje tu i teraz w III RP, że wróciły dawne demony i strachy rodem z PRL-u.

No nie!

Koleżanki i Koledzy, no nie, Nie, NIE!

Bo już „to nie te czasy Arlekinie, nie te czasy. Dziś saksofony, Arlekinie, kontrabasy, (…) bo dawno minął Minął czas arlekinady.” – jak śpiewały dawno temu Filipinki.

Dość arlekinady i pajacowania oraz cofania nas w rozwoju. Komedia Barei mogła rozśmieszać w 1980 roku. Podobne sytuacje w 2019 roku są tylko już straszne, bo niemoralne!

Jeśli ktoś nie rozumie, że jedynym kryterium członkostwa w danej organizacji jest jej jawny, Jawny, JAWNY Regulamin lub Statut, a nie tajne porozumienia o statusie deklaracji lojalnościowych, ten tkwi mentalnie jeszcze w 1980 r., czyli nie jest wolny.

To już nie ten czas na łamanie Ludziom moralnych kręgosłupów bezprawnymi – i łamiącymi zasady demokratycznego Państwa prawa – propozycjami.

Lojalki nie miały sensu w PRL-u, więc tym bardziej nie mogą mieć sensu w III RP. A próby przywrócenia ich w naszym środowisku świadczą tylko o wielkiej skali patologii, jaką dotknięta jest cała nasza branża!

Myślę, że już rozumiecie, dlaczego nie zgodziłem się na tę lojalkę. W odpowiedzi usłyszałem, że statut statutem, a moje członkostwo już przepadło, bo jest w rękach tego, któremu ustnie zadeklarowałem, że ja już nie toleruję żadnych lojalek.

I pozdrawiam członków wszystkich naszych branżowych organizacji, szczególnie tych wolnych, z na trwale ukształtowanym już kręgosłupem moralnym.

Dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –

1 Lojalka nie była zobowiązaniem do współpracy z organami państwa, w tym ze Służbą Bezpieczeństwa, jednak jej podpisanie było rozumiane zarówno przez władze, jak i przez opozycjonistów, jako deklaracja zaprzestania działalności opozycyjnej. Na podstawie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_lojalno%C5%9Bci

2 Oświadczenie to miało następującą treść: „Ja, niżej podpisany oświadczam i zobowiązuję się do zaniechania wszelkiej działalności szkodliwej dla Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w szczególności do przestrzegania obowiązującego porządku prawnego”.

1,143 total views, 81 views today