NAWROCKI I JEGO ZWROT KU „LIBERUM VETO”

Rate this post

„Nawrocki – strażnik czasów najciemniejszych”

W polskiej polityce obecnie znów zaczynają się rozbrzmiewać echa minionych wieków, a na scenie politycznej pojawia się postać, która wydaje się odrzucać wszelkie osiągnięcia współczesności, by powrócić do politycznych tradycji średniowiecza i wczesno nowożytnej Polski. Mowa tu o postaci, która jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stara się przywrócić zapomnianą, ale i skompromitowaną już ideę „liberum veto”.

Nawrocki, w swoim dążeniu do rozbicia struktur władzy, które wykształciły się przez ostatnie dekady, wydaje się nie pamiętać, że „liberum veto” było jednym z głównych powodów upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów. To właśnie ta zasada, dająca każdemu senatorowi, a wkrótce każdemu posłowi, prawo do zablokowania decyzji państwowych, doprowadziła do paraliżu administracyjnego, osłabienia armii i rozwoju obcych wpływów. Jednak Nawrocki – z jakiegoś powodu – pragnie przywrócić tę dawno zbankrutowaną ideę.

Czy jest to powrót do „złotego wieku” polskiej wolności? Oczywiście, że nie. Przeciwnie, to raczej nostalgia za upadkiem, za chwilami, które nie kończyły się dobrze dla kraju. Nawrocki, chcąc rozszerzyć prawo „veto” na szeroką skalę, zapomina, że dzisiejsza Polska nie jest już tą samą, która miała być wówczas wolna od centralizacji władzy. Dziś, jak nigdy, potrzebujemy stabilności, jedności i siły, a nie chaosu i rozdrobnienia, które zafundowały nam czasy „liberum veto”.

Jego działania przypominają nam, jak łatwo można popaść w złudne przekonanie, że wolność jest tożsama z brakiem jakiejkolwiek formy zarządzania, z nieograniczoną możliwością blokowania decyzji. Nawrocki, zapominając o tragicznych konsekwencjach tego systemu, chce wrócić do czasów, kiedy każda próba reformy kończyła się fiaskiem, a zysk z tej wolności od władzy był jedynie tymczasowym iluzorycznym dobrobytem dla jednostek, kosztem całego społeczeństwa.

„Liberum veto” a współczesna Polska

Dziś „liberum veto” to nie tylko zamierzchła historia, ale także symbol kryzysu, do którego Nawrocki zdaje się zapraszać Polskę. Zapomina on, że Rzeczpospolita Obojga Narodów nie upadła tylko przez zewnętrznych wrogów, ale również przez wewnętrzną niestabilność i niezdolność do podejmowania wspólnych decyzji. Nawrocki, poprzez swoje działania, zdaje się wznosić pomnik tej niestabilności, przywracając stare zasady, które nie miały prawa przetrwać w nowoczesnym świecie.

Dziś mamy inne wyzwania, które wymagają bardziej elastycznych i skutecznych metod zarządzania. Polska nie potrzebuje więcej chaosu, ale raczej odpowiedzialności i zdolności do podejmowania decyzji, które będą skuteczne w obliczu globalnych wyzwań.

Kroki wstecz: Nawrocki a droga do przeszłości

Podążając za Nawrockim, idziemy krok wstecz. Jego poparcie dla idei „liberum veto” jest jak pochwała stagnacji, jak zaproszenie do powrotu do czasów, kiedy Polska była symbolem chaosu w Europie. Jeśli zaczniemy iść za tą ideą, staniemy się znowu społeczeństwem, które nie jest w stanie wprowadzać żadnych konkretnych reform, które będzie rozbite na frakcje, w których interesy jednostek będą blokować dobro wspólne.

Przywracając „liberum veto”, Nawrocki zatem wybrał przeszłość, która stała się ostrzeżeniem dla przyszłości. I choć może on być postrzegany jako bohater dla tych, którzy szukają powrotu do „złotej wolności” sprzed wieków, nie można zapomnieć, że taka wolność była pułapką, z której Polska nigdy się nie wydostała aż do czasu reform w XVIII wieku.

Wnioski:

Postawa Nawrockiego, który z pasją podchodzi do idei „liberum veto”, powinna budzić naszą czujność. Dziś, kiedy Polska stoi przed wyzwaniami globalnymi, musimy patrzeć w przyszłość, a nie w przeszłość, która już dawno wykazała swoje ograniczenia. Zamiast na nowo otwierać drzwi do chaosu, powinniśmy dążyć do stabilności, silnej władzy wykonawczej i wspólnego działania na rzecz dobra narodowego.

W polityce Nawrockiego widać tęsknotę za przeszłością, ale Polska nie potrzebuje kroków wstecz. Potrzebuje liderów, którzy będą patrzeć do przodu, ku przyszłości, a nie znów składać kraj na ołtarzu nieodpowiedzialnej wolności.

SI

 

Loading