RECYDYWA NA SKP

Recydywa na SKP i . . . . – co z tego? Czyli kolejna wpadka na tej samej okręgowej SKP (i milczenie tamtejszego nadzoru w tej sprawie).

Jak nieoficjalnie się dowiedziałem, to od bardzo wielu lat (dekada co najmniej?), to tam jeździli – nie tylko rolnicy, choć często właśnie oni! – ze swoimi pojazdami lub nawet bez tych pojazdów.

Reklamy

Jeździli tam bez pojazdu i tylko z DR, gdy chcieli uniknąć BT bojąc się, że pojazd nie przejdzie pozytywnie takiego badania technicznego lub może nie dojechać z uwagi na podły stan techniczny i istniejące prawdopodobieństwo, że „rozsypie się” po drodze.

Jeździli tam też różni klienci takimi złomami, które się tam jakoś dokulały, ale nie było problemów z pozytywnym wynikiem BT.

Reklamy

Taka to była tamtejsza tradycja (?).

Tajemnicą Poliszynela było od bardzo wielu lat, że na tamtejszą okręgową skp od lat jeździli klienci z bardzo odległych miejsc tego powiatu, a nawet spoza powiatu pokonując w tym celu nawet 40 km . . . . – w jedną stronę!

Jednym słowem, to ta oskp ma i zawsze od lat miała swoich sympatyków, zagorzałych fanów i miłośników, choć specyficznych (sic!), bo patologicznych.

A efektem tej i takiej „tradycji?” była wpadka zatrudnionego tam naszego niemłodego kolegi, w wyniku której pozbawiony został uprawnień na 5 lat.

Ale te 5 lat już dość dawno minęło, ten nasz kolega zdołał już odzyskać swoje uprawnienia, a na tamtejszej o-skp nic się przez ten czas nie zmieniło – bo tam tradycja jest dla nich rzeczą świętą?!?

Tam, jakby czas się zatrzymał (także dla tamtejszego nadzoru?).

I żeby nie było żadnych wątpliwości, to nie jest żadna ściema i żadna ściana wschodnia. To się dzieje na naszym przepięknym Dolnym Śląsku.

Ale, że wszystko ma swój koniec, także i tu nastąpił bardzo ciekawy przełom. Nie wiemy tylko, czy ten przełom będzie na długo. Bo nie mamy wpływu na wszystko, bo marzy nam się więcej . . . .

Otóż na tę okręgową skp w miejscowości Z. przyjechał klient, któremu kazano poczekać małą chwilkę przed tą skp, bo zostały rzekomo do załatwienia jakieś ważne sprawy. Więc spokojnie czekał. Ale jego spokój skończył się w momencie, gdy zauważył, że na skp wchodzą różni ludzie trzymający w dłoniach DR, a po chwili wychodzą z jakimiś kartkami (zaświadczeniami i lżejsi o co najmniej 100 zł w portfelach?).

Czas biegł, ludzie wchodzili i wychodzili z tej oskp, a on czekał i czekał, i czekał i czekał. Podobno minęła prawie godzina na tym oczekiwaniu . . . . . . . .

Umarłego by ruszyło.

Więc i ten klient nie wytrzymał i ruszył swoim samochodem. Ale nie wjechał na tę okręgową skp w Z., tylko pojechał sprawdzić w CEPiK-u, czy w okresie jego oczekiwania wykonano jakieś BT na tej okręgowej stacji kontroli pojazdów!

No maszszsz, taki ciekawski się tam im trafił.

Trzeba mieć wyjątkowego pecha, aby trafić na takiego oryginała (?). A najśmieszniejsze w tej sprawie jest to, że ten klient jest dobrym znajomym dla zatrudnionych tam naszych kolegów. Oni liczyli, że jak on jest ich znajomym, to będzie miał cierpliwość. A tu kicha, bo nie miał tej oczekiwanej przez nich cierpliwości.

Sytuacja się nieco skomplikowała, gdy po sprawdzeniu w CEPiK okazało się, że w tym czasie, gdy on sobie czekał przed tą oskp, to jednak wykonano jakieś inne BT. Kontrolujący i nadzorujący odetchnęli z ulgą, bo uznali, że w tej sytuacji nie będzie żadnych postępowań, można sobie dalej spokojnie żyć i pracować w dotychczasowym trybie nic-niewidzenia i nic-nierobienia w sprawach patologi na naszych skp.

A tu kolejna niespodzianka!

Bo ten klient i znajomy tamtejszych pracowników w Z. powiedział, że ma niepodważalne dowody na to, że tam nie było żadnych BT, bo tam nie wjeżdżały żadne samochody. Tym samym zakłócił błogi spokój tamtejszych kontrolujących i nadzorujących. On stwierdził, że w trakcie swojego oczekiwania nie tylko, że nie nie widział żadnego pojazdu, ale nie uwidoczniła takiego faktu także jego samochodowa kamerka, która wszystko to rejestrowała. Czyli tych wchodzących ludzi z DR w ręku i wychodzących z zadowoleniem na twarzach i z zaświadczeniem w ręku. Cieszyli się zapewne z faktu, że mogli wesprzeć swoją stówką rzekomo bardzo biednego właściciela tej o-skp (?).

Cały branżowy powiat oraz jego okolice w promieniu 40 km huczy od tego, jakie zmiany zaszły na tamtejszych SKP po tych wydarzeniach w mieście Z. Sympatycy, zagorzali fani i miłośnicy tej patologicznej oskp trafiając na inne już SKP żalą się na swoją „krzywdę?”, jaka ich rzekomo spotkała. Bo teraz, po tylu latach „normalności?” . . . . – już muszą robić prawdziwe BT (sic!).

Ktoś tu zapewne znowu na tej oskp straci uprawnienia. Ale, zapewne ten właściciel (z doświadczeniem w patologiach i w zakresie właścicielskiego i specyficznego nadzoru) zatrudni nowych kolegów, bo tradycja jest dla niego święta (?).

A może wreszcie przerwać to błędne koło i zamknąć tę przestępczą dziuplę?

A Wy jak sądzicie? Czy sprawa BRD i art. 179 kk dla tamtejszej Policji, Prokuratury i WK/starostwa będzie na tyle ważna, że oni razem (lub osobno?) poradzą sobie z tym problemem?

Pyta i pozdrawia

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – – –