MUSZĘ TO NAPISAĆ

Muszę to napisać – o moim szukaniu pracy na SKP w Pile i we wszystkich ościennych powiatach oraz o tamtejszych „rekordach”.

Dość długo zwlekałem, i nie mogłem się zdecydować. Ale postanowiłem jednak, że sprawa jest dla nas, Dla Nas, DLA NAS zbyt ważna, aby o niej nie napisać.

Reklamy

Chodzi o to, że po przeprowadzeniu się do Piły dość długo szukałem pracy na SKP. To był okres ponad 6 miesięcy. Szukałem pracy w Pile i w powiatach przyległych do pilskiego.

 

I. Szukanie pracy w Pile.

Reklamy

Byłem chyba na wszystkich SKP w Pile, które posiadały wakaty. Na kilku z nich, gdy powzięto wiadomość, czym zajmuję się po pracy (www.diagnostasamochodowy.pl ), to zrywano wcześniejsze uzgodnienia i ustalenia lub zwyczajnie już nie oddzwaniano, gdy chodziło o termin podjęcia pracy na danej SKP.

Zaś na jednej SKP szefowa – piastująca stanowisko kierownika SKP – stwierdziła po spojrzeniu na mnie, że jestem już zbyt stary . . . . – sic!

Z jej doświadczenia jakoby wynikało, że rzekomo Koledzy w moim wieku już tylko chorują i ich absencja chorobowa powoduje tylko kłopoty na tej Okręgowej SKP z załatwieniem zastępstwa. Nie miała żadnych oporów, aby mi to powiedzieć wprost „w twarz” w obecności pracowników sekretariatu.

Wyszedłem na stetryczałego starca, który rujnuje branżę swoim wiekiem i swoimi chorobami . . . .

Gdyby mnie zapytała, ile razy od początku lat 70-tych ubiegłego wieku byłem na chorobowym, to bym jej przecież odpowiedział tę prawdę: 2 dni. Byłem wówczas na długiej delegacji poza Domem i – będąc bardzo młody – zatęskniłem. Z ówczesnym Kolegą Bogdanem oddałem krew uzyskując te dwa cenne dni na spotkanie się z Rodziną. Ot, i cała prawda o moich chorobach.

Być może powiedział bym do tego i tę prawdę, że w swoim życiu, w związku z podjęciem kolejnego zatrudnienia na wyższym stanowisku, byłem jeszcze do tego dość szczegółowo badany psychiatrycznie i psychologicznie (tylko/aż trzy razy) – także bez uwag. Teraz się już tego (czyli awansów) tak poważnie nie traktuje, choć szkoda, gdy obserwuje się niektórych ludzi na kierowniczych stanowiskach.

Ale pani kierownik – znanej firmy z wielkimi branżowymi tradycjami o zasięgu ogólnopolskim! – potraktowała mnie protekcjonalnie i „z góry”. Ona wiedziała lepiej i mnie odesłała twierdząc, że choć nie ma aktualnie pracownika, to woli poczekać na młodego niż zatrudnić takiego (tylko z wyglądu?) starego. Bo nie dała mi nawet szansy na odezwanie się, choćby co do rocznika lub mojej ewentualnej absencji chorobowej. Wzorkiem pokazał mi drzwi, więc wyszedłem. Nie będę napraszał się tam, gdzie mnie nie chcą . . . .

Dla niektórych „starość”, to widok nieestetyczny.

A do tego, przecież nadzór w Pile i tak się nie zorientuje się, że w rzeczywistości pracuje/pracowała tylko jednym insp. UDS-em na tej OSKP, czego zabrania nasza ustawa PoRD…..

 

II. Szukanie pracy w ościennych starostwach i stwierdzenie „ja nie toleruję takich rekordów”.

Trafiłem na pracodawcę, gdzie obroty na jego Okręgowej SKP, to zaledwie nieznaczny ułamek jego dość rozległej działalności (produkcja, handel, sprzedaż, serwis, marketing).

Z punktu widzenia jego globalnych obrotów, gdyby zamknąć tę jego OSKP, to mój ówczesny rozmówca w sprawozdaniach finansowych nawet by tego faktu chyba nie zauważył . . . .  

W obecności – jedynego na tej OSKP! – Kolegi stwierdził, że on przecież nie ingeruje w pracę swoich (?) diagnostów, co skinieniem głowy potwierdził nasz Kolega. Ale dalej już było mniej ciekawie. Bo przeszliśmy to tego, co było powodem wakatu na tej jego OSKP. Otóż okazało się, że wszystko toczyło się dobrze do czasu, aż otrzymał uprzejmy telefon/donos od jakiejś pani z WK/starostwa z naganą o tym, że ten jego (?) diagnosta pobił powiatowy rekord w ilości BT z wynikiem „N” (sic!).

Ten pracodawca powiedział mi, w obecności swojego pracownika i naszego Kolegi zatrudnionego na prowizji i na umowę zlecenie (sic!), że to przelało czarę goryczy, więc cyt.:

musiałem go zwolnić, bo przecież takich rekordów nie może tolerować!”.

Zastanawia mnie tu także ta rola WK/starostwa (moje stanowisko o niektórych pracodawcach już znacie) . . . .

Sam nie wiem, jak zakwalifikować to donosicielstwo, jako włażenie w d…..ę dużemu i znaczącemu pracodawcy, lizusostwo, rzekomą dbałość o jakieś wartości (o BRD?), powielanie instytucji kapusia w wydaniu urzędnika samorządowego, itd., itp., et’cetera?

To na niszczeniu naszych Najlepszych Kolegów ma polegać współpraca WK/starostwa i właścicieli naszych SKP – dla dobra BRD?!?

Czy to dlatego przekazano nadzór nad SKP do WK/starostwa?

Pyta i pozdrawia

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –