NASZE OPROGRAMOWANIA NA SKP

Nasze (?) oprogramowania na SKP w kontekście pytań o przyszłość naszej branży: państwowa, czy prywatna?

Do tych dwóch/trzech zdań na temat naszych komputerowych oprogramowań skłoniła mnie ostatnia sytuacja związana z koniecznością praktycznego wdrożenia nowych zaświadczeń od dnia 4 października br. Okazało się bowiem, że – według moich nieoficjalnych informacji – aż trzy podmioty dostarczające nam te oprogramowania nie zdążyły przygotować na czas ich zaktualizowanych wersji.

Reklamy

Jeden z nich, to producent oprogramowania dla SKP mało znany na rynku, więc zakres szkód, jakie w ten sposób wyrządził nie są wielkie.

Ale drugi podmiot, to już dość znana firma B., mająca swoją siedzibę na Dolnym Śląsku. Jej ambicją jest maksymalne pójście nam na rękę, co przyczyniło się do pogłębienia pewnych patologicznych zachowań w naszym środowisku. To „pójście nam na rękę”, to zapewne efekt marketingowego podejścia dla zwiększenia sprzedaży ich oprogramowania. Efekt tego może być taki, że zamiast wzrostu sprzedaży będziemy mieli więcej siwych włosów na naszych głowach – dotyczy użytkowników tego dolnośląskiego oprogramowania.

Reklamy

Zaś trzecia firma D., nie tylko przebija dwie wcześniejsze (razem), ale do tego ma warszawską siedzibę i wchodzi w skład międzynarodowej korporacji. I tu dotykamy problemu „wielkości”. Bo wielkie firmy często nie radzą sobie na rynku właśnie przez to, że mają zbyt rozbudowaną strukturę, a więc problem z koordynacją właściwych oraz pożądanych i oczekiwanych przez rynek działań. A gdy do tego dochodzi jeszcze przekonanie, że siedziba w Warszawie daje mandat do tego, żeby mniej robić w porównaniu do konkurencyjnych podmiotów na tzw. prowincji, to przepis na rynkowa porażkę mamy już gotowy.

Ale per saldo mamy jednak taką sytuację, że większość firm oferujących nam oprogramowanie na SKP jednak zdążyła na czas!

Zaobserwowany w ostatnich latach rozwój naszego Kraju nie dokonał się dzięki wielkim państwowym firmom (z siedzibą w Warszawie), ale dzięki małym i średnim prywatnym przedsięwzięciom, często daleko od Stolicy. Historia tu jeszcze raz potwierdziła, że firmy prywatne są bardziej operatywne od podmiotów z udziałem Skarbu Państwa, czyli państwowych lub samorządowych. Przypominam o tym, gdy tak często prezesi państwowych firm coraz więcej zadzierają nosa, jakby oni byli ekonomicznymi zbawcami Polski (a nie przejadającymi nasze podatki) oraz, gdy pojawia się coraz więcej głosów za tym, aby i naszą branżę upaństwowić.

Więc mam prośbę, gdy widzicie w swoim mieście państwową SKP (uczelnia, szkoła, wojsko, policja, miasto, gmina), to zapytajcie o wielkość dotacji, z jakich korzysta. Bo ta dotacja jest zawsze z naszych podatków. Zaś SKP prowadzone przez prywatnych przedsiębiorców z takich dotacji nie korzystają, więc nie są obciążeniem dla naszego, Naszego, NASZEGO budżetu!

W tym kontekście warto też wiedzieć, że jednym ze znaczących podmiotów dostarczających nam oprogramowanie na SKP jest także jednostka państwowa. I tu dochodzimy do zasadniczego pytania, czy chcemy być obsługiwani przez:

  • zadufany w sobie podmiot państwowy i zurzędniczały,

czy też przez

  • rozumiejący zasady i potrzeby rynkowe podmiot prywatny.

Inaczej mówiąc/pisząc, czy lepszy jest serwis urzędnika, który pracuje tylko w określonych godzinach i nigdy w święta, czy też lepszy jest serwis konkurującej na rynku prywatnej ekipy, która nie ma problemu z serwisowaniem w godzinach popołudniowo-nocnych lub w dniach świątecznych.

Przypomnę tylko, że powoli, acz systematycznie rośnie liczba naszych SKP, które otwarte są całodobowo i także w święta, co rodzi określone potrzeby w zakresie dostępności serwisu. Bo nie do przyjęcia jest taka sytuacja, że w niektórych porach dnia lub w święta serwis jest niedostępny bo . . . . – państwowy.

Przypomnijcie sobie, jak to kiedyś było, a jak jest dzisiaj. Tak zwane głuche telefony, gdy dzwonimy, a po drugiej stronie nikt nie odbiera telefonu, to praktyka z czasów PRL-u całkowicie już prawie zapomniana. Piszę „prawie”, bo nie zdarza się w firmach prywatnych. Ale gdy usiłowałem dodzwonić się do serwisu w firmie państwowej, to na wykonanych 5 telefonów odebrano zaledwie jeden. A do tego odbierający ten telefon nie był za miły, do czego przyzwyczailiśmy się już w firmach prywatnych.

Słowa, które usłyszałem, cyt.: „to zrezygnujcie z naszego produktu”, nigdy nie padną w firmie prywatnej, która nie korzysta z publicznych, czyli z naszych dotacji. Przedsiębiorstwa, które korzystają z publicznych dotacji nigdy nie były i nigdy nie będą zainteresowane podniesieniem jakości obsługi i konkurowaniem na rynku ceną, bo nie muszą martwić się o zbyt swojego produktu mając zapewnione zasilanie z publicznego, a więc z naszego budżetu.

Więc sami wybierajcie, co lepsze.

I pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – –