UMOWA NA PRÓBĘ

Umowa na próbę, czyli kto może lub nie może sprawdzać nasze uprawnienia. Czy to sprawa do uzgodnienia, czy też mówi o tym Konstytucja, czyli Prawo? Tylko dlaczego mówimy/piszemy o tym tak niemrawo?

Otrzymałem niedawno ten ciekawy (?) e-mail od szefowej jednej z naszych SKP o następującej treści, cyt.:

Witam, w związku z zamieszczonymi nieprawdziwymi informacjami na stronie https://www.diagnostasamochodowy.pl/2018/stacja-kontroli-pojazdow-wieliczka/ proszę o ich natychmiastowe usunięcie bądź sprostowanie. W firmie (…) diagności po okresie próbnym są zatrudniani na czas nieokreślony w wymiarze pełnoetatowym a wynagrodzenie jest podstawowe + solidna premia. Z poważaniem, (…)

– – – – – – – – – –

Zadziwił mnie ten kategoryczny ton (rozkaz, bez żadnej próby jakichś negocjacji?), bo przecież ja swoje już odsłużyłem i z uwagi na wiek nie jestem przewidziany nawet do rezerwy. Czyli mnie rozkazy już nie dotyczą.

No cóż, uważnie czytający (i ze zrozumieniem) zauważyli też zapewne, jak i ja, że w tej firmie zatrudnia się jednak naszych Kolegów „na próbę”. Bo pisze o tym sama zainteresowana (sic!), że „po okresie próbnym” (wytłuściłem te dwa słowa w jej tekście).

Nie zdarza mi się to zbyt często, że działam pod wpływem chwili. Niestety (?), w tym wypadku tak się stało, że odpowiedziałem prawie natychmiast, cyt.:

Szanowni Państwo.

Ja piszę i uzupełniam te zestawienia w oparciu o Wasze (pracodawców szukających pracowników na SKP) oficjalne informacje umieszczane w internecie, których nie zmieniam, Nie Zmieniam, NIE ZMIENIAM!

Tak więc, proszę mi nie insynuować, że umieszczam nieprawdziwe informacje, bo spotkamy się w . . . (… – ?).

A tak na marginesie, po co zatrudniacie na okres próby? Co chcecie sprawdzać? Czy jest „poczciarzem”, czy będzie dla Was robił przerób/obroty zamiast BT?

Co chcecie sprawdzać, gdy diagnosta ma państwowe uprawnienia?

Pani też ma nasze państwowe uprawnienia?

Jeśli Pani je ma, to rozumiem, że w ten sposób chce Pani sprawdzić, czy egzamin w TDT nie był za przysłowiową flaszkę.

Ale, jeżeli Pani nie ma naszych uprawnień, to co chciała Pani „próbować” i sprawdzać u człowieka z państwowymi uprawnieniami?

Lekarza w przychodni też Pani sprawdza – czy jego uprawnienie jest nadane zgodnie z posiadaną przez niego wiedzą?

Policjanta, który Panią kontroluje na drodze też Pani sprawdza, czy jego stopień i kompetencje są właściwe do roli, jaką pełni?

No Ludzie . . . .

Nie pozdrawiam

(…)

– – – – – – – – – – – – – – –

Temat stary, jak świat.

Sprawdzanie i weryfikowanie naszych uprawnień przez właścicieli SKP (szczególnie, tych bez uprawnień), to zwykła branżowa patologia, z która należy zdecydowanie walczyć na każdym kroku. Dotyczy tak umów „na próbę”, jak i „na czas określony” oraz pozostałych, które nie są zgodne z Kodeksem Pracy.

Nie możemy sobie pozwolić, bo osoby niekompetentne weryfikowały nasze Państwowe Uprawnienia. Noooo, chyba, że je same nabędą – ewentualnie. A, jak nie, to wara!

I w tym kontekście przypomina mi się postawa jednego z naszych Kolegów, którego coroczna kontrola z TDT zastała w trakcie BT. Zdziwionym (nieco?) kontrolującym oznajmił, że . . . . – albo kontrola, albo praca (sic!).

Kontrolujący w tym wypadku mieli tylko dwa wyjścia – tylko (!):

  • po pierwsze primo: poczekać z kontrolą na zewnątrz SKP do zakończenia BT,
  • po drugie primo: stwierdzić, że wybierają kontrolę, co zaowocowało wyproszeniem klienta z SKP i zamknięciem jej drzwi na klucz – do czasu zakończenia kontroli.

Podobno kontrolujący byli nieco (?) zdziwieni. Ale nasz Kolega wyjaśnił im uprzejmie, że egzamin to on już zdawał w TDT, i nie zamierza tego stresu przechodzić ponownie. Tym bardziej, że w żadnej z naszych ustaw nie zapisano, że mamy obowiązek poddawać się corocznie procesowi ponownej weryfikacji naszych uprawnień, tym samym naszych umiejętności zawodowych!

Jak mi się wydaje, obowiązek corocznej kontroli dotyczy jedynie SKP, więc wara im od naszych uprawnień? No sam nie wiem. Ale tak to było.

Więc zapamiętajmy na przyszłość, że wszystkie nasze ewentualne obowiązki muszą, Muszą, MUSZĄ mieć ustawową podstawę, czyli muszą być zapisane w ustawie (art. 31 Konstytucji).

I zapamiętajcie sobie, że – na zasadzie analogii – także naszym pracodawcom nie musimy poddawać się procesowi sprawdzania naszych umiejętności zawodowych w formie „umowy na próbę”, bo żadna nasza ustawa o tym nie stanowi!

Żaden właściciel SKP nie jest uprawniony żadną ustawą do weryfikacji i sprawdzania jakości naszych uprawnień po zdanym egzaminie w TDT! A stosowanie przez nich takich praktyk jest nadużyciem, świadczy o ich złych intencjach (poczta?) i ma ewidentne znamiona mobbingu.

W związku z powyższym proszę, wszelkie tego typy przypadki zgłaszajcie do swojego WK/starostwa informując, że Wasz pracodawca stosuje niedozwolone prawem metody weryfikacji nabytych przez Was uprawnień, bo bez ustawowej ku temu podstawy.

Powinniście także takie fakty zgłaszać w trakcie corocznych kontroli.

Ale jest tu też stosowna rola dla kontrolujących nas urzędników. Przestańcie tylko pytać, czy obsada SKP ma umowy o pracę. Zacznijcie wreszcie je kontrolować i . . . – weryfikować pod kątem zgodności z Prawem! A więc, od dzisiaj już:

  • żadnych umów zleceń,
  • żadnych umów o dzieło,
  • żadnych faktur za naszą pracę,
  • żadnych umów „na próbę” lub „na czas określony”.

Do szacunku dla naszego zawodu namawiam

i weekendowo pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – –

936 total views, 3 views today