ZATRZYMANIE DR A CEP2,0

Wirtualne zatrzymanie DR – i po co nam taki CEP2,0.

Problemy do rozwiązania nigdy nie znikają. Na miejsce starych (załatwionych pozytywnie) zawsze pojawiają się nowe. Tak też było z niedawno wprowadzonym, bo 1 października 2018 r. CEP2,0. Wiązaliśmy ogromne nadzieje z tym nowym rozwiązaniem informatycznym. Ale dość szybko sprowadzono nas na ziemię w zakresie naszych oczekiwań (choćby brak powszechnego dostępu do homologacji lub danych producenta o pojeździe, problemy z niektórymi dodatkowymi BT, z HAK-iem).

A tu, w niedawnej rozmowie telefonicznej z naszym Kolegą dowiedziałem się, że . . . . . – ale po kolei.

Na ich SKP przyjechał klient z DR i poprosił o „przegląd”. Okresowe BT (OBT) zostało wykonane, bo pojazd był sprawny – zgodnie z naszą procedurą opisaną w ustawie PoRD! – i zadowolony klient z zaświadczeniem w ręku i stemplem w DR wyjechał . . . .

Ale po czasie okazało się, że klient nie wręczył naszemu dolnośląskiemu Koledze policyjnego pokwitowania za wirtualne zatrzymanie DR, bo ono mu się gdzieś zagubiło. I z tym policyjnym pokwitowaniem przyszedł po kilku dniach pytając, czy wszystko jest w porządku, bo on właśnie znalazł je trochę przypadkowo w kieszeni (sic!). A w tym policyjnym pokwitowaniu, jak byk stało, że to miało być „dodatkowe BT – powypadkowe”.

Klient nie tylko zapomniał o policyjnym pokwitowaniu, ale też zapomniał wspomnieć naszemu Koledze o wypadku, w którym sam uczestniczył.

No cóż, nie musiał! Wszak mamy już CEP2,0.

Być może klient założył, że gdy my już mamy dostęp do CEP2.0, to i o wszystkim, co wydarzyło się z jego pojazdem już wiemy . . . . . (?).

A, żeby jeszcze było bardziej ciekawie, to ten klient zaraz po wcześniejszym OBT podjechał na Policję, która na podstawie zaświadczenia z OBT – bez żadnych problemów!!! – wykreśliła/usunęła z CEP to wcześniejsze wirtualne zatrzymanie DR. Policji nie przeszkadzało, że zaświadczenie dotyczyło OBT, a nie D-BT (powypadkowe).

Ciekawe, ile takich przypadków było już w skali całego naszego Kraju?

Powstały galimatias nie powstał z naszej winy, z winy naszych dolnośląskich Kolegów. Twierdzenie, że zawinił tu system CEP2.0 jest zwyczajnym kłamstwem i nadużyciem. Bo system nie może być winny. Winnymi są tu urzędnicy, którzy ten CEP tak zrobili i go w takiej formie do stosowania dopuścili.

Winna jest także Policja, która nie zauważyła, że przedłożone przez klienta zaświadczenie nie dotyczy D-BT, tylko OBT. Być może nie wiedzą o tych niuansach (?), być może nikt ich w tym zakresie nie przeszkolił, być może nie zauważyli tej różnicy w nawale swoich codziennych zajęć. Być może, bo tego nie wiemy.

Ale jedno wiemy na pewno! Nikt im nie zabierze uprawnień do wykonywania swojego urzędniczego zawodu na 5 lat, jak to robią nam z bardziej błahych powodów, choć swoją nieudolnością na to niewątpliwie zasłużyli!

W CEP2,0 zabrakło (oprócz wielu innych szczegółów, które już dawno powinny być naprawione) także dostępu do info o wirtualnych zatrzymaniach DR przez Policję oraz o przyczynach takich zatrzymań – oni (czy zasługują na określenie gamonie?) znowu nawalili, a kłopot z tego tytułu spadł na nas.

Ten nasz ewidentny kłopot, to konieczność podjęcia decyzji, co w takiej sytuacji zrobić, bo tu wchodzi w grę, np.:

  • korekta tego BT z OBT na DBT (a co z geometrią?),
  • ponowne i kolejne BT tego samochodu, ale już jako DBT i skasowanie dodatkowych 94 zł + 1 zł OE (czyli zysk dla SKP),
  • poinformowanie Policji o ich błędzie i spowodowanie ponownego wirtualnego zatrzymania do czasu otrzymania zaświadczenia z D-BT – powypadkowego (?).

Rozwiązanie nasuwa się samo i jest zgodne ze stanowiskiem dzwoniącego do mnie w tej sprawie Kolegi:

  1. Przy korzystaniu z CEP2,0 musimy mieć dostęp także do info o wirtualnych zatrzymaniach DR.
  2. To my, a nie służby kontrolujące RD (ruch drogowy) musimy otrzymać prawo do kasowania/usuwania informacji w CEP wirtualnym zatrzymaniu DR, czyli o ustaniu przyczyny tego zatrzymania. Bo, jak widzimy w opisanym wyżej przypadku, Policja robi to źle.

Ukrywanie przed nami informacji o wirtualnych zatrzymaniach DR (dowodów rejestracyjnych) jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia w sytuacji, gdy:

jeden Policjant wirtualnie zatrzymuje taki DR, a jeszcze ktoś inny bezzasadnie decyduje o jego wydaniu,

– sytuacje takie narażają nas na dodatkowe kłopoty związane różną i niedopracowaną interpretacją naszych przepisów.

I dziękując dzwoniącym do mnie Kolegom za merytoryczny kontakt

– pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –

1,149 total views, 6 views today