KONIEC WAKACJI

KONIEC WAKACJI !


          Oznajmiła nam, gdybyśmy nie zauważyli, radiowa reklama środka,
który należy stosować w sytuacji, gdy pojawiają się wszy. Reklama tego środka pojawia się co roku na przełomie sierpnia i września, kiedy zaczynamy przygotowywać nasze dzieci do pójścia do szkół. Wiadomo przecież z doświadczenia, że zwykle to w szkole podstawowej dzieci „ łapią” wszy.

Reklamy

Od kilku już lat problem ten wrócił do szkół. W sposób otwarty rodzice rozmawiają o nim nadal niechętnie, ponieważ nadal należy do tych z zakresu „wstydliwych”. Oczywiście przydarza się i przedszkolakom, i dorosłym także ( w samolocie, pociągu itp.) „złapać” wszy, ale w znacznie mniejszej ilości przypadków.

 

          Po wakacjach, nadal jednak naszym głównym problemem jest codzienne funkcjonowanie w warunkach pandemii. Ponoć latem miała ustąpić, bo to wysoka temperatura przeszkodzić winna w jej rozprzestrzenianiu się. Mówiono nam też, że już opanowaliśmy problem pandemii, też że jesteśmy bezpieczni itp., itd.
Wszystkie te i podobne zaklęcia polityków czas zweryfikował.

Reklamy

 

          Obserwujemy wszyscy znaczny wzrost zakażeń, ciężkich zachorowań
i śmierci z tego powodu. Nauczyli się ci obywatele, którzy bardzo chcieli być
możliwie bezpieczni, przestrzegać podstawowych zasad higieny i zachowania się w domu i wszędzie poza nim w warunkach panowania korona wirusa. Nauczyli się starać nie zagrażać swoim najbliższym i innym ludziom.

 

          Odnoszę jednak wrażenie, że nadal zbyt wielu ludzi lekceważy sobie
bezpieczeństwo swoje i innych, co w najbliższym, jeszcze trudniejszym,
powakacyjnym czasie nie pomoże nam zahamować panującą pandemię.
W moim mieście w ostatnim czasie, w jednej rodzinie zmarło dwóch mężczyzn, ojciec i syn.

Dzisiaj bardzo zmartwiona matka relacjonuje: odprowadziłam synka
do szkolnego autobusu w podmiejskiej wsi na ostatnim w niej przystanku. Autobus był pełen cieszących się spotkaniem dzieci z różnych, okolicznych wsi bez maseczek.
Jechali 25 – 30 minut do szkoły. Potem wrócili w takich samych warunkach, pełnym dzieci autobusem do swoich domów, gdzie mieszkają z jeszcze zdrowymi rodzicami, ciociami, dziadkami i rodzeństwem. Pani ta bardzo martwi się o starszego męża zdrowie i swojej matki po powrocie dzieci ze szkoły. Wierzy, że organizmy jej zdrowych dzieci poradzą z zakażeniem.


          Inna matka opowiada, jak to na uroczystym zakończeniu roku szkolnego, czyli przed wakacjami tylko jej syn miał maseczkę na twarzy i dwóch nauczycieli.
Jest już po uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego i niewielu uczniów średniej już teraz szkoły miało maseczki ochraniające na twarzy, nie wszyscy też nauczyciele.

 

           Jedna z matek opowiada, jak to jej czternastoletni syn (dobry uczeń) odmówił udziału w rozpoczęciu roku szkolnego po postu ze strachu przed zakażeniem i prosił ją, aby nikomu nie mówiła o tym, że on się po prostu boi zarazić się i być może zachorować. Chłopiec wstydzi się swojego lęku. Matka ustąpiła, chłopiec przez kilka dni nie pójdzie do szkoły, nim poradzą sobie z jego strachem.

W jaki sposób rodzice mają sobie poradzić z przekonaniem szesnastolatki
do noszenia ochronnej maseczki w miejscach publicznych, podczas gdy jej ulubiony nauczyciel był w pracy bez takiej maseczki, jak i wiele jej koleżanek, dla których ważniejsza była jakość makijażu na ich twarzach, niż ich wspólne zdrowotne bezpieczeństwo.

 

          W jaki sposób mają pełnić swoje obowiązki zawodowe nauczyciele
w dojrzałym już wieku, a takich jest wielu wśród naszych nauczycieli. Są świadomi w pełni, iż zalicza się ich do grupy wysokiego ryzyka zakażenia się korona wirusem. Czy mają chodzić do pracy ubrani ” jak kosmonauci” – pyta mnie koleżanka trochę złośliwie, co zrobiły władze oświatowe, aby tym dojrzałym wiekiem nauczycielom w jakiś sposób pomóc w realizacji ich obowiązków i zwyczajnie ochronić przed zarażeniem się, przynajmniej od dzieci i młodzieży na terenie szkoły?
Znakomita większość kadr przedmiotów zawodowych to ludzie dojrzali. Problem ten dotyczy więc głównie szkół zawodowych i techników.

 

          Najszczerzej współczuję dzisiaj, z dniem rozpoczęcia nowego roku szkolnego, w dobie panowania korona wirusa rodzicom, współczuję tego przewlekłego napięcia szczególnie w rodzinach wielopokoleniowych i wielodzietnych.

Współczuję bardzo dyrektorom szkół i przedszkoli tak wielkiego i notorycznego stresu wynikającego z nadmiaru obowiązków, jakimi władze
oświatowe ich obciążyły. Tu muszę dodać, że władze te nie zapewniły wystarczającej ilości środków finansowych na realizację nowych zadań szkół związanych z pandemią. Te środki finansowe powinny już dotrzeć do samorządów lokalnych odpowiadających za pracę tych placówek.

          Bardzo trudny rok szkolny przed organizatorami edukacji naszych dzieci, przed wszystkimi pracownikami resortu oświaty od ministra po woźną/ego. Bardzo trudny nowy rok szkolny, pełen niewiadomych, szczególnie przed rodzicami,dziećmi i młodzieżą w dzisiejszych realiach życia – czasie pandemii.
Czy to kwestia dni, tygodni, czy miesięcy, że wrócić będzie trzeba do zdalnego nauczania, czego też tak bardzo obawiają się rodzice. A co jeśli dziecko poczuje się winne przeniesienia do rodzinnego domu korona wirusa?

Jak wiele obaw i pytań nasuwa się…

Zdrowia nam życzę i pozdrawiam

Zenobia K.