REPREZENTUJE NAS . . .

Reprezentuje nas . . . . – ?

Na to pytanie przyszedł odpowiedzi czas.

Reklamy

W dniu 8 września 2020 r., dość późnym wieczorem, bo dopiero o godz. 23:28, jeden z naszych branżowych liderów, jakim jest niewątpliwie Pan Błażej Kopka z OSDS, dawniej wiceprezes OSPWK, który o sobie pisze, że jest doświadczonym działaczem i społecznikiem, był uprzejmy zamieścić po wieloletniej przerwie komentarz w omawianej przez nas sprawie zawodowej reprezentacji – https://www.diagnostasamochodowy.pl/2020/kto-nas-reprezentuje/#comment-12796

pytając się na wstępie, cyt.

Reklamy

No właśnie – kto reprezentuje na chwilę obecną Diagnostów??

Problem reprezentacji naszego zawodowego środowiska jest ciekawy z dwóch względów:

  1. Na ile pewne organizacje uważają się za reprezentacje naszego środowiska i dlaczego tak się dzieje.

  2. Czy nasze całe środowisko czuje się reprezentowane przez jakieś podmioty i czy akceptuje ten takt, że dzieje się to często bez naszej woli i bez naszej wiedzy.

Odnośnie pkt 1, to na mapie naszych branżowych organizacji jest kilka podmiotów, które uważają się za (godną?) reprezentację naszego całego środowiska zawodowego insp. UDS-ów. Począwszy od OSDS-u, poprzez PISKP (o którym zapomniał Pan Błażej Kopka w swoim komentarzu), do niektórych Oddziałów SITK i Klubu Diagnosty nijakiego G.K. (z centralnej Polski). A dzieje się tak dlatego, że nasze środowisko jest rozproszone i do niedawna w swojej większości wcale nie było zainteresowane budowaniem jakiejkolwiek jedności zawodowej. Łatwo było więc różnym podmiotom stwierdzić: „to my was reprezentujemy”, gdy adresat tych słów (czyli nasze środowisko zawodowe) nawet o tym nie wiedział, więc tym bardziej formalnie nie mógł wyrazić akceptacji lub zaprotestować.

Ale, gdy dokonujemy analizy pkt. 2, to trzeba jednoznacznie stwierdzić, że żaden z tych podmiotów nie był w stanie zjednać sobie serc choćby większości naszych Koleżanek i Kolegów. I było to spowodowane najczęściej prostymi błędami marketingowymi.

Słusznie więc Pan Błażej Kopka w swoim komentarzu pisze, że cyt.:

No ja myślę, że taki związek zawodowy byłby bezdyskusyjny w tym układzie!!

No cóż, trudno się nie zgodzić z tak doświadczonym działaczem i społecznikiem, który tyle dobrego zrobił dla Pracowników naszych Wydziałów Komunikacji.

W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak realizować ten cyt.: „bezdyskusyjny” plan Pana Błażeja Kopki i zastosować się do Jego sugestii w tym zakresie.

Jedną z tych sugestii jest przekonanie mojego W. Szan. Imiennika i często Interlokutora, że tylko ja i wyłącznie ja mogę zorganizować ZZDS, i nikt inny.

Otóż to nie jest prawda. Są w naszym środowisku Koleżanki i Koledzy, którzy posiadają wystarczającą wiedzę i wystarczające umiejętności w tym zakresie. A ponadto, nakładanie na moje barki kolejnych obowiązków (praca na SKP + codzienne pisanie dla Was) musi odbić się niekorzystnie na mojej Rodzinie, czego oczywiście nie chcecie.

Ale tu już nawet nie ma żadnego problemu, bo nasz Kolega „GraL” publicznie zdeklarował się sam, że jest w stanie podołać tym obowiązkom. Więc nie bardzo rozumiem, w czym jest problem i czemu mają służyć te podchody do mojej skromnej osoby?

Kolejną sugestią Pana Błażeja Kopki jest stanowisko, aby w możliwie krótkim czasie przejść z fazy anonimowych inicjatorów/organizatorów ZZDS do fazy transparentnej i jawnej. No oczywiście, że jest to stanowisko ze wszech miar słuszne, więc godne wsparcia!

I tak się właśnie stanie. Gdy dotychczasowa grupa inicjatywna w ilości 7 osób spotka się na początku października (najprawdopodobniej w Leszczynku k. Kutna), to uzgodnione zostaną niezbędne na początku szczegóły organizacyjne, jak np.: czy inicjatorów i organizatorów reprezentować będzie nadal Kolega „GraL”, co należy włożyć na wstępie do programu działania, z jaką centralą związkową się związać we współpracy, od czego zacząć działania marketingowe, itd., itp., et’cetera. Dopiero po tym spotkaniu planuje się dokonanie formalnych zgłoszeń i rejestracji, co moim zdaniem powinno zakończyć się do końca br..

Trzecim ważkim zagadnieniem poruszonym przez mojego W. Szan. Imiennika jest dramatyczne pytanie, cyt.:

Dlaczego osoby chcące założyć związek zawodowy – a tym samym być jego twarzą i reprezentować środowisko piszą tu anonimowo?? Czemu to ma służyć, co chronić??

Treść tego pytania świadczy o nieznajomości realiów w naszej branży, co w przypadku osoby, która nigdy nie pracowała na SKP jest jakoś usprawiedliwione. I choć pisałem już o tym we własnym komentarzu pod rzeczonym artykułem, to powtórzę raz jeszcze. Praktyka tworzenia struktur związkowych w Polsce na przestrzenie ostatnich wielu lat dowodnie wskazuje, że inicjatorzy/organizatorzy są prześladowani na różne sposoby – z pozbawieniem pracy włącznie! Choćby dlatego, że gdy nie ma jeszcze związku zawodowego, to nie ma też stosownej ochrony prawnej. Z chwilą powstania związku zawodowego, to ochrona działaczy następuje z mocy Prawa.

Ale tu nie chodzi tylko o zwolnienie z pracy, które w obecnej chwili nie jest jakąś wielką dolegliwością z uwagi na przejściową sytuację na rynku pracy SKP. Bo gorszą dolegliwością może być pozbawienie uprawnień, do czego wystarczy drobny pretekst, np. korekta jakiegoś BT. A wiemy to po kilku ostatnio komentowanych wyrokach WSA i NSA, gdzie widać też wrogie nastawienie urzędników WK do naszego środowiska. Dlatego do czasu sformalizowaniu organizacji związkowej działacze muszą, Muszą, MUSZĄ POZOSTAĆ ANONIMOWI.

I na tę chwilę to tyle,

w oczekiwaniu na inne pytania pozostaję

z wyrazami szacunku

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –