TK I JEGO ROLA W ZABEZPIECZENIU TYŁÓW

W telewizji, przez szyderców zwanej „Publiczną”, odnieśli się ponownie do działań ”Kasty” w kontekście „Marszu 1000 Tóg”. Skrytykowano uczestników, wskazując na konieczność dalszych „reform”, usprawniających system sprawiedliwości.

Zakomunikowali, coś w stylu – Togi przyszły, przeszły i poszły i co ?

Reklamy

Ano właśnie. I co ?

I nic !

Reklamy

Dziennikarze z tzw. Publicznej, winni wiedzieć i pewnie wiedzą, tak jak większość kumających obywateli tego kraju, że rządzącym wcale nie chodzi o zmianę na lepsze w zakresie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Chodzi wyłącznie o zabezpieczenie sobie tyłów, bo a nóż ktoś zaczai się z zaplecza. I zaatakuje, szczególnie po przegranych przez aktualną władzę wyborach.

Rozbity, dysfunkcyjny wymiar sprawiedliwości, obsadzony do tego swojakami, daje gwarancje bezkarności. I to jest ważne.

Długi czas oczekiwania na rozprawę, wielość rozpraw w tej samej sprawie, czy wysokość opłat sądowych. A więc sprawy, które można rozwiązać w jedną przysłowiową noc, i które naprawdę są bolesne, nikt nie rozwiązuje. Mało, nawet nie próbuje rozwiązać. I to nie dlatego, że problem ich przerasta. Nie, z tym pewnie dali by sobie radę. Więc wyłącznie dlatego, że usprawnianie jest poza ich zainteresowaniami. To nie temat dla Wallenrodów, za jakich się mają. Mają walczyć o usprawnienia ? O takie przyziemne rzeczy, kiedy oni są stworzeni do wyższych celów ? Oni są stworzeni do zbawiania świata. No nie, absolutnie.

Teza o zabezpieczaniu sobie tyłów, jest do udowodnienia, szczególnie na przykładzie funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Ten konstytucyjny organ państwa, powołany do ustalania zgodności zapisów ustaw z Konstytucją RP, jest jakoś dziwnie sparaliżowany. No niby pracuje, ale jednak nie pracuje. I choć cudacznie i pokrętnie to brzmi, taka jest praktyczna rzeczywistość. „Urobek” Trybunału jest niewielki, szczególnie w stosunku do czasów poprzedniego Prezesa TK. Nastąpił zastój. Paraliż.

Prawie nic nie robienie, jak mówi młodsze pokolenie powoli kumających obywateli. W zasadzie Trybunał zajmuje stanowisko tylko w sprawach jasnych i oczywistych, kiedy stanowisko to jest zgodne z myślą tzw. opcji rządzącej. Jeżeli z przyczyn bezwzględnej jasności zapisów i zasad prawa, nie da się stanowiska wyrażanego w ustawie utrzymać, to najlepiej rozpatrzenie takich zapisów odłożyć. Tu szczególnie jaskrawym przykładem takiego zachowania TK, jest tzw. ustawa „dezubekizacja”, która na stanowisko Trybunału czeka już dwa lata.

Ustawa „dezubekizacja” odbiera emerytury funkcjonariuszom służb mundurowych, choć nie tylko. W praktyce odebrała emerytury także znanym i szanowanym sportowcom, powstańcom warszawskim, czy żołnierzom LWP, walczącym o wyzwolenie naszego kraju.

Mam oczywiście świadomość, że duża część społeczeństwa akceptuje rozwiązanie przyjęte w ustawie. Propaganda robi tu swoje. Nikt, poza zainteresowanymi, przecież tych ustaw nie czyta, a komunikaty propagandowe są jasne. Jednak nie o to chodzi.

Jakimś dziwnym trafem, ustawa ta aż dwa lata czeka na rozpatrzenie w Trybunale Konstytucyjnym. Dlaczego nie jest rozpatrywana ? Czemu, tak z punktu widzenia społeczeństwa pozytywne zapisy, nie są przez TK potwierdzane, jako zgodne z Konstytucją RP. To przecież takie proste. Suweren za takie stanowisko TK nie skrytykuje, dzisiejsza władza ustawodawcza więc też nie.

I tu wracamy do założenia o zabezpieczeniu tyłów. Bo jeżeli nawet jest tak, że TK orzeka o zgodności z konstytucją konkretnej ustawy, to jednak wykreśla ścieżkę myśli konstytucyjnej dla przyszłych ustawowych rozwiązań. Wskazuje prawidłowość drogi. Załóżmy TK, uzna zapisy ustawy „deubekizacyjnej” za konstytucyjne, a to oznacza, że określona w ustawie odpowiedzialność zbiorowa w naszym kraju jest powszechnie możliwa, jako działanie zgodne z Konstytucją.

Tak określona odpowiedzialność zbiorowa, jako mechanizm rozliczania grup zawodowych, może także społecznych, a może i politycznych może uzyskać status konstytucyjności. Odpowiedzialność zbiorowa jako taka. Tyle i tylko tyle. Może jednak, co należy podkreślić, aż tyle.

Dzisiaj rozliczamy zbiorowo, w określony w ustawie sposób, a więc m.in. pozbawiając całkowicie wypracowanej emerytury czy renty, także rodzinnej, byłych funkcjonariuszy służb mundurowych. Jutro, nowa władza, może rozliczyć, z całym szacunkiem, np. sędziów, prokuratorów, policjantów, służbę więzienną, żołnierzy, pracowników określonej administracji, a może członków partii politycznej i to nie koniecznie z czasów minionych.

To tylko kwestia uzasadnienia, no i oczywiście władzy ustawodawczej, która odważnie podejmie odpowiednie kroki. Mechanizm prawny, jego zgodność z Konstytucją RP, Trybunał Konstytucyjny już by tu wskazał, orzekając o zgodności przedmiotowej ustawy z Konstytucją RP. Powiedział by w swoim wyroku Polakom, że tak skonstruowana odpowiedzialność zbiorowa, jest możliwa. Wykrzyczał by swoim i nie swoim, bójcie się wszyscy, idą ciężkie czasy. Możemy być wszyscy zbiorowo rozliczeni, także obecnie rządzący i członkowie zwycięskiej obecnie partii.

Nandek