TRAFIŁO MI SIĘ

Trafiło mi się BT ze zmianą drogomierza, jako dowód na to, ku czemu ten Świat zmierza.

W sumie, to mam jeszcze sporo szczęścia. Trafiły mi się Koleżanki i Koledzy oraz PT Czytelnicy, którzy już 10 lat chcą zaglądać na tę naszą stronkę. Jest super, choć czas tak wyjątkowo szybko zleciał . . . . .

Reklamy

W sumie, to mam sporo szczęścia, bo trafiło mi się, gdyż jeszcze – po tych dziesięciu latach – pracuję. Choć są i tacy, którzy za żadne skarby świata do pracy na SKP by mnie nie przyjęli. Choć, doprawdy, sam nie wiem dlaczego . . . . . . . . .

W sumie to miałem sporo szczęścia, gdyż na urlop wyjechałem jeszcze przed Wigilią.

Reklamy

Ale niestety, do pracy wróciłem już pod rygorem obowiązywania nowych przepisów (podobno także zmiany konstrukcyjne), w tym o zmianie drogomierza.

Ale na swoje usprawiedliwienie mam także i ten argument, że w tym czasie nie tylko ja leniuchowałem, bo nygusowali także ministerialni urzędnicy, którzy nie wprowadzili długo oczekiwanego obowiązku szkolenia dla naszego zawodowego środowiska – po każdej zmianie naszych przepisów!

I w tym stanie rzeczy, gdy w piątek trafił mi się niespodziewany klient w sprawie BT pojazdu ze zmianą drogomierza, to wpadłem w niemałą konfuzję (kłopot, problem, zakłopotanie). Kłopot był tym większy, że przed SKP była mała kolejka oczekujących na BT, a do tego zbliżał się koniec dnia roboczego i tym samym czas zakończenia pracy.

A ja – anie be, ani me, ani kukuryku . . . .

Ale, od czego są Przyjaciele?

Pierwszy z tych Przyjaciół, choć był już piątkowy weekend, to zechciał jednak odebrać mój telefon. Po wyłuszczeniu sprawy poradził mi wydrukować to nieszczęsne oświadczenie dla Klienta oraz poinstruował, co z tym fantem robi się dalej. A, że nie wykonywał jeszcze takiego BT, to nie mógł mi wyjaśnić, jak wypełnić rubryki zaświadczenia. A wierzcie mi, że ja naprawdę nie wiedziałem, po co są na tym zaświadczeniu dwa stany licznika i dwa dodatkowe pola do wypełnienia…..

Więc pozostał mi jeszcze telefon do drugiego branżowego Przyjaciela.

Bo w sumie, to ja mam troszeczkę szczęścia. Udało mi się trafić na takiego pracodawcę, który należy do PISKP (Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów). I fakt tej przynależności jakoś tam usprawiedliwiał mój natarczywy telefon. Najpierw zadzwoniłem do centrali, aby dowiedzieć się, że już jest weekend i „nikto nie je doma”, jak mawiają Czesi. Pan na centrali był uprzejmy wlać w moje serce odrobinę nadziei informując, że choć Pan Karol Rytel wyszedł już do domu, to może zechce odebrać telefon. Więc zadzwoniłem na podany numer, ale ten telefon był zajęty i zajęty.

Czas uciekał, ciśnienie rosło . . . .

Kolejna próba telefonicznego połączenia, a tu ciągle zajęte. Pan Karol Rytel ciągle pracował (udzielając telefonicznie porad takim pourlopowym niedojdom, jak ja?), choć już nie musiał, bo był w drodze do domu . . . .

Straciłem nadzieję i w myślach układałem słowa wyjaśnienia dla klienta, że anuluję, że zwrócę kasę, że ma przyjść w poniedziałek po południu, itd., itp., et’cetera.

A tu maszszsz (!!!), przyjemna niespodzianka!

Bo Pan Karol Rytel, choć nie musiał oddzwaniać, to jednak oddzwonił (prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie?). Wyjaśnił mi też niezwłocznie, jak wypełnić to zaświadczenie i do czego służą te dodatkowe pola (w tym drugie pole ze stanem licznika).

W sumie, to mi się trafiło. Mam sporo szczęścia, bo przekonałem się osobiście, jak owocna może być forma zorganizowanej współpracy. Bo PISKP, to nie tylko okresowe i regionalne szkolenia. To także ciężkie, bo codzienne doradztwo zdezorientowanym i często zdenerwowanym, czyli takim jak ja.

I ten problem z wymianą drogomierza uzmysłowił mi (mam nadzieję, że także Wam), ku czemu ten Świat zmierza. Bo on zmierza ku zorganizowanej i efektywnej oraz wzajemnej współpracy. Świat się globalizuje i mali tracę szansę na jakikolwiek wpływ na swoją sytuację.

Dowodem powyższego jest nasz cennik, który stoi w miejscu od ponad 15 lat. Bo nie potrafimy efektywnie współpracować, więc każdy ciągnie tylko w swoją stronę (jesteście niczym Baranki Boże?). A to powoduje, że tracimy wszyscy.

Weźcie przykład z mojej firmy, która należy do PISKP. Więc trafiło mi się.

Miejmy nadzieję, że i Wam tak się też trafi. Będzie Wam łatwiej, a do tego zyska na tym cała nasza branża.

I poniedziałkowo pozdrawiam,

życząc w miarę normalnego tygodnia

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –