CEP BEZ OCENY NIK

CEP bez oceny NIK. I nadal nie wie nikt, dlaczego o to nawet nie zapytał NIK – już nie mówiąc/pisząc o takiej stosownej kontroli. Przecież od skali tych bzdur aż głowa już boli. Czyli o tym też, czego nie zrobił NIK – choć powinien – czego nie rozumie nikt.

tease

NIK (Najwyższa Izba Kontroli) jest zbyt ważną instytucją, aby pominąć ją w naszych rozważaniach tym bardziej, gdy wypowiada się na tak dobrze znane nam branżowe tematy. Ostatnio zdarzyło mi się trochę wcześniej o tym napisać . . . .1

Reklamy

Przyjęliśmy już (z przyzwyczajenie?) wszyscy do publicznej wiadomości tę urzędniczą niedoróbkę, że dane Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP) są zawyżone aż o ok. 6,7 mln pojazdów, podobnie jak zawyżono też średni wiek pojazdów o minimum 4 lata. Nikt nie wie, jak to się stało, nikt nikogo nie karci za ten urzędniczy bałagan, by nie powiedzieć gorzej (burdel?). Nie ma za to odpowiedzialnego ministra lub polityka.

Nikt nie poniósł za to konsekwencji, że w CEP błędnie odnotowanych jest aż ok. 30 mln pojazdów, których średni wiek zawyżono nawet do 19 lat.2

Reklamy

angry

Nawet NIK przyjmuje te dane bez zmrużenia oka udając, że nie wie, ile to już naszych pieniędzy wydano na ten CEP-ikowy branżowy koszmar i bałagan pozorując też, że nie wie, ile to nas będzie jeszcze kosztowało. A oni, jak mało kto są uprawnieni do kontroli (co mają nie tylko w swojej nazwie, ale też w swoim dekalogu/Statucie), więc dlaczego nie skontrolują tego, tylko  . . .?

Aby zilustrować tę błędną, bo bierną postawę NIK warto przytoczyć te dane, które mówią, że naszemu OBT podlega w Polsce ok. 15 mln pojazdów, zaś BT prowadzi ok. 4.7 tys. naszych SKP. Tym samym, przy uwzględnieniu urzędniczych błędów w CEP, ważnych OBT nie ma ponad 7 mln pojazdów (sic!).

Ale powyższe dane nie skłoniły inspektorów NIK do żadnej merytorycznej refleksji w tym sprawozdaniu/raporcie na temat naszej branży. Wydaje się, że im jest wsio rawno, co musi dziwić, bo w ich gronie jest paru starych policyjnych wyjadaczy, którzy nieco znają się na tym temacie.

Moim skromnym zdaniem NIK nie stanęło na wysokości zadania, bo nie tylko, że nie zauważyli:

  • niespójności/sprzeczności prawnej i faktycznej, z jaką mamy do czynienia w praktyce dnia codziennego, dopuszczając do ruchu pojazdy z usterkami (UI + UD). Tym samym mamy sytuację, że ustawy karne są sprzeczne z naszymi przepisami, lub vice versa,3 ale też
  • nie zauważyli, że należy w tym ważnym temacie 7 milionów pojazdów bez ważnych OBT zwrócić się natychmiast do Policji, która – szczególnie we wschodniej, czyli (azjatyckiej?) części Polski B!!! – powinna zaraz wziąć się do roboty i nakładać maksymalne mandaty 500 zł w takich przypadkach.4 Przecież z tym tematem bujamy się już 10 lat – co najmniej!5

surprised

W swoim sprawozdaniu/raporcie NIK pisze strasząc bezzasadnie społeczeństwo, że cyt.:

W 2015 r. Policjanci w wyniku przeprowadzanych kontroli na drodze, obejmujących tylko nieznaczny odsetek pojazdów uczestniczących każdego dnia w ruchu drogowym, zatrzymali ponad 425 tys. dowodów rejestracyjnych pojazdów, które zagrażały bezpieczeństwu ruchu drogowego, porządkowi na drodze i środowisku naturalnemu.

Prawie 152 tys. spośród tych pojazdów nie posiadało ważnych badań technicznych.”

Czyżby to były te ichne „setki tysięcy pojazdów stanowiących zagrożenie na drodze, które rzekomo dopuściliśmy do RD”?

To zwykła propaganda, która może mieć znaczenie dla BRD, ale nie w sugerowanym przez NIK zakresie, czyli na granicy społecznej paniki. Bo Was mogą straszyć, ale nie mnie, starego wróbla.

A właściwa analiza omawianego zagadnienia musi się rozpocząć od pytania, jakie były rzeczywiste przyczyny zatrzymania tych DR. Potem pytamy, jaki procent tych przyczyn stanowiły formalne uchybienia, np. brak BT lub błędy w dokumentach, co prawie nigdy nie rzutuje na BRD. A do tego dochodzą jeszcze pytania o usterki drobne, które dlatego są właśnie „drobne”, że prawie nie mają znaczenia z punktu widzenia BRD!!!

A teraz, gdy otrzymamy odpowiedź na powyższe pytania, to możemy dokonać analizy, jaki procent kontrolowanych pojazdów stanowi rzeczywiste, a jaki tylko potencjalne zagrożenie dla BRD, ale pamiętając jeszcze o bardzo ważnej roli kierującego i jego wpływie na BRD, o czym pisałem już w kwietniu 2011 r.: http://www.diagnostasamochodowy.pl/a-barack-obama-jezdzil-zlomem/

Bo tak, jak prędkość pojazdu dostosowujemy od warunków panujących na drodze i do jakości dziur w nawierzchni, tak w drodze analogii: swoją prędkość dostosowujemy do stanu technicznego pojazdu, którym się poruszamy.6

I to jest dopiero suma wszystkich wypadkowych, które mają wpływ na BRD. no

I tu, właśnie w tym miejscu koniecznie trzeba przypomnieć tę specyfikę BRD, która polega na analizie wydarzeń dokonanych, Dokonanych, DOKONANYCH (np. to liczba wypadków na zakręcie powoduje ograniczenie prędkości na podobnych zakrętach), a nie przewidywanych. Albowiem, o wielu usterkach mówimy/piszemy, że zagrażają BRD, choć to nie ma żadnego odzwierciedlenia w statystycznie uchwytnej rzeczywistości, np. ilość wypadków/kolizji spowodowana przez „pojazdy dozorowe” z brakiem właściwych dokumentów, w stosunku do ilości wszystkich pojazdów lub choćby w stosunku do wszystkich „pojazdów dozorowych” posiadających właściwe dokumenty (???). Jeśli w tym ewentualnym wyliczeniu nie ma żadnego uchwytnego statystycznie związku, to o co w tym wszystkim właściwie chodzi? W takiej sytuacji nasze profilaktyczne czynności związane z badaniem dokumentacji dozorowej na SKP nie mają praktycznie żadnego związku z BRD!

thumbsdown

Ale trzeba przyznać, że ta uproszczona propagandowa wizja BRD, która miała za zadanie (zlecone przez TDT) zastraszyć Polaków, częściowo spełniła swoje przeznaczenie i Resortu transportu zlecenie. Widzimy to po publikacjach prasowych i internetowych. Mam tylko nadzieję, że nie przestraszyli się jej nasi liderzy. I w tę ich propagandę niech już nikt nie wierzy.

hero

I to chyba wszystko w temacie CEP (Centralna Ewidencja Pojazdów): czyli kto i czemu jest winien, że NIK nie zrobił tego, co powinien.

Dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – – –

1 W dniu 28 kwietnia bieżącego roku napisałem już parę zdań wstępu o roli NIK-u w propagandowej akcji urzędników naszego (?) resortu transportu, pod przewodnią rolą TDT – http://www.diagnostasamochodowy.pl/2017/nik-o-naszej-branzy/

A potem jeszcze w dniu 04.05.2017 r.: http://www.diagnostasamochodowy.pl/2017/nik-o-branzy-skp/

Przypomnę tylko, że wskazywałem na:

  • kłamstwa NIK-u, gdy w swoim propagandowym sprawozdaniu twierdzi, że rzekomo „Po polskich drogach poruszają się setki tysięcy pojazdów, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu ze względu na ich zły stan techniczny.”, albowiem nie wskazuje żadnych dowodów na poparcie tej kłamliwej tezy, która także nie ma żadnego umocowania w powypadkowych statystykach naszej Policji,
  • polityczne umocowanie tego raportu/sprawozdania, które jest jasne i czytelne, gdy tylko zadamy pytanie o to, dlaczego kontrolą NIK-u nie objęto ani jednego starostwa w zachodniej, czyli bardziej cywilizowanej części naszego Kraju,
  • propagandowe stosowanie zasady na potrzeby TDT, aby powiesić Kowala, gdy zawinił Cygana, co jest nie do przyjęcia w III RP XXI wieku! Chodzi o zarzuty kierowane wobec naszego nadzoru (starostwo/WK) zamiast wobec naszego (?) resortu transportu,

  • brak konstytucyjnej oceny działania naszych przepisów w czasie ich kontroli.

2 Bo z szacunków branży motoryzacyjnej, po uwzględnieniu m.in. informacji o pojazdach, które od wielu lat nie posiadają polisy OC oraz nie posiadają ważnego OBT.

3 o czym była też mowa m.in. na konferencji OSDS-u w Choszcznie!

4 Prawie 152 tys., spośród ponad 425 tys. dowodów rejestracyjnych zatrzymanych w 2015 r. nie posiadało ważnych OBT.

5 Funkcjonariusz Policji może fakultatywnie nałożyć mandat karny w wysokości od 20 do 500 zł w oparciu o art. 97 Kodeksu Wykroczeń (Dz. U. z 2010 roku Nr 46 poz. 275 z późniejszymi zmianami) w związku z art. 81 ustawy Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. Z 2005 roku, Nr 108 poz. z późniejszymi zmianami).

6 Jeśli nikt nie nakłada żadnych kar na urzędników akceptujących dziury w drogach, co także stanowi ewidentne zagrożenie dla BRD (art. 97 KW lub zaniechanie/niedopełnienie obowiązków), to dlaczego tak uparcie urzędnicy tworzą klimat dla karania naszego środowiska za dziury w pojazdach, gdy realnie nie przekłada się to na ilość wypadków/kolizji?