DIAGNOZA NASZEJ FASCYNACJI NORWEGIĄ

5/5 - (1 vote)

DIAGNOZA – co się kryje za naszą fascynacją Norwegią?

Muszę przyznać, że Norwegia stała się dzisiaj modnym tematem dla Polaków.
Modna nie tylko za sprawą nadziei jaką polskie władze wiążą z kwestią niedoboru gazu z którego dobrowolnie zrezygnowano jako tzw. sankcje dla rosyjskiego agresora ale także wobec rosnącej ilości internetowych publikacji sławiących turystyczno – krajobrazowe cudeńka tego kraju.
Co do kwestii sankcji to zacytuję jedynie porzekadło iż „Nawet kij wsadzony w mrowisko ma też dwa końce”.
Nie, nie, nie zamierzam się rozwodzić nad kwestiami politycznymi bowiem ponoć polityka jest jak dziwka, która wcześniej czy później wyciąga człowieka na manowce.
Mówią też, że polityka to najtańszy z nałogów od którego uzależniona jest większość społeczeństwa a ja jestem wolnym beznalogowcem.
Będę więc pisał inaczej czyli z własnego doświadczenia a to mam spore. W lipcu br. byłem w Królestwie Norwegii po raz czterdziesty od roku 2000.
W cyklu pt.: DIAGNOZA – co się kryje za naszą fascynacją Norwegią? – będę się dzielił tym co mnie fascynuje w tym kraju. A że posiadam olbrzymią ilość osobiście zrobionych zdjęć więc publikacje będę tymi zdjęciami okraszał.
Wiem, wiem „Cudze chwalicie swojego nie znacie, sami nie wiecie co posiadanie”, no tak ale ktoś może zapyta co konkretnego urzekło mnie w tym kraju a czego w Polsce nie doświadczysz?
Na początek niech mi będzie wolno wyrazić to dwoma wierszami. Pierwszy napisałem spędzając pewna noc w ruinach klasztoru na wyspie której nazwą jest tytuł wiersza.

Hovedoya

Dzisiaj spał będę pod gwiazdami
Gdzie wikingowie i ich oręże
Ich hełmy z byczymi rogami
A miecze tak szybkie jak węże
Symbolem siły i waleczności były.
Gdzie trolle nocą kiedyś latały
Ich wielkie oczy się ogniem skrzyły
Gdy opiewały swych dawnych wojów czyny.
Odległe to jednak czasy,
Legenda im smaczku dodaje
Dzisiaj to kraj zasobny, spokojny
Bogatszy niż inne kraje
Będę więc spał spokojnie
Bez obaw o pirackie czyny
Jutro dzień znów będzie znojny
Nic wszak nie dzieje się bez przyczyny
I muszę to przyznać otwarcie
Iż kraj ten tak pokochałem
Że wśród tych gór i fiordów
Swe szczątki złożyć zaplanowałem.
To zew NATURY tak mnie tu woła
Te fiordy, skały i góry
Ta dal bezkresna i przestrzeń dokoła,
I Thor chroniący bogactwo NATURY.

 

Drugi wiersz ten z dwoma rodzajami rymu rozdzielony gwiazdkami napisałem w czasie mojego ostatniego pobytu w Norwegii będąc w górach pomiędzy Lillehammer a Trondheim. Napawając się pięknem natury z wysokości ponad 1200 metrów npm.

„Moja” ŚWIĄTYNIA

Na szczycie norweskiej góry stanąłem
Na fiord w dole popatrzyłem
Doznałem wzruszenia i wtedy pojąłem
Jak błędnym było to w co wierzyłem!

Prawdziwą bowiem świątynię ujrzałem:
Niebo, doliny i szczyty
Matce NATURZE pokłon oddałem
W NIEJ to najwyższy DUCH jest ukryty!


* * *

Do wieczora czasu sporo
Więc się kłaniam górom, borom.
Wszystko w koło pozdrawiając
Hołd Naturze tak składając.

Bo Natura jest mym Bogiem
Chlebem, winem, ciepłem, chłodem
Wszystkim tym co mi potrzeba
A mym dachem skrawek nieba.



ANDRE