MINĄŁ ROK PREZYDENTA „KAROLA I”

5/5 - (1 vote)

Minął rok Prezydenta Karola Pierwszego.

 

Rok prezydenta,

czyli ballada nie od święta,

bo bezpieczeństwo zeszło gdzieś w bok,

a polityczny teatr miał wyjątkowo dobry rok.

 

Miał reprezentować wszystkich, być ponad sporem,

co zwaśnionym Polakom przemówi z honorem.

Miał godzić, mediować, być państwa arbitrem,

lecz szybko się okazał politykiem chytrym.

 

Raz – weto dla SAFE, bo dług Unii zły,

Choć chodziło o obronę i czas liczony w dni.

Suwerenność!” – zawołał i podniósł dumnie dłoń,

A pieniądze na obronę? No cóż… goń się Polaku, goń.

 

Dwa – i weto za wetem, do liberum veto nawraca,

ustawa idzie z Sejmu, już Karol I ją vetem wita,

cofnąć Polskę do XVII w., to jego praca,

I byle z kibolami była kwita.

 

Hamowanie stało się jego obsesją,

Trudno je pomylić z państwową refleksją.

Hamulec ma każdy pojazd – rzecz to oczywista,

lecz trudno dojechać do celu, gdy hamuje maszynista.

 

Trzy – Rada Bezpieczeństwa, poważna instytucja,

Miała być zgoda, nie partyjna prostytucja.

zamiast wspólnie rozmawiać przy stole,

jest wojnę na słowa i pajaców role.

 

Cztery – styl walki, bo Karol I nie milczy,

gdy dziennikarz zapyta, to odpowiedź aż iskrzy.

Niech się pan ogarnie!” – pada i leci gdzieś w eter.

I już zamiast odpowiedzi mamy kabarecik i lichy teatr.

 

Bo choć można być twardym, stanowczym i śmiałym,

to głowa państwa powinna przemawiać z umiarem.

Gdy prezydent wdaje się w medialne potyczki,

To zamiast powagi zostają tylko prztyczki.

 

Pięć – największy problem, którego nie widać:

miał być ponad podziałem. A podział wciąż słychać.

Miał łączyć wieś i miasto, Warszawę, Poznań i Gdynię,

A skład Pałacu coraz bardziej przypomina partyjną drużynę.

 

Interes Polski jest jeden, a każdy spór drugorzędny!

Więc mógłby czasami powiedzieć: „Dość wojny!”

Nie musi kochać rządu, nie musi go chwalić,

Jak nie musi każdego dnia w niego walić.

 

Takim zachowaniem wspiera Putina,

i, choć może o tym nie wie, to jest jego wina.

Braków w myśleniu nie zastąpią partyjne nakazy,

a głosy rozsądku doradców nie są powodem do obrazy.

 

Bo prezydent to przecież nie kolejny zawodnik,

Nie partyjna szmata, nie sejmowy wojownik.

Nie po to jest Pałac, nie po to ta władza.

Bo polityczna głupota się tu odradza.

 

Więc morał tej ballady jest prosty i szczery:

Nie każde „weto” jest błędem, są przecież papiery.

Lecz gdy zamiast mediacji wciąż mamy konfrontację,

To trudno go nazwać arbitrem, gdy gra dla swej formacji.

 

I dlatego na koniec, już bez rozwlekania tej sprawy:

największe weto Nawrockiego nie dotyczy ustawy.

To weto wobec roli, którą miał pełnić z nadziejami

na Prezydenta Polski ponad podziałami.”

 

Więc mówię teraz z ogromnym (?) bólem,

Nawrocki nigdy nie będzie Polskim Królem!

Do historii przejdą jego zdjęcia w tle z pałacem,

z których wynikać może, że jest pałacowym pajacem.

 

ChatGPT z pomocą dP + AI (plik jpeg)

lub to mi pomógł ChatGPT

Loading