DOPEŁNIENIE

Dopełnienie, a tu mi kogoś brakuje (sic!). Czyli o tym, jak dopełnienie budzi moje zdumienie.

Przypominam tylko, że o dopełnieniach rozmawialiśmy już niejednokrotnie podkreślając, że w wielu wypadkach inicjatywa w tym zakresie należała do urzędników TDT. A ostatnie rozmowy miały miejsce przed rokiem w grudniu 2014 r. w Karpaczu, gdzie w obecności Dyr. J. Króla nadzorujący nasze SKP pracownicy starstw udzielali instrukcji o prawidłowym sposobie wykonywania dopełnień. Informowaliśmy także już o tym np.:

I całkiem niedawno Kolega zdający nasze egzaminy przed TDT poinformował mnie, że „dopełnienie” było treścią pytań i nieznajomość tego zagadnienia uniemożliwiała zdanie tego egzaminu!

A tu maszszsz, jak z liścia w twarz!

Tu i tam publikowany jest prawomocny wyrok NSA II GSK 1768/14 z 17 września 2015 r., który pozbawia naszego Kolegę uprawnień za stosowanie „dopełnienia”.

Więc pytam się, kto pozbawi uprawnień inicjatorów „dopełnienia” (podżeganie?)? Gdzie się oni ukryli i dlaczego nie bronili naszego Kolegi w tym postępowaniu na każdym jego etapie? To przecież oni to wymyślili! Dlaczego nie zostali wezwani w charakterze świadków obrony?

Niedawno nasz Kolega „Praktyk” pisał o zamachu na nasze środowisko zawodowe, w którym biorą udział inspektorzy TDT, których celem (jedynym?) jest pozbawianie nas uprawnień: http://www.diagnostasamochodowy.pl/2015/warto-pomagac/

Ale do rzeczy….

Było to w sierpniu 2011 r., gdy przeprowadzono kontrola poznańskiej SKP, gdzie rzekomo stwierdzono przeprowadzanie BT niezgodnie z PoRD. W okresie objętym kontrolą stwierdzono cztery przypadki nieprawidłowego wyznaczenia terminów następnego badania technicznego (NTBT). Stwierdzone uchybienia dotyczyły np. wyznaczenia dopełnienia do pięciu lat od daty pierwszej rejestracji pojazdu w kraju (sic!). 

Mętlik wprowadzany w tym zakresie przez urzędników z TDT wprowadza niepewność i stres, którą potęguje brak obowiązkowych szkoleń. Trudna sytuacja na naszym rynku powoduje, że właścicieli naszych SKP nie stać na angażowanie się finansowo w podnoszenie naszej wiedzy prawnej. W ten sposób drobne pomyłki skutkują pozbawianiem uprawnień. Zakładając, że nas to jakoś ominie, nie bronimy się w sposób właściwy przed tą urzędniczą napastliwością.

Zastanówcie się przez chwilę, czy za podobnie drobne błędy w papierach odbiera się uprawnienia lekarzom, prawnikom, komornikom? A przecież skutki ich działań są o wiele bardziej dotkliwe dla społeczeństwa od naszych drobnych błędów w papierologii!!!

Przecież tu nie doszło nawet do zagrożenia BRD, więc o co im chodzi?

Może ten wybrany PiS wreszcie zmieni ten nasz burdel? Tylko dlaczego sami tego nie chcemy naprawić?

Art. 81 ust 5 naszej ustawy PoRD stanowi, że OBT przeprowadza się corocznie. Natomiast art. 81 ust. 6-10 ustawy , zawiera wyjątki od tej generalnej zasady wyznaczania terminu. I tak zgodnie z art. 81 ust. 7 OBT motoroweru przeprowadza się przed upływem 3 lat od dnia pierwszej rejestracji, a następnie przed upływem każdych kolejnych 2 lat od dnia przeprowadzenia badania. Więc suma dwóch pierwszych okresów daje lat 5 (dopełnienie).

W przypadku pojazdów klasyfikowanych, jako: „samochodowy inny”, który nie mieści się w kategorii pojazdów wymienionych w art. 81 ust. 6-10, zgodnie z zasadą wyrażoną w art. 81 ust. 5 ustawy, BT wykonuje się co roku. Ale konia z rzędem temu, kto dziś po tym wyroku odpowie na pytanie, czy tu możemy dopełniać, jak chciał TDT, czy też nie w przypadku np., gdy do Polski zostanie sprowadzony quad po pół roku od daty pierwszej rejestracji za granicą?

Ponadto stwierdzono trzy przypadki wykonania OBT przyczep lekkich, gdzie insp. UDS nie przeprowadził prawidłowo identyfikacji badanych pojazdów. Zakończył on BT z wynikiem „P”, pomimo niezgodności faktycznych danych pojazdów z zapisami w DR, gdzie jako rodzaj pojazdu poznańscy urzędnicy kiedyś wpisali „przyczepa lekka”. Przyczepy – objęte OBT – posiadające dopuszczalną masę całkowitą przekraczającą 750 kg – nie powinny być klasyfikowane do rodzaju „przyczepa lekka”.

Mając powyższe na uwadze Prezydent Miasta Poznania decyzją z listopada 2011 r. cofnął naszemu koledze uprawnienie, a w kwietniu 2013 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) w Poznaniu utrzymało w mocy to niesprawiedliwe rozstrzygnięcie organu I instancji. W ten sposób ukarano naszego Kolegę za błąd poznańskich urzędników wedle sprawiedliwej (?) zasady znanej od średniowiecza, że Cygan zawinił a Kowala powiesili (lub na odwrót).

W ten oto sposób poznańscy urzędnicy dowodnie wpisują się tę opisaną przez Kolegę „Praktyk”-a urzędniczą napaść na nasze środowisko, w której także bierze udział sądownictwo administracyjne (powielając stare kłamstwo o tym, że art. 84 ust. 3 PoRD rzekomo nie daje im wyboru!?!).

Jest faktem, że w kieracie codzienności nasi Koledzy nie mają możliwości poszerzenia swojej wiedzy zawodowej. Urzędnicy zainteresowani są utrzymywaniem się naszego środowiska na poziomie debili z epoki kamienia łupanego. Mała grupka mądrali forumowych sprawia wrażenie dbających jedynie o podniesienie swojego nadszarpniętego w dzieciństwie ego.

A generalnie nie potrafimy się bronić, nie wiemy do kogo się o taką pomoc zwrócić. Kilku próbowało do OSDS-u, ale nic nie wskórali, bo w Zarządzie się bali. Polegamy więc wyłącznie na swoich pryncypałach, którzy okazują się niewiele mądrzejsi. Ich przynależność do branżowych zrzeszeń i organizacji także nie chroni przed odpowiedzialnością napastliwych urzędników. Przegrywa całe nasze środowisko.

Lekarze, którzy pozbawili życia pacjentów nadal leczą. Diagności, którzy popełnili papierowe i biurokratyczne błędy szukają innej pracy – tylko pogratulować!

Pozdrawiam

dziadek Piotra

1,288 total views, 2 views today