TROCHĘ BRANŻOWO, A TROCHĘ URLOPOWO, CZYLI TO I OWO

Rate this post

To i owo, trochę branżowo, a trochę urlopowo. Czyli o tym, że nie ma mnie do końca września, a niektórzy dla hasła „stop podwyżce Cennika” biją brawo (?), gdy zaś GITD nadal i od dawna łamie Prawo.

 

I. Wyjeżdżam.

Reklamy

Jak mawiał Klasyk „nie chcem, ale muszem”. Bo muszę wypocząć po przeszło rocznym maratonie. Wyjeżdżam na urlop z MKŻ skoro świt, już w niedzielę. Nie będzie mnie do końca września, więc proszę o zrozumienie tej sytuacji ze wszelkimi wynikającym z tego faktu konsekwencjami. Czyli, chcę odpocząć nie tylko od naszej przytłaczającej polityki, ale także od naszych branżowych problemów, które od dekady piętrzą się niczym zator lodowy na Wiśle. Musi nastąpić jakieś przesilenie, na które – mam nadzieję – wrócić już do do codziennych obowiązków.

Więc będzie nieco (?) mniej materiałów na tej naszej stronce, trochę mniej będzie moich komentarzy. Noooo, chyba, że przyślecie jakieś swoje materiały lub linki do ciekawych branżowych wydarzeń, których publikacja lub omówienie nie będzie wymagało wiele nakładu pracy z mojej strony.

Reklamy

Ale, znając też Waszą dotychczasową wstrzemięźliwość w tej kwestii nie łudzę się. Jak rozumiem uważacie, że to ja i tylko ja, jako jedyny mam wyłączne prawo do publikowania swoich i cudzych wypowiedzi w naszych sprawach (?).

II. Brawa dla idei „stop podwyżce Cennika”?.

Ja tego nie rozumiem i uważam za tragiczny błąd w logicznym rozumowaniu. Tym bardziej, że systematycznie spada ilość naszych Podstawowych SKP, które nie wytrzymują tej sytuacji. Bo nie wszystkich stać na dokładanie do tego interesu, jak to ma miejsce w przypadku państwowych lub samorządowych SKP, czy też w przypadkach, gdy SKP stanowi tylko nieznaczny ułamek działalności danej firmy.

A najtragiczniejsze jest to, że są także przedsiębiorcy zrzeszeni w naszych organizacjach, którzy w kuluarach (nigdy oficjalnie!) twierdzą, że im to nie przeszkadza (sic!). Bo oni mają jeszcze firmę transportową, jakąś fabrykę, dilerstwo, itd., itp., et’cetera, więc sobie poradzą.

Jest prawdą, że wiele naszych firm sobie poradzi, bo są na państwowym, samorządowym lub na patologicznym garnuszku firm, co jest zakazane w cywilizowanym świecie bez naszych patologii (np. Szwecja).

Więc przypominam ideowe, etyczne i moralne podstawy, które muszą obowiązywać w naszej branży: SKP musi być samowystarczalna!

To jest podstawowy warunek, aby dać tamę naszym branżowym patologiom. A wynika to też z naszej Rewolucyjnej Dyrektywy nr 45/2014, która w pkt 34 Preambuły stanowi m.inn:

  • Przeprowadzając badania zdatności do ruchu drogowego, diagności powinni działać niezależnie, a na ich ocenę nie powinny mieć wpływu konflikty interesów, w tym konflikty interesów o charakterze ekonomicznym czy personalnym.

  • Wynagrodzenie diagnostów nie powinno być zatem bezpośrednio związane z wynikami badań zdatności do ruchu drogowego. (…).

Myślę też, że na te opinie o tym, aby Cennika nie podnosić ma wpływ – w jakiejś części – nasza „wschodnia” mentalność, która nieco (?) różni się od mentalności ludzi „zachodu”:

  1. Mówię co myślę”, to prostolinijna, otwarta, bazująca na wzajemnym zaufaniu postawa Ludzi Zachodu.

  2. Mówię tak, aby ukryć swoje prawdziwe myśli”, to od stuleci praktykowana postawa Ludzi Wschodu, a co często uzasadnia brak możliwości wzajemnego porozumienia się Ludzi Zachodu i Wschodu. Ci ostatni zawszę będą podejrzliwie traktować słowa Ludzi Zachody, że zawierają jakieś drugie dno, jakieś inne przesłanie od tego, które wyrażono.

Piszę o tej naszej mentalności, aby uzasadnić jakoś te opinie o tym, że nie należy naszego Cennika podwyższać. Mówiący/piszący takie opinie chcą zawsze ukryć to, co w rzeczywistości myślą – zgodnie ze wschodnią tradycją. Wiecznie się obawiają, że powiedzenie prawdy może im jakoś zaszkodzić, więc na wszelki wypadek lub ze strachu wpisują się w to, co rządzący właśnie chcą usłyszeć. A oni chcą właśnie usłyszeć, że my się wszyscy na ten Cennik godzimy, że to wręcz wspieramy i nie będziemy przeciw temu protestować. Choć myślimy inaczej. Bo na „wschodzie” nie mówi się tego, co się myśli. Tak było i jest od stuleci.

III. GITD łamie Prawo.

Pisałem Wam o tym, że wystosowałem do GITD pismo o wskazanie podstawy prawnej, która uzasadnia ich ukrywanie prawdy o dokonywanych kontrolach drogowych w zakresie m.in.: miejsca kontroli, kontrolowanych firm i podejmowanych kroków prawnych przez GITD, o czym pisałem: https://www.diagnostasamochodowy.pl/2021/alvin-gajadhur-odpisal/

Dotyczyło to sprawy z komunikatu GITD: https://www.diagnostasamochodowy.pl/2021/niektorych-usterek-nawet-nie-probowano-naprawic-a-pojazd-trzy-razy-przeszedl-obt/

I oto przyszła odpowiedź z GITD:

Szanowny Panie,

udzielając lub publikując informacje, jesteśmy zobowiązani przestrzegać przepisów prawa i działać w jego granicach. Przekazanie dodatkowych informacji, poza tymi które zostały już Panu udzielone lub opublikowane, mogą naruszyć prawa i wolności, w tym prawo do prywatności, oraz narażać na szkodę podmioty o które Pan pyta. Tym bardziej, że w opisywanej sytuacji WITD Wrocław zawiadomił właściwego starostę o podejrzeniu występowania nieprawidłowości w funkcjonowaniu stacji kontroli pojazdów.

Z wyrazami szacunku,

Biuro Informacji i Promocji | Wydział Komunikacji

Główny Inspektorat Transportu Drogowego

General Inspectorate of Road Transport”

Jak zapewne i Wy zauważyliście, oni potrafią coś napisać po angielsku, ale nie potrafią się podpisać na dokumencie. A do tego jeszcze nie potrafią wskazać podstawy prawnej, która uzasadnia brak udzielonej odpowiedzi na zadane pytanie. Prawdopodobnie nie tylko nie znają obowiązującego ich w tym zakresie Prawa, ale jeszcze dodatkowo to nasze polskie Prawo łamią (sic!). Bo nie ma takiego Prawa, które uzasadnia brak odpowiedzi na złożone pytania.

I z tą smutną konstatacją o jakości naszych branżowych instytucji pozostawiam Was,

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –