ROSNĄCA SKALA KORUPCJI ZA PIS A PATOLOGIA W BRANŻY O-SKP

Rate this post

Rosnąca skala korupcji pod rządami PiS-u, a skandaliczne uzasadnienie skandalicznego wyroku.

Mamy te najnowsze dane o tym, że w Polsce pod rządami PiS-u wzrósł poziom korupcji.

Pozycja Polski pogarsza się nieprzerwanie od 2015 r., kiedy została sklasyfikowana na 29. miejscu z wynikiem 63 punktów.

Obecnie Polska zajęła 47. miejsce na 180 analizowanych w raporcie krajów. Osiągnęła przy tym wynik 54 punkty na 100 możliwych do uzyskania.

I trudno nie zgodzić się ze wszystkimi, Wszystkimi, WSZYSTKIMI tezami zawartymi w artykule, z którego pochodzi powyższy cytat.1 Więc w kontekście tego przyzwolenia najwyższych władz w Polsce i wszechogarniającej korupcjogennej atmosfery trudno było oczekiwać, że to przyzwolenie na różnorodne patologie ominie także naszą branżę. I tak też się przecież stało.

Powyższe fakty nie stoją na przeszkodzie aby stwierdzić, że:

  • to porażka nas wszystkich,

  • a przez te ostatnie 8 lat zrobiliśmy zbyt mało, aby położyć kres tej patologicznej sytuacji.

Nasza branża ma w tym jakiś swój własny, choć zapewne i dość specyficzny udział. Ta specyfika jest efektem nietuzinkowych rozwiązań administracyjno-prawnych, którym podlegamy oraz długoletniej patologicznej praktyce, w jakiej od 20 lat funkcjonujemy. I to wszystko sprawia także, że pojawiają się właśnie podobne oraz „takie a nie inne” wyroki sądowe.

Sprawa ta dotyczy niedawno omawianego wyroku w sądzie karnym, gdzie uniewinniono naszego byłego kolegę oskarżonego o poświadczenie nieprawdy w trakcie pracy na przestępczej dziupli w okręgowej SKP.2

Sąd Okręgowy w Białymstoku prawomocnie uniewinnił jednak naszego kolegę, po wcześniejszym wyroku skazującym, gdzie sąd pierwszej instancji skazał go m.in. na pół roku więzienia w zawieszeniu. Sąd I instancji oparł się na nagraniach z kamer na stacji i zeznaniach świadków – kierowców, którzy przyjeżdżali na badania.3

Apelację od tego wyroku (w pierwszej instancji) złożył obrońca naszego kolegi.

Nasz kolega, który od ponad sześciu lat nie pracuje już w zawodzie uprawnionego diagnosty samochodowego, konsekwentnie nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. To spowodowało, że jego sprawę wydzielono do odrębnego postępowania.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zarzuciła mu, że w czerwcu 2014 roku potwierdził wykonanie BT:

  • ciągnika rolniczego (znowu rolnicze!),

  • przyczepy campingowej (od rolnika?),

  • skutera (od rolnika?),

w rzeczywistości nie przeprowadzając żadnych, wymaganych prawem działań.

Sąd odwoławczy zwrócił uwagę, że rzekomo w tej sprawie:

  1. Zarzut został zbyt ogólnie sformułowany.

  2. Nie da się stwierdzić, co prokuratura rozumie przez opis, iż badanie „nie odbyło się w sposób prawidłowy”.

  3. Nie da się stwierdzić, co sąd rejonowy rozumie przez opis, iż badanie „nie odbyło się w sposób prawidłowy”.

  4. Sąd rejonowy przyjął, że nasz oskarżony kolega przeprowadził BT nieprawidłowo, niezgodnie z przepisami normującymi, co należy sprawdzić w pojeździe podczas takich badań. „Jest to szereg czynności, rozporządzenie liczy kilkanaście stron i sąd rejonowy stwierdza, że zostały naruszone przepisy tego rozporządzenia, ale nie wskazuje, które konkretnie” – mówił sędzia Wasilewski.

Jako swoiste kuriozum z uzasadnienia tego wyroku warto też zacytować to stwierdzenie, które padło z ust przewodniczącego składu orzekającego – sędziego Przemysława Wasilewskiego, który wskazał, cyt.:

. . . . wśród dowodów w sprawie były nagrania z kamer ze stacji, a tam nie widać było pełnego przebiegu badań.” sic!

No właśnie!

Jak nie było pełnego przebiegu BT, to znaczy, że doszło do sfałszowania dokumentów w tej sprawie!

Ale może Wy lepiej wiecie, o co chodziło tego przewodniczącemu tego składu sędziowskiego, który zaraz po chwili daje następujący dowód swoich specyficznych umiejętności logicznego rozumowania, cyt.:

Tak naprawdę oskarżony nie ma możliwości podjęcia obrony, ponieważ nie wie, co zrobił, a czego nie zrobił, aby skutecznie bronić się” – sic!

To jak to, nikt się nie pokwapił, aby pokazać naszemu koledze ten film, aby mógł się (skutecznie?) obronić w zakresie co widać na filmie, a czego na tym filmie nie ma i dlaczego?

Nie zrobiła tego Policja, nie zrobił tego Prokurator, nie zrobił tego ani Sąd I instancji, ani sąd II instancji (odwoławczy)?

Czyżby przed naszym oskarżonym kolegą zatajono ten dowód z nagrania wideorejestratora?

To ma być to białostockie i wschodnio-zaściankowe Państwo Prawa (?), w którym ukrywa się dowody rzeczowe?

 

Ten sędzia wyjaśnił też, że przy tak ogólnie sformułowanym zarzucie równie dobrze mogłoby to oznaczać, że np.:

  • nie sprawdzono ciśnienia w oponach.

  • Nie wiadomo, które przepisy z tego rozporządzenia nie zostały wykonane” – powtórzył sędzia Wasilewski.

Czyżby? Chciałbym to widzieć!

Czyżby podstawą wyroku sądu I instancji nie był żaden przepis obowiązującego Prawa?

To tak się tam na wschodzie wyrokuje?

Ten sędzia miał prawo nie wiedzieć, że bez sprawdzenia ciśnienia w oponach nie można rzetelnie sprawdzić hamulców oraz technicznej jakości/sprawności zawieszenia pojazdu.

Ale ten fakt mógł wyjaśnić mu tamtejszy nadzór w WK/starostwie lub pierwszy z brzegu biegły lub powołany w tym charakterze jakikolwiek kolega z sąsiedniej SKP!

Ten sędzia tłumaczył się z zapałem godnym lepszej sprawy, że sąd okręgowy również nie był w stanie przeprowadzić własnego postępowania dowodowego, by to wyjaśnić, ponieważ apelację złożył tylko obrońca, a było to odwołanie na korzyść oskarżonego. I to ma uprawniać – z jego strony – do takich ostatecznych wniosków o braku dowodów (pomimo nagrania)?

Tenże sędzia perrorował też, że „fakt nieudowodniony czy budzący wątpliwości musi być tłumaczony na korzyść oskarżonego„. „Dlatego sąd odwoławczy nie jest w stanie +zdekodować+, dlaczego badanie nie odbyło się w sposób prawidłowy” – mówił sędzia, który nigdy nie był na OBT własnego lub służbowego pojazdu, bo jeździ tylko hulajnogą lub ma służącego do corocznego wykonywania BT na SKP?

No cóż . . . . . – tylko szkoda trochę (?) wysiłku Policjantów i Prokuratora, którzy zaangażowali się w tę sprawę i próbowali walczyć z tą patologią na naszych OSKP na styku z „rolnictwem”.

Zaś według śledczych, którzy włożyli wiele wysiłku w rozwiązanie tej sprawy i analizowali m.in. zapisy nagrań z tej OSKP, w połączeniu z dokumentacją związaną z kontrolami technicznymi pojazdów, pojazdy/auta:

  • albo w ogóle nie wjeżdżały na stanowiska diagnostyczne,

  • albo fizycznie były, ale takich badań nie przeprowadzano przed przedłużeniem ważności badań,

  • albo jakieś czynności były prowadzone, ale nie takie, które można uznać za badania techniczne.

Ten wyrok stoi w tak rażącej sprzeczności z wyrokami w sprawie skazania pozostałych kolegów z tej przestępczej dziupli w postacie OSKP, że aż ciarki mi po plechach chodzą!

Tam, aby ich skazać nagrania z wideorejestratora wystarczyło, a tu nie?!?!

O co tu chodzi?

Może Wy to rozumiecie?

Czyżby nasz kolega miał aż takie chody, że jeden skład sędziowski skazuje, a drugi go ratuje? Czy to twierdzenie ma jakąś rację bytu w kontekście tego info z tamtejszego WK/starostwa, że to sprawa „tajna”?

Czy za obecnych rządów korupcja też będzie rosła?

Pyta i pozdrawia

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – – –

3 Nieprawomocny wyrok to pół roku więzienia, 1 tys. zł grzywny i roczny zakaz zajmowania stanowiska diagnosty.

Loading