NIE BYŁO MNIE

Nie było mnie kilka dni w tym wirtualnym świecie
23/07/2012 12:20:25
No coś takiego…
Czy wiecie, że aż kilka dni nie było mnie w tym wirtualnym świecie?Nie było mnie parę dni, a tu . . . . – puchy. tease

Czyli wakacyjny luzik.
Nie było mnie tutaj parę dni. Zawinił dostawca Internetu.
Aż bałem się wejść ponownie na nasze stronki będąc przekonany, że będę miał tyle roboty, bo ilość wpisów i komentarzy będzie tak wielka….
A tu cisza i spokój, same dydrymałki . . ., i . . . – wakacyjny luzik . . . .
notsure
A najgorsze, że ten luzik jest taki zaraźliwy. W radiu tylko jakieś dyrdymałki o tym, jak ludzie Pawlaka z PSL walczą o swoją kasę, do tego relaksująca muzyczka i najwięcej o wylegiwaniu się na nadmorskim piasku, więc normalny człowiek też myśli tylko o plaży.
Ale nasze życie, to nie tylko plaża, więc dokonałem próby „zejścia z plaży na twardą ziemię”.
Zastanowiło mnie przez mała chwilkę, co zrobią z Cepikiem te SKP, którym dostawca Internetu przez ten wakacyjny luzik zamknie kurek z internetem na kilka dni, tak jak mi. Co na to powie MSW, przyjmie takie tłumaczenie, czy też nie? A jak nie przyjmie, to co zrobi – ciekawe…
Czy przyjmą tłumaczenie, że to spowodował wakacyjny luzik, czy też będzie to ich obchodziło tyle, co z pętelką guzik.
Ale to nie nasz ból, tylko właścicieli, więc co mi tam….
boring
A na naszym forum http://www.sdsforum.home.pl/index.php także luzik i jakieś dyrdymałki, koszałki opałki…
Co rusz wraca na dyskusyjny stół, jak ponownie odgrzewany kotlet sprawa rejestracji „anglików”……..
Bo sprawa jest już przesądzona, niezależnie od naszego indywidualnego zdania na ten temat. Chodzi o to, że nasze prawo musimy dostosować do prawa UE, także w zakresie PoRD – i tylko tyle (sic!).
A jako zwolennik UE, osobiście popieram tę inicjatywę i zdanie naszego kontrowersyjnego Kolegi „Jarolud”-a na ten temat.
thumbsup
Motocykliści co roku powodują więcej wypadków niż kierowcy jeżdżący z kierownicą po tej „nikczemnej stronie”, ale nikomu nie przyjdzie do głowy zakazać rejestracji motocykli. Chociaż osobiście uważam, że uzależnienie rejestracji motocykla od zaświadczenia o zdrowiu psychicznym właściciela (tak, jak w przypadku broni palnej) przydałoby się w bardzo wielu przypadkach i ograniczyłoby w znacznym stopniu ilość wypadków z ich udziałem. Albowiem, jeżdżąc po naszych drogach w okresie ostatnich 20 lat – i nigdy nie wolniej, niż dozwala prawo – nie spotkałem motocyklisty, który mnie nie wyprzedził, Nigdy, NIGDY!
A o tym, że nasz przemiły Kolega „Jarolud” potrafi być kontrowersyjny świadczy fakt, że w porywie letniego luziku przyszła mu do głowy próba porównania/przyrównania naszego SDS-u do mafii (?!?!?!). A tego wiekopomnego odkrycia dokonał właśnie na naszym forum – no cóż…., ta młodość, to słońce tak praży i te dziewczyny na plaży. . . . .
wondering
Ale, ale, bo w tym słonecznym upale wszystkim może się zdarzyć.
I mnie to słońce zaszkodziło nieco, bo wystawiłem zaświadczenie o tym, że (tylko) ostatnia cyfra nr VIN jest nieczytelna (korozja). No masz… – i dostałem po głowie od przepisów, przepisami z przypisami. Dobry jest raz po raz kubeł zimnej wody na rozpaloną słońcem czaszkę, gdy próbuje się ludziom uprościć drogę przez administracyjne manowce z pominięciem opinii rzeczoznawcy.
sad
A pomyśleć tylko, że to wszystko przez ten wakacyjny luzik.
Pozdrawiam wszystkich tych,
którzy z nadzieją na luzik wakacyjny
oczekują na urlopik atrakcyjny.
A najlepiej kajaki na wodzie
służą zdrowiu i urodzie
dziadek Piotra

P.S.
I.
Z uwagi na brak możliwości ponownego i bezpośredniego telefonicznego kontaktu z pracodawcą Kolegi Kazika, pozwoliłem sobie wysłać e-mailem prośbę o zaprezentowanie swojego stanowiska w tej sprawie, w celu opublikowania na naszych stronach w internecie. Zaproponowałem termin 14 dni.
II.
Dziś, przed dosłownie minutką dzwonił też pan Janusz Ratomski, szef firmy „Irene” informując o tym, że w dniu jutrzejszym odbywa się ostateczna rozgrywka sądowa, gdzie jednym z jego procesowych przeciwników jest TDT.
My także oczekujemy na to ostateczne rozstrzygnięcie.