ZŁO PRZEGRAŁO

Zło przegrało, czyli dobro zwyciężyło? Ale, gdzie było to „dobro”, gdy wszyscy już chcieli zmian? Więc oni przegrali, czy przegrali-śmy wszyscy? No dobrze, ale jeśli oni przegrali, to gdzie są ci wygrani? Bo, jeśli ktoś przegrał, to też ktoś musiał przecież wygrać!

tease

W dniu 14 grudnia 2018 roku na posiedzeniu plenarnym Sejmu odbyło się trzecie czytanie projektu zmiany naszej ustawy PoRD. W jego trakcie głosowano nad jej poprawkami. Posłowie opozycji, m.in. z Klubu Kukiz’15 Nowoczesnej oraz Platformy Obywatelskiej zgłaszali wątpliwości do całej treści ustawy, a m.in. dotyczące negatywnej opinii Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, czy też roli nowo planowanego organu nadzoru.

Ale tuż, tuż przed samym głosowaniem nad całością projektu, Prezes PiS i jednocześnie poseł Jarosław Kaczyński zgłosił wniosek formalny o zdjęcie projektu z porządku obrad Sejmu, czym wywołał niemałą konsternację wśród jej autorów i zwolenników. Uzasadnił ten krok licznymi kontrowersjami, które słusznie wzbudza ten projekt.

Więc, na tym etapie wszystko wiemy, lub prawie wszystko. Albowiem jeszcze nie wiemy oficjalnie najciekawszego, czyli tego, co ostatecznie zadecydowało, że ten szkodliwy projekt jednak spadł z obrad Sejmu. Jestem jednak przekonany, że z czasem prawda o tym ujrzy światło dzienne. Bo obserwując mało standardowe działania Prezesa Kazimierza Zbyluta odnoszę wrażenie, że to właśnie jego systematyczna praca, liczne nietuzinkowe i wielce ciekawe medialne inicjatywy spowodowały ten dzisiejszy efekt – przez wielu bardzo oczekiwany. Były tą kroplą, która przelała czarę . . . . ..1

Więc zastanówmy się chwilę, kto przegrał i co przegrał oraz kim są wygrani. Bo, jeśli ktoś przegrał, to z drugiej strony ktoś musiał wygrać!

Przegranymi są urzędnicy naszego (uosobienie zła?) resortu transportu i ich poplecznicy w TDT (lub odwrotnie: urzędnicy TDT i ich poplecznicy w DTD?!), którzy przegrali swój urzędniczy czas, który mogli wykorzystać w bardziej zbożnym celu, np. na zahamowanie tragicznej liczby wypadków ze skutkiem śmiertelnym na naszych drogach. Czy oni nie powinni zwrócić podatnikom pieniędzy za ten swój zmarnowany nieefektywnie czas? Tym bardziej, że ponownie odwlekło się w czasie wdrożenie naszej Rewolucyjnej Dyrektywy nr 45 z 2014 roku, która ostatecznie miała wejść w życie w maju 2018 r.

Wraz z czasem zmarnowanym na konsultacje przegraliśmy też pieniądze na uczestnictwo w dość licznych warszawskich posiedzeniach. Ale nie tylko pieniądze przegraliśmy, bo w związku z faktem, że wszyscy w branży już chcieli jakichś zmian i na nie czekali, ich brak powoduje wrażenie, że – tak na prawdę – wszyscy coś przegraliśmy!

sad

Przedsiębiorcy prowadzący SKP przegrali podwyżki cennika, a perspektywa choćby waloryzacji cennika znowu stała się dość odległa w czasie i niepewna.

Przegrała branża warsztatowa, producenci części motoryzacyjnych oraz producenci nowych pojazdów (PNP), którzy oczekiwali zaostrzenia kryteriów BT, co miało napędzić wzrost ich obrotów.

Nasze środowisko inspektorów Uprawnionych Diagnostów Samochodowych przegrało możliwość wynikającą z Naszej Rewolucyjnej Dyrektywy 45/2014, bo mogliśmy już pracować niezależnie od wszelkich nacisków i z nadzorem, który będzie wydawał jednolite interpretacje dla całego Kraju! Już nie mówiąc/pisząc o dalszym braku obowiązkowych szkoleń!

W jakimś sensie przegrało polskie społeczeństwo w zakresie BRD, bo ilość złomowych pojazdów na naszych drogach może generować zagrożenie dla Życia i Zdrowia uczestników Ruchu Drogowego (RD).

Więc już przyszedł czas, aby zadać sobie pytanie, kto jest beneficjentem tej nowej/starej sytuacji, czyli kto ten sejmowo-ustawowy pojedynek wygrał?

Wobec tak licznej grupy przegranych ogłaszam, że wygranymi w tej nowej/starej sytuacji jest nasze polskie „znowu nie udało się”, czyli (… – Diabeł?):

  • nasza tradycyjna polska kłótliwość, czyli rozpatrywanie branżowych problemów z punktu widzenia osobistych animozji, a nie przez pryzmat merytorycznych celów,
  • brak zdolności do kompromisu, gdy skupiamy się tylko i wyłącznie na wąskim zakresie utrzymania przywilejów jednej z wielu branżowych grup interesów,
  • brak umiejętności współdziałania w przypadku, gdy interesy kilku branżowych grup są zbieżne lub w równym stopniu zagrożone,
  • brak jasno zdeklarowanego celu lub grupy zhierarchizowanych celów, które zamierzamy osiągnąć przy zadeklarowaniu współpracy z innymi podmiotami w ich osiąganiu.

Mam nadzieję, że ta nowa/stara sytuacja wszystkich nas czegoś już nauczyła. Bo duża ilość popełnionych błędów musi mieć przełożenie na to stare porzekadło, że najlepiej uczyć się na własnych błędach, tym bardziej, gdy nie potrafimy uczyć się na cudzych.

Więc przygotujmy się na kolejne starcie, które nieuchronnie nastąpi. Bo przecież wszyscy w całej naszej branży chcemy już konkretnych zmian. A mając świadomość, że nie wszystkie zmiany da się zrealizować, trzeba przygotować listę tych spraw (przywilejów?), które – dla dobra ogółu! – będziemy musieli poświęcić, aby choć część swoich postulatów zrealizować.

Ale jest też, jak to w Życiu, zawsze i ta druga możliwość. Niech do czasu kolejnej branżowej bitwy na sejmowych komisjach coś się już mieni! Niech upadną dotychczasowe argumenty, np.:

  • o nieroztropnym nadzorze w WK/starostwach,
  • o zróżnicowanych interpretacjach prawnych podmiotów sprawujących prawną opiekę nad naszym środowiskiem,
  • o kryminalnych przestępstwach popełnianych na SKP,
  • o częstym naruszaniu procedur wynikających z naszych BT.

Dokonajmy próby naprawy wielu bolączek w naszym własnym środowisku, nim to zrobi to ktoś inny – za nas!

Sami posprzątajmy nasz widoczny – tu i ówdzie – bałagan, bo zaproszenie zewnętrznej firmy sprzątającej (TDT?) nie zawsze wszystkim się opłaci.

I tradycyjnie pozdrawiam

hi

dziadek Piotra

– – – – – – – – – –

1Warto choćby przeanalizować: http://wsskp.pl/zwyciestwo-rozsadku/

1,416 total views, 2 views today