URZĘDNICZE BŁĘDY PRZY OCENIE OBT Z WYNIKIEM „N”

Urzędnicze błędy przy ocenie OBT z wynikiem „N”, a nasze uprawnienia oraz wiodąca rola TDT, które też zapomniało o BRD? Czyli błędny pomiar świateł, błąd z analizą spalin dla pojazdu wyposażonego w silnik o zapłonie samoczynnym, niezgodność danych pojazdu z zapisami w DR oraz nieprawidłowo określony rodzaj pojazdu na SKP. A to wszystko przez pryzmat BRD.1

Wyszło to w trakcie kontroli przeprowadzonej przez pracowników UM Legnica i TDT w SKP należącej do P.H.U. „A” J.M. z siedzibą w Legnicy, gdzie kontrolujący doszli do wniosku, że nasz kolega przeprowadził to Okresowe BT rzekomo niezgodnie z obowiązującym nas Prawem2 – choć wynik tego OBT był „N” – przez to, że:

  • wykonał pomiar ustawienia świateł drogowych i mijania bez sprawdzenia fabrycznego stopnia korekty oraz jego wpływu na wynik pomiaru,
  • wykonał pomiar ustawienia świateł drogowych i mijania bez ich właściwego ustawienia na przyrządzie do pomiaru i ustawiania świateł pojazdu,
  • wykonał pomiar świateł drogowych przy wyłączonym silniku,
  • przeprowadził analizę spalin przewidzianą dla silnika o zapłonie iskrowym, podczas gdy pojazd był wyposażony w silnik o zapłonie samoczynnym,
  • nie odnotował w zaświadczeniu o przeprowadzonym BT niezgodności dotyczących danych pojazdu z danymi zapisanymi w dowodzie rejestracyjnym oraz nieprawidłowo określił rodzaj pojazdu.

W 2016 r. nasz Kolega (i jednocześnie tzw. „skarżący” w tej sprawie) został zawiadomiony o wszczęciu przez Prezydenta Miasta Legnicy postępowania w sprawie cofnięcia mu uprawienia diagnosty samochodowego do wykonywania BT pojazdów oraz poinformowany o możliwości zapoznania się z zebranymi dowodami i złożenia wyjaśnień w sprawie. Zaraz potem nasz Kolega złożył wyjaśnienia, w których częściowo zakwestionował przebieg tego OBT w formie opisanej w protokole kontroli.

Także TDT nie pozostał bierny w tej sprawie i jeszcze w 2016 r. Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego w Warszawie wyraził (na prośbę UM Legnica) stanowisko w tej sprawie – z uwzględnieniem wyjaśnień naszego Kolegi. Prawdopodobnie to właśnie stanowisko TDT przesądziło o tym, że UM w Legnicy (organ I instancji) orzekł o cofnięciu naszemu Koledze A.J. (dalej: skarżący, strona) uprawienia diagnosty samochodowego posiadane od 2010 r.

Na skutek wniesienia przez naszego Kolegę odwołania (m.in. brak możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym), SKO w Legnicy uchyliło zaskarżoną decyzję i przekazało sprawę do ponownego rozpoznania organowi I instancji. To nie pomogło i w 2017 r. UM w Legnicy ponownie orzekł o cofnięciu uprawnień naszemu Koledze, co – niestety, bo błędnie! – zaakceptowało także tamtejsze SKO.

W odwołaniu od powyższej decyzji nasz Kolega wniósł o jej uchylenie wskazując, że:

  • podczas kontroli świateł przednich szczegółowo sprawdził oznaczenia homologacyjne na obudowach reflektorów (załączanie kolejnych świateł wykazywało amatorskie przeróbki ich podłączenia elektrycznego – światło przeciwmgłowe przednie było podłączone jako światło do jazdy dziennej, co skutkowało wydaniem „N”, czyli negatywnego wyniku BT) i odczytał z obudowy reflektora wartość stopnia korekty w pionie dla świateł mijania – wynosił 1,5%. Ponieważ taka sama wartość była nastawiona na przyrządzie, więc go nie regulował. Prawdopodobnie niedotknięcie ręką pokrętła regulacyjnego przyrządu zostało odczytane przez TDT, jako zaniechanie tej czynności. Inspektorzy nie wpisali do protokołu kontroli wartości stopnia korekty na obudowie reflektorów i wartości nastawionej na przyrządzie. Natomiast w opinii TDT potwierdzono, że nasz Kolega podczas sprawdzania oznaczeń homologacyjnych dla świateł do jazdy dziennej sprawdził stopień korekty przewidzianej przez producenta pojazdu dla pomiaru ustawienia świateł mijania i drogowych oraz sprawdził i porównał go z ustawieniami przyrządu do pomiaru ustawienia i światłości pojazdu„,
  • w trakcie pomiaru światłości świateł drogowych kierowca wyłączył silnik, czego nasz Kolega nie dosłyszał, zajęty odczytywaniem wskazań przyrządu. Ponieważ wynik pomiarów był bardzo dobry, to nie analizował go. Wskazuje, że ponowne uruchomienie silnika podniosłoby napięcie instalacji elektrycznej z 12,3V do 14,4V co zwiększyłoby światłość o kilka % i wynik byłby nadal bardzo dobry. Niedopatrzenie to, aczkolwiek miało miejsce, nie poskutkowałoby dopuszczeniem do ruchu pojazdu niesprawnego. Przy badaniu ponownym przeprowadzonym następnego dnia – ze względu na „N”-negatywny wynik OBT (nieprawidłowe podłączenia elektryczne świateł przednich) nasz Kolega zmierzył światłość świateł drogowych przy pracującym silniku – wynik był również bardzo dobry.
  • zarzut wykonania analizy spalin przewidziany dla silnika z zapłonem iskrowym nasz Kolega uznał za bezprzedmiotowy, gdyż takowego pomiaru nie wykonał, a jedynie rozpoczął, a stwierdziwszy pomyłkę zaraz przerwał i wykonał pomiar współczynnika zadymienia silnika o zapłonie samoczynnym, w jaki pojazd jest wyposażony z pozytywnym uśrednionym wynikiem. Nasz Kolega zarzucił tu urzędnikom, że zastosowali swoistą metodę oceny wykluczającą możliwość popełnienia pomyłki w trakcie pomiaru, nawet jeżeli została natychmiast sprostowana a pomiar był prowadzony dalej prawidłowo aż do jego zakończenia. Wyniku pomiaru właściwego i jego zakończenia nie uznał, uznając sam początek błędnego pomiaru za pomiar właściwy3,
  • nie zgadza się z zarzutem nieodnotowania w zaświadczeniu o przeprowadzonym OBT niezgodności zapisów w DR pojazdu ze stanem rzeczywisty. Podczas identyfikacji pojazdu stwierdził całkowitą zgodność zapisów w DR z jego stanem rzeczywistym i te dane przepisał do rejestru. Żadnych niezgodności nie stwierdził, dlatego w zaświadczeniu o BT nie ma adnotacji o niezgodnościach. Nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić skąd w zaświadczeniu wziął się zapis „samochód ciężarowy” skoro w DR, z którego przepisywał dane do rejestru jest „samochód osobowy”, tak dokonał wpisu oraz i tak widział to na monitorze komputera.4 Następnego dnia wykonał badanie ponowne tego pojazdu (usterki zostały usunięte) i wystawił zaświadczenie z prawidłowym wpisem rodzaju pojazdu, t.j. „samochód osobowy”.

Kontrolujący urzędnicy argumentowali, że protokół z kontroli potwierdza, że nasz Kolega uprawniony diagnosta samochodowy wykonał analizę spalin przewidzianą dla silnika benzynowego, zaś pomiar zadymienia spalin właściwy dla silnika o zapłonie samoczynnym wykonał dopiero po zwróceniu mu uwagi przez zespół kontrolujący. Ponadto, insp. UDS przy identyfikacji pojazdu nie może się posługiwać tylko danymi zawartymi w DR lecz może ustalać rodzaj pojazdu przy pomocy oględzin i kontroli organoleptycznej.5

SKO stwierdziło, że badanie to – stosowanie do pkt 4.1.7. tabeli Załącznika Nr 1 do rozporządzenia, każdy z nas jest zobowiązany wykonać za pomocą przyrządu do pomiaru światłości i przy pracy silnika na średniej prędkości obrotowej. Przepis ten wyklucza zatem przeprowadzenie BT przy wyłączonym silniku – co przesądza o tym, że nasz Kolega to BT „wykonał niezgodnie z określonym sposobem wykonania. Bez znaczenia dla oceny prawnej pozostaje w tym kontekście okoliczność, że wartość uzyskana przy wyłączonym silniku mieściła się w zakresie przewidzianym dla pomiaru z włączonym silnikiem.” Ten skład SKO nie zrozumiał, że ocena tej sytuacji bez uwzględnienia BRD wypacza merytoryczny sens funkcjonowania nadzoru nad SKP.

Zdaniem SKO nasz Kolega wypełnił również drugą z przesłanek cofnięcia uprawnień do wykonywania badań technicznych tj. wystawił zaświadczenie niezgodnie ze stanem rzeczywistym – w zaświadczeniu o „N”-negatywnym wyniku BT wpisał bowiem w rubryce pojazdu „ciężarowy” podczas, gdy badany pojazd był samochodem osobowym. Nie odnotował również niezgodności pomiędzy treścią DR a stanem rzeczywistym w wystawionym zaświadczeniu (w DR było „P” zamiast „D”).

Wojewódzki Sąd Administracyjny zauważył, że skarga naszego Kolegi zasługuje na uwzględnienie, bowiem zaskarżoną decyzję wydano z naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego (sic!), co obciąża nie tylko urzędników UM Legnicy, ale biorących w tym udział inspektorów TDT oraz skład orzekający SKO w Legnicy.6

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem tego Sądu, że „Bardzo poważny charakter sankcji wynikającej z przepisu art. 84 ust. 3 p.r.d. czyni tym niemniej szczególnie istotnym, by ocena ustawowych przesłanek jego zastosowania była wnikliwa (…)”, choć zabrakło mi tu odniesienia się do Konstytucji, przepisów UE i Prawa Pracy.7

To wszystko musi uwzględniać ten oto fakt, że „samo ustalenie okoliczności, które mogłyby wskazywać na wystąpienie przesłanek ujętych w tym przepisie, nie zwalnia organów administracji publicznej od indywidualnej oceny takich okoliczności w każdej konkretnej sprawie (…)”.8

Zdaniem tego WSA, za nieprawidłowy uznać należy tok urzędniczego rozumowania, zgodnie z którym w przypadku wykonanych pomiarów zadymienia można już mówić o przeprowadzeniu BT niezgodnie z określonym zakresem i sposobem badań ze względu na samą sekwencję zachowań skarżącego (niekwestionowany przez niego fakt rozpoczęcia pomiarów właściwych dla pojazdu z silnikiem o zapłonie iskrowym i dopiero późniejsze skorygowanie tego zachowania oraz przeprowadzenie pomiarów właściwych dla pojazdu o silniku z zapłonem samoczynnym), co rzekomo świadczy o zaistnieniu uchybień już na etapie wcześniejszym tj. etapie identyfikacji pojazdu.

Po pierwsze, wniosek taki opiera się jedynie na domniemaniu, jako że naruszenie przepisów musi zostać stwierdzone i wykazane na podstawie obserwacji kontrolujących bądź dowodów i nie może być rezultatem cyt. „jedynie pośrednich wniosków organu” (sic!).

Po drugie, jako niedopuszczalne w świetle zasady dwuinstancyjności postępowania należy ocenić powołanie dopiero w decyzji organu II instancji – jako dowód przeprowadzenia BT niezgodnie z określonym zakresem i sposobem badań – nowego rodzaju naruszenia (niewłaściwe dokonanie identyfikacji pojazdu), które nie zostało stronie zarzucone ani na etapie postępowania pierwszoinstancyjnego ani kontroli. Albowiem są to nowe okoliczności, które nie były badane i oceniane przez organ orzekający o cofnięciu stronie uprawnień zawodowych oraz, co do którego strona (nasz Kolega) była w związku z tym pozbawiona możliwości składania wyjaśnień i zastrzeżeń!9

Mamy w tym wyroku fundamentalną oceną urzędniczych działań wobec naszego środowiska zawodowego, cyt.:

organy w nieuprawniony sposób utożsamiają pojęcie „przeprowadzenia badania niezgodnie z określonym zakresem lub sposobem” z popełnieniem jakichkolwiek błędów w trakcie BT, niezależnie od tego, czy ostatecznie wszystkie wymagane w ramach danego etapu BT czynności zostały prawidłowo przeprowadzone. Taka interpretacja narusza natomiast sens i cel zarówno szczegółowych regulacji rozporządzenia, określających rodzaj i sposób wykonania wymaganych przy badaniu technicznym pojazdu czynności diagnosty, jak również przepisów sankcyjnych zawartych w art. 84 PoRD. Precyzyjne wymogi postępowania zawarte w rozporządzeniu oraz ustawowa sankcja za ich niezachowanie mają służyć zagwarantowaniu, że nie zostanie dopuszczony do ruchu pojazd, którego poszczególne układy wskazane w tym rozporządzeniu nie zostały sprawdzone, a ich stan i działanie pozytywnie ocenione.

Czyli Drogi Urzędniku: najpierw BRD, potem jeszcze raz BRD, a na koniec ponownie BRD (!), BRD (!!) i BRD!!!

Zdaniem tego WSA ustawodawca doprecyzował, jakich konkretnie czynności wykonanie (i w jakich warunkach) jest wymagane na każdym etapie, tj. w odniesieniu do każdego układu. Dla uznania, że prawidłowo przeprowadzono BT w tym zakresie konieczne jest zatem jedynie potwierdzenie, że faktycznie wszystkie z wymaganych czynności przeprowadzono, przy zachowaniu (jeśli takie określono) wymaganych warunków. Nie zaś, że nigdy nie doszło w trakcie BT do popełnienia żadnej pomyłki lub błędu, choćby następnie zostały one przez niego usunięte lub skorygowane.

Z punktu widzenia wskazanych regulacji wymogiem koniecznym jest zatem, by przed wydaniem zaświadczenia z badania technicznego pojazdu wszystkie spośród opisanych w Załączniku 1 do rozporządzenia działań wymaganych dla danego pojazdu zostały wykonane, a wyniki pomiarów właściwie odczytane i zinterpretowane, nie zaś to, by sam przebieg badania nie był dotknięty żadnymi wadliwościami.

Jako nieuzasadnioną nadinterpretację należy ocenić wyprowadzanie z powołanych przepisów warunku, by diagnosta nigdy nie pomylił się lub nie popełnił żadnego błędu w trakcie przeprowadzania badania.

Natomiast istotne jest, czy w razie dopuszczenia się błędu zdołał on sam dostrzec nieprawidłowości i skorygować swoje działania, tak by zapewnić ostatecznie osiągnięcie zamierzonego przez ustawodawcę celu w postaci skontrolowania sprawności pojazdu w zakresie i w sposób opisany w załączniku do rozporządzenia.

Na organie ciąży obowiązek wnikliwego zbadania i rozważenia wszelkich zarzutów zgłoszonych następnie przez stronę w odniesieniu do zawartych w protokole stwierdzeń i przeprowadzenia koniecznych dowodów. Tym obowiązkom w rozpoznawanej sprawie organy (urzędnicy + SKO), zdaniem Sądu, nie sprostały. W szczególności w przypadku takim, jak w rozpoznawanej sprawie, gdy nasz skarżący się Kolega, jako kontrolowany:

  • nie brał udziału przy sporządzaniu protokołu kontroli,
  • nie podpisywał go,
  • nie był bezpośrednio po zakończeniu kontroli zapoznany z jego treścią,
  • nie miał możliwości złożenia od razu zastrzeżeń lub sprostowań,

co samo w sobie jest skandalicznym naruszeniem naszych Praw!

WSA zauważa też ciekawą rzecz. A mianowicie, że kontrola czynności insp. UDS-a na SKP ma za zadanie tylko i wyłącznie:

  1. Ustalenie na podstawie obserwacji zespołu kontrolującego, czy znamy i stosujemy procedury obowiązujące w przypadku BT.
  2. Opisanie stwierdzonych uchybień w protokole.

Zaś zwracanie uwagi diagnoście w podczas wykonywania BT i ingerowanie w jego przebieg nie mieści się zakresie obowiązku, a co więcej – w zakresie kompetencji kontrolujących (sic!).10 Ewentualne zaakceptowanie tych ustaleń i wniosków narusza warunki stawiane swobodnej ocenie dowodów, a także wyrażoną art. 81a §1 K.p.a. zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść strony.11

Przechodząc do oceny naruszenia związanego z pomiarem światłości świateł WSA zauważa, że – wbrew wywodom urzędników – w tym przypadku zmiana sposobu w trakcie BT (wyłączenie silnika):

  • mogła skutkować co najwyżej zaniżeniem i tak dobrego wyniku światłości,
  • nasz Kolega i tak stwierdził usterki istotne, w związku z czym wydał zaświadczenie o „N”-negatywnym wyniku tego OBT.

Odnosząc się do zarzutów dotyczących wydania przez naszego skarżącego Kolegę zaświadczenia albo dokonania wpisu do DR niezgodnie ze stanem faktycznym lub przepisami, ten WSA zauważył, że urzędnicy nie mieli dostatecznych podstaw, by w ten sposób zakwalifikować fakt wpisania przez skarżącego w zaświadczeniu o „N”-negatywnym wyniku BT w rubryce „rodzaj pojazdu” określenia „ciężarowy”. Jest prawdą, że to nie stanowi żadnego naruszenia BRD. Jest też prawdą, że jesteśmy zobowiązani do dołożenia należytej staranności na każdym etapie BT. Nie można jednak tracić z oczu, że w § 9 pkt 1) rozporządzenia przewidziano zarazem możliwość prostowania oczywistych pomyłek w rejestrze oraz możliwość wydania w takim wypadku nowego zaświadczenia. Z popełnieniem tego rodzaju pomyłek nie powiązano żadnej sankcji, w przeciwieństwie do dotkliwych konsekwencji wiążących się z naruszeniem opisanym w art. 84. ust. 3 pkt PoRD.12

Mając na uwadze powyższe ten WSA stwierdził, że zaskarżoną decyzję wydano z naruszeniem przepisów prawa materialnego.13

W ponownie prowadzonym postępowaniu organy będą zobowiązane uwzględnić pogląd i uwagi wyrażone w niniejszym wyroku, w szczególności poprzez podjęcie działań mających na celu wyjaśnienie faktycznego przebiegu zdarzeń podczas poddanego kontroli badania technicznego […][…] o nr rejestracyjnym […][…]. W tym celu organ winien z udziałem strony oraz ewentualnie świadków ustalić, jak faktycznie przebiegało badanie techniczne w szczególności pomiary zadymienia (a w tym zakresie, czy skarżący samodzielnie skontrolował swój błąd i z własnej inicjatywy przystąpił do wykonywania właściwych pomiarów, czy nastąpiło to dopiero po interwencji z zewnątrz i czyjej).

Z uwagi na powyższe Sąd na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a uchylił zaskarżoną decyzję. O kosztach orzeczono na podstawie art. 200, zasądzając na rzecz skarżącego uiszczony wpis w wysokości […]zł.

A ten wyrok przybliżył Wam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –

1 III SA/Wr 433/17 – Wyrok WSA we Wrocławiu, Data orzeczenia 2017-10-11; orzeczenie prawomocne; Data wpływu 2017-06-12; Skarżony organ: Samorządowe Kolegium Odwoławcze; Treść wyniku: Uchylono decyzję I i II instancji.

2 niezgodnie zakresem i procedurą określoną w rozporządzeniu Ministra Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 26 czerwca 2012 r. (Dz.U. z 2015 r., poz. 776 – dalej: rozporządzenia).

3 Przyczyną niewłaściwego rozpoczęcia pomiaru była niefortunna pomyłka – analizator spalin i dymomierz używany na Stacji mieszczą się w jednej obudowie, mają wspólny panel LCD wyświetlający wyniki i okienka sterujące, wspólną klawiaturę, obrotomierz, sondę temperatury oleju silnikowego, mają tylko oddzielne sondy do poboru spalin. Nasz Kolega wskazuje tu, że przygotował pojazd do pomiaru i przed jego rozpoczęciem odczytał rok produkcji dla określenia dopuszczalnego zadymienia spalin pomyłkowo nie z badanego pojazdu, ale z DR samochodu. Widząc w DR literę „P” (zasilanie benzyną) odruchowo podświetlił na przyrządzie niewłaściwe okienko/tryb i rozpoczął analizę spalin. Widząc na wyświetlaczu absurdalny wynik, przy którym silnik powinien natychmiast zatrzymać się, przerwał pomiar i przedstawił Inspektorowi TDT przyczynę pomyłki. Następnie przełączył przyrząd na właściwy tryb i wykonał zgodnie z rozporządzeniem pomiar współczynnika zadymienia spalin uzyskując uśrednioną wartość z trzech kolejnych pomiarów. (…) Wykonanie pomiaru zadymienia potwierdza Protokół spisany przez Inspektora TDT w dniu kontroli, w którym przyznaje się, że właściwy pomiar został ostatecznie wykonany.

4 Prawdopodobnie program pobrał to z ogólnej własnej bazy danych na podstawie numeru […] i przekazał to do buforu drukarki z pominięciem monitora, czego skarżący niestety na wydruku już nie zauważył.

5 biorąc pod uwagę wskazane w tabeli Załącznika Nr 1: przedmiot i zakres badania, czynności kontrolne, metody ceny stanu technicznego pojazdu oraz usterki

6 Pomińmy tu inicjatywę Prof. Modzelewskiego, aby w każdym takim przypadku, gdy urzędnicy przegrywają w Sądzie, każdą taką sprawę badała Prokuratura pod kątem przekroczenia urzędniczych uprawnień.

7 cyt.: „Odnosząc powyższe do rozpoznawanej sprawy Sąd stoi na stanowisku, że organy nie dopełniły obowiązków ciążących na nich z mocy art.7, 77 § 1 79 i 80 K.p.a. i nie wyjaśniły wszystkich okoliczności sprawy w sposób dostateczny, co w konsekwencji nie pozwala zaakceptować wniosków o spełnieniu przesłanek do zastosowania omawianej sankcji.”.

8 cyt.: „co powinno następować z uwzględnieniem regulacji art.7, 77 § 1 79 i 80 K.p.a. (por. wyrok z dnia 5 lutego 2015 r., sygn. akt III SA/Łd 943/14 (dostępne w internetowej bazie orzeczeń CBONSA).”.

9 fakt ten może mieć niewątpliwie znamiona karalnego przekroczenia uprawnień urzędniczych!

10 Co także może mieć znamiona karalnego przekroczenia uprawnień urzędniczych.

11 zgodnie z tą zasadą, jeżeli przedmiotem postępowania administracyjnego jest nałożenie na stronę obowiązku bądź ograniczenie lub odebranie stronie uprawnienia, a w tym zakresie pozostają niedające się usunąć wątpliwości co do stanu faktycznego, wątpliwości te są rozstrzygane na korzyść strony!

12 choćby ze względu na nieprzewidziane okoliczności lub związane z istnieniem zwykłego tzw. „czynnika ludzkiego”, ale nie niosących ze sobą zagrożenia w postaci ukrycia lub zmiany istotnych danych dotyczących pojazdu, a to ze względu na oczywisty charakter tego rodzaju błędnych wpisów.

13 tj. art. 84 ust. 3 pkt 2 p.r.d. poprzez jego błędne zastosowanie w sprawie oraz art.7, 77 § 1 79 przez nienależyte wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy oraz ocenę dowodów naruszającą art. 80 K.p.a.

657 total views, 12 views today