NAJGORSZY ROK W HISTORII SKP

Najgorszy rok w historii dla SKP.

Skończył się 2020 rok, zaczął się kolejny trudny lub jeszcze trudniejszy rok. Choć trudno uwierzyć w to, że może być jeszcze gorzej. Ale wierzcie mi, bo jednak może być jeszcze gorzej i to z bardzo wielu powodów:

Reklamy

  1. Rentowność SKP systematycznie spada i wydaje się, że gorzej już nie może być. Ale jednak gorzej jeszcze może być, bo ceny usług i towarów rosną, rośnie też inflacja.

  2. Rosnące wymagania naszego środowiska zawodowego w zakresie poziomu wynagrodzenia.

  3. Narastające problemy z pozyskaniem obsady kadrowej – i zgodnej z Prawem – dla coraz większej ilości SKP. Trudno tu nie zapomnieć o destrukcyjnej roli – w tym zakresie – ze strony Transportowego Dozoru Technicznego a przejawiającej się w (złośliwej?) rezygnacji z regionalnych egzaminów dla kandydatów do naszego zawodu.

  4. Destrukcyjna rola kadry urzędniczej w resorcie infrastruktury, którzy odmawiają podejmowania jakichkolwiek realnych działań naprawczych. Podejmują tylko jakieś działania pozorowane, które tylko pogłębiają chaos prawny i interpretacyjny.

  5. Patologiczna rola nadzoru właścicielskiego, najczęściej w firmach przewozowych i transportowych.

  6. Bierność wielu WK/Starostw w zakresie realizacji właściwego nadzoru nad SKP.

  7. Słabość branżowych organizacji wyrażająca się także w tym, że:

a/ reprezentują tylko i wyłącznie interes swoich założycieli co powoduje, że powstaje chaos sprzecznych postulatów, bo umyka im z pola widzenia interes całej naszej branży,

b/ cały czas „grają” w grze, której zasady narzucają niekompetentni urzędnicy ministerstwa infrastruktury. Nie potrafią narzucić własnej inicjatywy w tej naszej branżowej grze i od dekady nie są inicjatorami żadnej poważnej i korzystnej zmiany dla całej naszej branży (podkreślam: dla całej branży!).

Reklamy

 

Na tę całą sytuację nakłada się dość powszechny w Polsce strach pracodawców przed rządzącymi i ich mściwością. Efektem tego jest rosnąca liczba naszych branżowych „miękiszonów”, bo strach jest bardziej zaraźliwy niż koronawirus.

Z patologiami nikt nie chce już walczyć uważając, że tak chyba już musi być, bo to już trwa tyle lat, że się przyzwyczailiśmy (… – ?). To jest na rękę ministerialnym urzędnikom, którzy chcą na tym upiec własną pieczeń. Czym gorzej u nas, tym śmielej nas atakują, bo jesteśmy słabsi. Tym urzędniczym celem jest upaństwowienie naszej branży, czego może też dowodzić planowany zakup kolejnych mobilnych SKP przez GITD – wyłącznie dla celów propagandowych! – oraz niedawne upaństwowienie jednego z prywatnych banków.

Miniony rok, to był najgorszy rok w naszej najnowszej historii dla branży i tylko od nas wszystkich zależy, czy ten 2021 rok będzie równie tragiczny.

Spadająca rentowność naszych SKP będzie powodem, dla którego zacznie się mocne oszczędzanie każdej złotówki. A to przeniesie się na rezygnację z członkostwa w naszych branżowych organizacjach/stowarzyszeniach. W ten sposób, z miesiąca na miesiąc, będzie też spadała liczebność naszych wiodących organizacji. Zmniejszy się ich znaczenie w rozmowach na ministerialnym szczeblu, gdyż nie będą reprezentowały choćby znaczącej części naszej branży. To wyłącznie resortowi urzędnicy będą już tylko samodzielnie decydowali o naszej najbliższej przyszłości.

Spadająca rentowność stanowi i w coraz większym stopniu będzie stanowiła pokusę do dalszych i patologicznych zachowań w branży SKP, podyktowanych potrzebą zachowania istniejących miejsc pracy. Urzędnicy naszego (?) resortu transportu udają, że nie rozumieją tego prostego mechanizmu, jakby wcześniej nie chodzili do żadnej szkoły.

Tego chcieliście i tego nadal chcecie?

Pyta i pozdrawia

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – –