maj 8 2026
GDZIE RUSKI DIABEŁ NIE MOŻE . . .
Gdzie ruski diabeł nie może tam kobietę pośle…
Celne, merytoryczne i zasadne uwagi do stanowiska kierownictwa resortu w sprawie uwag strony społecznej do projektu UC95, które mogą uchronić RP przed kolejną przegraną sprawą w TSUE wystosował obywatel – Pan Grzegorz Krzemieniecki (źródło: 2026_04_UC95_Konsultacje.pdf , UWAGI G. K. DO PROJEKTU UC95 – DIAGNOSTA ).
„Zwykły” obywatel dostrzegł niebezpieczeństwo oczywistego naruszenia praworządności, którego to naruszenia nie dostrzega większość uczestniczących w konsultacjach społecznych organizacji zatrudniających jakże „znamienitych” prawników.
Badania społeczne pokazują, że ładnym w życiu łatwiej.
Łatwiej znaleźć pracę, łatwiej skończyć studia. Szczególnie łatwiej kobietom w świecie rządzonym przez mężczyzn (choć pomału ten czas przemija wraz z mężczyznami w spodniach).
Przeglądając więc profile osób z zamieszczonymi zdjęciami na portalu linkedin jako facet muszę przyznać, że ostatnie Nasze dyrektorki DTD wypadają na nich całkiem sympatycznie.
Szkoda tylko, że jak wykazał obywatel G.K. w ww piśmie zdobyta na studiach prawniczych niewiedza sympatycznej pani dyrektorki później sprawia, że jest Ona niezdolna dostrzec tworzonego przez kierownictwo DTD potworka prawnego w postaci art. 10 projektu UC95, który naruszać będzie konstytucyjne prawa:
-
Prawo do równości (Rolnicy/obecni właściciele BEZPRAWNIE zarejestrowanych Belarusów nie będą musieli poddawać ich procedurze dopuszczenia indywidualnego, a właściciele bezprawnie zarejestrowanych aut sprowadzonych z USA już będą ustawowo zobowiązani taką procedurę przeprowadzić).
-
Prawo do równości (Obecni właściciele rejestrowanych Belarusów zostają ustawowo zwolnieni z konieczności przeprowadzenia procedury dopuszczeniowej, a kolejni właściciele tych samych ciągników będą zmuszenie ją przeprowadzić ryzykując przy tym, że jej nie przejdą z wynikiem pozytywnym).
-
Prawa własności (Rolnicy, którzy zakupili w dobrej wierze ciągniki Belarus, bo tak z góry zakłada kierownictwo DTD i wydali na nie własne pieniądze etc., z mocy ustawy nie będą ich mogli sprzedać za granicę) oraz
-
naruszać będzie art. 5 ust. 2 rozporządzenia 167/2013 mówiący, że pierwszemu wprowadzeniu do obrotu, dopuszczeniu i rejestracji w UE podlegają wyłącznie ciągniki rolnicze spełniające wymogi określone w rozporządzeniu 167/2013 (co jest szczególnie istotne w kontekście ciągników kategorii T1, T2, T3) i
-
wyroku TSUE C513/15, który sprowadza się do tego, że państwa członkowskie nie mogą określać w prawie krajowym warunków technicznych, które byłyby niezgodne z wymogami określonymi w harmonizujących aktach prawnych „Prawo homologacyjne” we wszystkich państwach członkowskich.
Czy sympatyczna pani dyrektorka nie dostrzega, że takim postępowaniem urzędnicy resortu dopuszczają się naruszenia art. 2 i art. 7 Konstytucji RP?
Nie wiem, kto obecnie odpowiada za przygotowanie tego potworka prawnego w projekcie UC95 ale wiem, że do projektu UC80 (w trakcie procedowania ustawy homologacyjnej z 14 kwietnia 2023 r., mającej za zadanie dostosowanie prawa krajowego do rozporządzeń UE 167/2013, 168/2013 i 2018/858) zastrzeżenia można było wysyłać na adres: [email protected] i [email protected] (źródło: pismo MI nr DTD-4.0210.1.2021.TL.3).
Takie zastrzeżenia składał wtedy m. in. Pan Konrad Szymański Minister do spraw UE do czasu, aż został zdymisjonowany. W rezultacie ustawę projektu UC80, mającą na celu dostosowanie prawa krajowego do rozporządzeń 167/2013, 168/2013, 2018/858 urzędnikom resortu transportu, pomimo zgłaszanych uwag udało się przeforsować, by teraz ponownie mogli wykazać potrzebę uchwalania ustawy projektu UC95, mającej na celu dostosowanie prawa krajowego do rozporządzeń 167/2013, 168/2013, 2018/858. Mamy więc przykład kolejnego deja vu.
Nie chciałbym więc, by po latach jakiś urzędnik resortu transportu przygotowujący te przepisy zeznawał w prokuraturze, że Minister do Spraw UE nie wnosił zastrzeżeń do ustawy albo wyraził zgodę na jej uchwalenie w takim brzmieniu jak uchwalono albo, że przecież Komisja Europejska wydała zgodę na takiego potworka prawnego jakim jest art. 10 nie zgłaszając zastrzeżeń.
Bo być może nikt w KE z projektem UC80 i UC95 nigdy się nawet szczegółowo nie zapoznał wierząc na słowo urzędnikom DTD i z góry zakładając, że projekt jest zgodny z prawem wspólnotowym?
Nie jestem mizoginem, wręcz przeciwnie, ale zagadką jest dla mnie mózg u niektórych kobiet, a w zasadzie sposób w jaki pracuje dokonując analizy logicznej.
Np. jak pani ministra / dyrektorka w DTD jest w stanie wywnioskować na podstawie art. 1 ust. 1 rozporządzenia 167/2013, że przepis ten legitymizuje poszczególne kraje członkowskie do możliwości stosowania wymogów prawa krajowego do wszystkich pojazdów kategorii T w sposób, który nie uwzględniaj skali produkcji, mając przy tym na uwadze całokształt tego rozporządzenia oraz jego cele i, że taka praktyka jaką DTD proponuje w art. 10 projektu UC95 będzie zgodna z tym rozporządzeniem oraz wyrokiem TSUE C-513/15 ???
Skąd w głowie pani dyrektorki zrodziła się idea, że w art. 2 ust. 3, gdy mowa o możliwym wyborze pomiędzy procedurą homologacji typu WE, a spełnianiem wymogów prawa krajowego, ta możliwość wyboru ogranicza się wyłącznie do krajowej homologacji typu (stosowalnej dla produkcji małoseryjnej) i, że przepis ten do korzystania z procedury homologacji krajowej dotyczy wyłącznie producentów ciągników kat. T4.1 i T4.2, a producenci pozostałych kategorii T już dowolnie fakultatywnie mogą zastępować procedurę homologacji typu WE procedurą krajowych dopuszczeń indywidualnych/jednostkowych ale bez możliwości skorzystania z homologacji małej serii, bo ta zastrzeżona jest dla kat. T41 i T4.2 ?
Czy pani dyrektorka nie dostrzega, że w art. 2 ust. 3 mowa o WYMAGANIACH prawa krajowego, a nie wyłącznie o procedurze krajowej homologacji typu i te WYMAGANIA KRAJOWE określa się przecież i do procedur homologacji dla produkcji małoseryjnej i do procedur dopuszczeniowych?
Czy Pani dyrektorka nie dostrzega, że możliwość zastosowania procedur krajowych musi się opierać na ich zgodności z prawem Unii, czyli muszą się one mieścić wyłącznie w ramach prawa rozporządzeń homologacyjnych i z tego względu ŻADNE państwo członkowskie nie może wydać homologacji pojedynczej, o której mowa w art. 1 ust. 1 rozporządzenia, jeśli dany pojazd nie będzie spełniał warunków określonych w prawie wspólnotowym dotyczących sytuacji, w których może być stosowane prawo krajowe w miejsce przepisów Unii?
Wynikałoby, że zdaniem pani dyrektorki logicznym jest w procedurach homologacji krajowej ograniczanie przepisami Unii ilości wprowadzanych przez producenta ciągników do obrotu oraz wyznaczania sztywnych ram, jakie warunki techniczne muszą one spełniać (art.37 rozporządzenia 167/2013) i ZARAZEM logicznym jest zwolnienie producentów ciągników kat.T (bezwzględnie wszystkich kategorii) z ograniczeń ilościowych i pozwolenie państwom członkowskim na całkowicie dowolne ustalanie w krajowych procedurach dopuszczenia indywidualnego/jednostkowego wymagań technicznych już bez żadnych ograniczeń określanych w rozporządzeniu UE 167/2013 (które ma przecież na celu harmonizowanie warunków technicznych we wszystkich krajach Unii).
Jednym słowem producenci mogliby mieć w nosie restrykcyjne procedury unijnej homologacji typu WE i dowolnie zastępować taką procedurę krajowym dopuszczeniem opierającym się na uznaniowości Dyrektora TDT. No po prostu klękajcie Narody przed tak błyskotliwym wnioskowaniem.
Podejrzewam więc, że pani dyrektorka jest kobietą. I z tego też względu sen z oczu mi spędza możliwość spełnienia się teorii kazachskich uczonych.
A kto oglądał film ,,Borat,, to wie… 😉
Radecki
![]()













8 maja 2026 @ 12:49
Proszę pamiętać, że na Konferencji w sprawie uzgodnienia poprawek do ustawy o systemach homologacji jakiś producent autobusów prosił aby on też mógł rejestrować pojazdu po dopuszczeniu jednostkowym u diagnosty a z pominięciem kosztownych długotrwałych badań homologacyjnych. Wszyscy by chcieli aby autobusy były bezpieczne ale te niepotrzebne badania homologacyjne utrudniają życie, więc może do artykułu 10 wspomnianej ustawy dodamy jeszcze nielegalnie zarejestrowane spawane w garażu Sprintery, wydłużone o dwa metry, dociążone o 3 tony, z dokręconym 35 fotelami
8 maja 2026 @ 13:19
Masakra
Pozdrawiam
dP
8 maja 2026 @ 15:07
Głupotą jest przedłużanie ramy jak można pięterko dospawać. W końcu maksymalna dopuszczalna wysokość to 4m 😉
Zwiększenie DMC z 3,5t do 6 ton też nie powinno stanowić problemu bo sprawność hamulców diagnosta na roleczkach przecież może sprawdzić.
W końcu jak ktoś całe życie spawał kaloryfery to i producentem autobusów może być jak sobie odpowiedni wpis w ewidencji działalności gospodarczej zrobi.
Co to komu szkodzi? 😉