GDZIE RUSKI DIABEŁ NIE MOŻE . . .

5/5 - (1 vote)

Gdzie ruski diabeł nie może tam kobietę pośle…

Celne, merytoryczne i zasadne uwagi do stanowiska kierownictwa resortu w sprawie uwag strony społecznej do projektu UC95, które mogą uchronić RP przed kolejną przegraną sprawą w TSUE wystosował obywatel – Pan Grzegorz Krzemieniecki (źródło: 2026_04_UC95_Konsultacje.pdf , UWAGI G. K. DO PROJEKTU UC95 – DIAGNOSTA ).

Zwykły” obywatel dostrzegł niebezpieczeństwo oczywistego naruszenia praworządności, którego to naruszenia nie dostrzega większość uczestniczących w konsultacjach społecznych organizacji zatrudniających jakże „znamienitych” prawników.

Badania społeczne pokazują, że ładnym w życiu łatwiej.

Łatwiej znaleźć pracę, łatwiej skończyć studia. Szczególnie łatwiej kobietom w świecie rządzonym przez mężczyzn (choć pomału ten czas przemija wraz z mężczyznami w spodniach).

Przeglądając więc profile osób z zamieszczonymi zdjęciami na portalu linkedin jako facet muszę przyznać, że ostatnie Nasze dyrektorki DTD wypadają na nich całkiem sympatycznie.

Szkoda tylko, że jak wykazał obywatel G.K. w ww piśmie zdobyta na studiach prawniczych niewiedza sympatycznej pani dyrektorki później sprawia, że jest Ona niezdolna dostrzec tworzonego przez kierownictwo DTD potworka prawnego w postaci art. 10 projektu UC95, który naruszać będzie konstytucyjne prawa:

  1. Prawo do równości (Rolnicy/obecni właściciele BEZPRAWNIE zarejestrowanych Belarusów nie będą musieli poddawać ich procedurze dopuszczenia indywidualnego, a właściciele bezprawnie zarejestrowanych aut sprowadzonych z USA już będą ustawowo zobowiązani taką procedurę przeprowadzić).

  2. Prawo do równości (Obecni właściciele rejestrowanych Belarusów zostają ustawowo zwolnieni z konieczności przeprowadzenia procedury dopuszczeniowej, a kolejni właściciele tych samych ciągników będą zmuszenie ją przeprowadzić ryzykując przy tym, że jej nie przejdą z wynikiem pozytywnym).

  3. Prawa własności (Rolnicy, którzy zakupili w dobrej wierze ciągniki Belarus, bo tak z góry zakłada kierownictwo DTD i wydali na nie własne pieniądze etc., z mocy ustawy nie będą ich mogli sprzedać za granicę) oraz

  • naruszać będzie art. 5 ust. 2 rozporządzenia 167/2013 mówiący, że pierwszemu wprowadzeniu do obrotu, dopuszczeniu i rejestracji w UE podlegają wyłącznie ciągniki rolnicze spełniające wymogi określone w rozporządzeniu 167/2013 (co jest szczególnie istotne w kontekście ciągników kategorii T1, T2, T3) i

  • wyroku TSUE C513/15, który sprowadza się do tego, że państwa członkowskie nie mogą określać w prawie krajowym warunków technicznych, które byłyby niezgodne z wymogami określonymi w harmonizujących aktach prawnych „Prawo homologacyjne” we wszystkich państwach członkowskich.

Czy sympatyczna pani dyrektorka nie dostrzega, że takim postępowaniem urzędnicy resortu dopuszczają się naruszenia art. 2 i art. 7 Konstytucji RP?

Nie wiem, kto obecnie odpowiada za przygotowanie tego potworka prawnego w projekcie UC95 ale wiem, że do projektu UC80 (w trakcie procedowania ustawy homologacyjnej z 14 kwietnia 2023 r., mającej za zadanie dostosowanie prawa krajowego do rozporządzeń UE 167/2013, 168/2013 i 2018/858) zastrzeżenia można było wysyłać na adres: [email protected] i [email protected] (źródło: pismo MI nr DTD-4.0210.1.2021.TL.3).

Takie zastrzeżenia składał wtedy m. in. Pan Konrad Szymański Minister do spraw UE do czasu, aż został zdymisjonowany. W rezultacie ustawę projektu UC80, mającą na celu dostosowanie prawa krajowego do rozporządzeń 167/2013, 168/2013, 2018/858 urzędnikom resortu transportu, pomimo zgłaszanych uwag udało się przeforsować, by teraz ponownie mogli wykazać potrzebę uchwalania ustawy projektu UC95, mającej na celu dostosowanie prawa krajowego do rozporządzeń 167/2013, 168/2013, 2018/858. Mamy więc przykład kolejnego deja vu.

Nie chciałbym więc, by po latach jakiś urzędnik resortu transportu przygotowujący te przepisy zeznawał w prokuraturze, że Minister do Spraw UE nie wnosił zastrzeżeń do ustawy albo wyraził zgodę na jej uchwalenie w takim brzmieniu jak uchwalono albo, że przecież Komisja Europejska wydała zgodę na takiego potworka prawnego jakim jest art. 10 nie zgłaszając zastrzeżeń.

Bo być może nikt w KE z projektem UC80 i UC95 nigdy się nawet szczegółowo nie zapoznał wierząc na słowo urzędnikom DTD i z góry zakładając, że projekt jest zgodny z prawem wspólnotowym?

Nie jestem mizoginem, wręcz przeciwnie, ale zagadką jest dla mnie mózg u niektórych kobiet, a w zasadzie sposób w jaki pracuje dokonując analizy logicznej.

Np. jak pani ministra / dyrektorka w DTD jest w stanie wywnioskować na podstawie art. 1 ust. 1 rozporządzenia 167/2013, że przepis ten legitymizuje poszczególne kraje członkowskie do możliwości stosowania wymogów prawa krajowego do wszystkich pojazdów kategorii T w sposób, który nie uwzględniaj skali produkcji, mając przy tym na uwadze całokształt tego rozporządzenia oraz jego cele i, że taka praktyka jaką DTD proponuje w art. 10 projektu UC95 będzie zgodna z tym rozporządzeniem oraz wyrokiem TSUE C-513/15 ???

Skąd w głowie pani dyrektorki zrodziła się idea, że w art. 2 ust. 3, gdy mowa o możliwym wyborze pomiędzy procedurą homologacji typu WE, a spełnianiem wymogów prawa krajowego, ta możliwość wyboru ogranicza się wyłącznie do krajowej homologacji typu (stosowalnej dla produkcji małoseryjnej) i, że przepis ten do korzystania z procedury homologacji krajowej dotyczy wyłącznie producentów ciągników kat. T4.1 i T4.2, a producenci pozostałych kategorii T już dowolnie fakultatywnie mogą zastępować procedurę homologacji typu WE procedurą krajowych dopuszczeń indywidualnych/jednostkowych ale bez możliwości skorzystania z homologacji małej serii, bo ta zastrzeżona jest dla kat. T41 i T4.2 ?

Czy pani dyrektorka nie dostrzega, że w art. 2 ust. 3 mowa o WYMAGANIACH prawa krajowego, a nie wyłącznie o procedurze krajowej homologacji typu i te WYMAGANIA KRAJOWE określa się przecież i do procedur homologacji dla produkcji małoseryjnej i do procedur dopuszczeniowych?

Czy Pani dyrektorka nie dostrzega, że możliwość zastosowania procedur krajowych musi się opierać na ich zgodności z prawem Unii, czyli muszą się one mieścić wyłącznie w ramach prawa rozporządzeń homologacyjnych i z tego względu ŻADNE państwo członkowskie nie może wydać homologacji pojedynczej, o której mowa w art. 1 ust. 1 rozporządzenia, jeśli dany pojazd nie będzie spełniał warunków określonych w prawie wspólnotowym dotyczących sytuacji, w których może być stosowane prawo krajowe w miejsce przepisów Unii?

Wynikałoby, że zdaniem pani dyrektorki logicznym jest w procedurach homologacji krajowej ograniczanie przepisami Unii ilości wprowadzanych przez producenta ciągników do obrotu oraz wyznaczania sztywnych ram, jakie warunki techniczne muszą one spełniać (art.37 rozporządzenia 167/2013) i ZARAZEM logicznym jest zwolnienie producentów ciągników kat.T (bezwzględnie wszystkich kategorii) z ograniczeń ilościowych i pozwolenie państwom członkowskim na całkowicie dowolne ustalanie w krajowych procedurach dopuszczenia indywidualnego/jednostkowego wymagań technicznych już bez żadnych ograniczeń określanych w rozporządzeniu UE 167/2013 (które ma przecież na celu harmonizowanie warunków technicznych we wszystkich krajach Unii).

Jednym słowem producenci mogliby mieć w nosie restrykcyjne procedury unijnej homologacji typu WE i dowolnie zastępować taką procedurę krajowym dopuszczeniem opierającym się na uznaniowości Dyrektora TDT. No po prostu klękajcie Narody przed tak błyskotliwym wnioskowaniem.

Podejrzewam więc, że pani dyrektorka jest kobietą. I z tego też względu sen z oczu mi spędza możliwość spełnienia się teorii kazachskich uczonych.

A kto oglądał film ,,Borat,, to wie… 😉

Radecki

Loading