CZYJ JEST OSDS

Czyj jest OSDS? Ich, czy nasz?

Ostatnio wrócił odgrzany temat, o którym już nieco zapomniałem. Sprowadza się on do pytania, jakim prawem pisząc o OSDS-ie używam słów „nasz”? Pytanie to zadał mi Kolega Krzysztof Wieczorek, członek OSDS-u – http://www.diagnostasamochodowy.pl/2015/nadzieja/

Więc postanowiłem wedle mojej/naszej starej zasady, że Wy pytacie, a ja odpowiadam . . . .

A jeśli nie nasz OSDS, to czyj?

„Ich”, czyli obcych nam? Czy członkowie OSDS-u są z innej planety lub nie są naszymi Kolegami? Przecież nieliczne wyjątki 2 – 3 kolegów pisanych przez małe „k” tylko potwierdzają tylko tę regułę.

Jeśli Koledzy i członkowie OSDS-u nie są „nasi”, to może oznaczać, że są wyłącznie na usługach właścicieli SKP? No chyba nie!

Ale to zagadnienie ma jeszcze szerszy wymiar. Bo OSDS nie należy tylko do jego obecnych członków. Zbyt wielu Kolegów włożyło swój istotny wkład w powstanie tej organizacji, żeby obecni członkowie mieli prawo zawłaszczyć ją tylko dla siebie.

Więc nieco przypomnę tylko, że:

  1. już około 2005 r. na forum Norcomu rozpoczęła się dyskusja o potrzebie powołania naszego zawodowego przedstawicielstwa (patrz archiwa Norcom-u). Bez tej dyskusji do dziś o OSDS nikt by nie słyszał. W tym znaczeniu Koledzy Dyskutanci mają także swój wkład w powstanie naszego OSDS-u, a tym samym OSDS jest także ich organizacją, z którą mają prawo się utożsamiać.
  2. w 2010 r. już było widać, że dotychczasowe 5 lat jałowej dyskusji nigdy nie przekształci się w realizację tych postulatów, bo ani w Poznaniu, ani w Warszawie lub w Łodzi nie ukształtowała się koleżeńska grupa, która by miała odwagę, Odwagę zaryzykować i założyć to nasze stowarzyszenie. Sam do tego wracałem w 2011 r. pisząc np. http://www.diagnostasamochodowy.pl/2011/gdzie-sa-te-chlopy-z-tamtych-lat/
  3. to dlatego, tu na Dolnym Śląsku założyliśmy SDS z Kolegami, którzy się nie bali wyzwań. Była to organizacja w formie stowarzyszenia zwykłego. I nie jest to jedyna cenna branżowa i dolnośląska inicjatywa (dalej OSDS, potem Konkurs „Mistrz Diagnostyki”). A plan był taki, aby to zwykłe stowarzyszenie przekształcić w stowarzyszenie rejestrowe (z KRS-em), aby mogło zarobić na swoje utrzymanie (składka miała mieć symboliczne i raczej psychologiczne znaczenie). I ten plan naszego SDS-u został w większości zrealizowany, więc nasze działania były SKUTECZNE. Na boku zostawmy dyskusję, dlaczego obecny Zarząd OSDS nie chce ulżyć członkom i zarobić na utrzymanie Stowarzyszenia.
  4. A wracając do meritum stwierdzić jednoznacznie trzeba, że bez naszego SDS-u nigdy, Nigdy, NIGDY nie powstał by OSDS. W tym znaczeniu członkowie SDS-u mają prawo utożsamiać się (choćby z tytułu dziedzictwa) z naszym OSDS-em nawet wówczas, gdy nie są jego członkami. I niezależnie od tego, czy zostali wyrzuceni, jak ja, czy też nikt ich nie zaprosił do kontynuacji przynależności, czego odmówił/zaniechał – z pychy, celowo i bez logicznego uzasadnienia! – Wasz Prezes, częściowo tracąc tym samym jakąś gromadkę członków starego SDS-u.
    To w starym SDS-ie stworzono statutowe podwaliny dzisiejszego OSDS-u, to członkowie SDS-u przekazali swoje własne biedne składki członkowskie na rzecz obecnego OSDS-u, to do SDS-u przyszło zaproszenie do udziału w grupie roboczej, które z mojej inicjatywy przebukowano w Ministerstwie na ówczesny Zarząd OSDS-u. Wasz obecny Prezes nie wniósł nic lub niewiele do tych wysiłków przejmując cudze dzieło, więc to raczej on nie ma prawa do używania słów „nasz” OSDS.
  5. Czynione przez Zarząd OSDS-u próby odcięcia się od tego dziedzictwa i tej branżowej historii są podobne do prób wmawiania Polakom w PRL-u, że nie było II RP w okresie międzywojennym, a jeśli już była ta II RP, to nic istotnego nie wniosła do historii naszego Narodu i Państwa. Próba oderwania się od tradycji II RP, którą czyniono w PRL-u skończyła się dla jej propagatorów porażką.
  6. Wkład pracy (od wkładu intelektualnego w postaci samego pomysłu, poprzez ideę bezkolizyjnego funkcjonowania w internecie w okresie przejściowym, do szczegółów prawnych rozwiązań w Statucie), jaki od 2005 r. wszyscy włożyliśmy w tworzenie OSDS-u upoważnia nas do stwierdzenia, że to jest także nasze dziecko. W tym znaczeniu OSDS jest nasz i tak już pozostanie, jak i historia II RP jest już także naszą, Naszą historią.

A podsumowując trzeba też zauważyć, że dotychczasowy Zarząd OSDS-u nie wymyślił/nie wniósł niczego nowego dla funkcjonowania naszej branży, o czym nie mówiliśmy lub czego nie robiliśmy wcześniej na naszych SDS-owych forach i spotkaniach w Kutnie i w Leszczynku. W tym znaczeniu żeruje cały czas na cudzym dorobku, nie potrafiąc przekuć tego dorobku na sukces. Miejmy nadzieję, że nowy skład Zarządu nada jego poczynaniom nowej świeżości i stworzy przesłanki do stwierdzenia, że:

  • potrafią wykorzystać dotychczasowy dorobek Kolegów lub
  • wypracowując swoje autorskie pomysły potrafią je przekuć na sukces naszego OSDS-u.

I pozdrawiam
dziadek Piotra

2,089 total views, 4 views today