KŁOPOT

Kłopot mamy, który bardzo dobrze znamy, a który jednak można rozwiązać.

Mamy kłopot polegający na różnym i zróżnicowanym podejściu do BT.

Wszyscy wiecie, że nigdy nie byłem i nie jestem święty. Ale musimy określić gdzieś granice naszego, Naszego, NASZEGO absurdu branżowego.
Ten absurd, to np. wczorajsza informacja w Teleexpresie pt. „do czterech razy sztuka”, gdzie informowano o autobusach z PKS Słupsk. Policyjna kontrola autobusu, którym miano wieźć dzieci spowodowała, że zatrzymano jego DR. Następnie podjechał kolejny autobus PKS-Słupsk i po raz kolejny zatrzymano DR. Więc posłano po kolejny autobus . . . .
Dopiero czwarty, Czwarty autobus PKS-u Słupsk mógł wyjechać z dziećmi, bez zagrożenia ze strony złego stanu technicznego!

Konferencję Krakowską i Bolesławiecką łączy jeden wspólny element. Jest to informacja służb kontrolnych (Policja i ITD) o tym, że stan techniczny autobusów budzi najczęstsze zastrzeżenia. A bardzo wiele firm przewozowych posiada własne O-SKP.
To słaba jakość wykonywanych tam BT powoduje, że nasza administracja publiczna wydaje nasze budżetowe środki na jakieś dziwne zakupy (w tym nie tylko mobilnych SKP dla GITD, plany stacjonarnej SKP dla TDT, ale np. dodatkowe analizatory dla Policji), które służą jedynie i wyłącznie powielaniu naszych czynności na SKP (sic!).

A te środki mogą pójść przecież na inny i bardziej zbożny cel, np. na leczenie dzieci chorych na raka!

I zauważcie ten paradoks, że wysoki poziom teoretycznych szkoleń np. w Bydgoszczy w żaden sposób nie przekłada się na jakość wykonywanych BT na tamtejszym terenie!!! Dowodem na ten przykry fakt jest nie tylko to,  o czym mówił na Bolesławieckiej konferencji przedstawiciel ITD, ale także z dużo wcześniejszych anonsów na stronach internetowych GITD.

Ale jest lekarstwo na ten nasz branżowy kłopot. Jestem przekonany, że dla poprawy swojego nadszarpniętego wizerunku powinny te firmy już obligatoryjnie przystąpić do naszej kolejnej edycji „Mistrza Diagnostyki” aby pokazać, że zatrudnieni przez nich inspektorzy Uprawnieni Diagności Samochodowi znają nie tylko obowiązujące nas przepisy, ale także potrafią znaleźć usterkę w jakimś pojeździe. Przyjmujemy już zapisy.

Sprawa ta ma oczywiście także nieco szerszy wymiar. Bo wielu z nas, chociaż jest prawdą, że coraz rzadziej, to jednak toleruje złomy, co widzimy także w naszej codziennej pracy. Nie zawsze użytkownik pojazdu robi to, co nam deklaruje, czyli że naprawi pojazd. Całkiem niedawno trafił się na jakiejś SKP czerwony dostawczak, w którym ilość usterek ewidentnie wskazywała, że one nie powstały tylko przez ostatni rok. Stempel wskazywał na kolegę o którym wiedziano, że jest „naciskany” przez właściciela (tak twierdził) . Dlatego nie doszło do afery.
Ale po paru dniach od tamtego zdarzenia i całkiem niedawno na warsztat przy SKP wjechała pani, która chciała sprawdzić, czy jej pojazd przejdzie OBT, bo już w poprzednim roku diagnosta na sąsiedniej SKP kręcił nosem i nie chciał podbić . . . . Ale jednak ostatecznie ugiął się i podbił.

Więc z ciekawości wszedł ktoś pod ten samochód i stwierdził m. in. (między innymi!) dziury w podłodze, które nie mogły powstać w okresie ostatniego roku.

Więc wykonane zostały zdjęciuszka (poniżej). A potem zaciekawiło mnie, kim był ten nasz kolega (przez małe „k”), więc poprosiłem o te zdjęcia, które umieściłem poniżej. Był to ten sam kolega, co przed rokiem robił czerwonego dostawczaka.

Ja nie posiadam innego narzędzia niż informowanie, pisanie, przekonywanie.

Nie wiem, jakie jest inne lekarstwo na podobne przypadki. Wszyscy tylko o tym mówią od bardzo wielu lat, a nieliczne wyjątki na Warmii (pozdrawiam!) potwierdzają tę branżową bezradność, także naszych organizacji.

Dlatego postanowiłem opublikować te zdjęcie z podpisem tego kolegi, bo może okazać się, że gdzieś w jakiejś naszej organizacji od niedawna widnieje podobny podpis tego super-mechanika (?) i „opowiadacza niestworzonych historii dla gawiedzi” (a pamiętacie niedawną kolację? – to jest pytanie do uczestników po ostatniej konferencji).

Bo jeśli nasze organizacje mają i takich członków, to może należy prowadzić nie tylko konferencje teoretyczne, ale robić obowiązkowe szkolenia praktyczne, choćby w formie naszego dolnośląskiego konkursu „Mistrza Diagnostyki”.

I pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – –

WP_20150513_001WP_20150513_002WP_20150513_003WP_20150513_004

1,606 total views, 6 views today