WŁĄCZYĆ KLIENTA W PROCES BT

Wciągnąć/włączyć Klienta w proces BT pojazdu, czyli co zrobić z klientem lub co mu powiedzieć, i czy nasz kontrolowany Klient zawsze chce wszystko wiedzieć?

surprised

Jak chyba dobrze pamiętam, to mój (i nasz?) W. Szan. Interlokutor, czyli „blakop” był uprzejmy parokrotnie i przed wieloma już miesiącami sugerować, że powinniśmy „wciągać” naszych kontrolowanych klientów1 w proces BT ich pojazdów.

Ma to jakieś społeczne uzasadnienie, gdy do naszej misji podnoszenie BRD włączymy także usługę podnoszenia świadomości technicznej polskiego społeczeństwa (czy też tylko choćby naszych kontrolowanych klientów). I choć za to nam nigdy nie zapłacą, to jestem przekonany, że wielu z nas to codziennie już robi.

A przed paroma tygodniami na krakowskiej konferencji szkoleniowej ideę „wciągania klienta w proces BT” powtórzył Kierownik Konrad Kuźma, ale tylko w odniesieniu do BT z wynikiem „N”, aby ten wynik nie był takim wielkim (?) stresem dla kontrolowanego klienta. Czyli ma to być dobre lekarstwo na zły stres. Ma to oczywiście swoje logiczne uzasadnienie, gdy czeka nas w najbliższym czasie, w zakresie o wiele większym niż dotychczas zwiększenie:

  • ilości wpisywanych usterek w zaświadczenia, począwszy od UD,
  • systematyczne i statystyczne ilości wyników „N” naszych BT,
  • zatrzymanych DR, co stanowi nieco (?) większą dolegliwość, niż dotychczasowy i sporadyczny wynik „N”.

Sprawa jest nieco (?) kontrowersyjna, i to zapewne z kilku powodów. tease

Ja tylko przypomnę dla przeciwwagi, że w wielu krajach UE kontrolowany klient ma zakaz podchodzenia do swojego pojazdu w trakcie BT lub nawet nie widzi procesu BT swojego pojazdu. A często też stoi tylko za barierką i jedyne, co może zrobić, to jedynie obserwować naszego zagranicznego Kolegę, ale z daleka.

Te dwa nieco (?) odrębne systemy przeprowadzania BT stanowią przesłankę do poszukiwania tradycyjnego kompromisu. Bo nasza nieco (?) zaściankowa Europa Środkowo-wschodnia ma jeszcze nieco (?) inną kulturę techniczną, nieco (?) inny park samochodowy, nieco (?) inne zasoby pieniężne na renowację lub podnoszenie jakości technicznej użytkowanych pojazdów, czego zdają się nie widzieć różni lobbyści (nie tylko od PNP) i nasi urzędnicy w DTD.

I z tego punktu widzenia jestem skłonny zgodzić się z naszym W. Szan. Interlokutorem i Imiennikiem Błażejem K. vel „blakop” oraz z Kierownikiem Konradem Kuźmą z UM Kraków, aby jednak wciągać naszych kontrolowanych klientów w proces BT ich pojazdów.

thumbsup

Muszę przyznać też samokrytycznie (?), że często to sam robię. Pozwalam wchodzić kontrolowanym klientom do kanału przeglądowego i wskazuję, w czym leży problem lub co stanowi przyczynę mojej decyzji administracyjnej (?) o „N”-egatywnym wyniku BT.

I zawsze przy tym uprzedzam o konieczności zachowania bezpieczeństwa wskazując ewentualne zagrożenia i niebezpieczeństwa.

thinking

Faktem jest, że w większości takich przypadków klienci obojga płci wychodzili z kanału zadowoleni, choć zamiast wpisu w DR otrzymywali zaświadczenie z wynikiem „N”.

Taka – będąca lekarstwem na stres klienta – „lekcja techniki” z naszej strony wydłuża nieco czas BT. Ale myślę, że to jest tylko drobna dolegliwość, gdy weźmiemy pod uwagę, że to nasze lekarstwo zaowocuje wzrostem zaufania naszych kontrolowanych klientów. Unikniemy w ten sposób domniemań znanych nam z warsztatowych negatywnych praktyk, że klient płaci za wymianę części nie będąc przekonany co do tego, czy wymiana ich była niezbędna lub uzasadniona.

Dlatego polecam to lekarstwo o nazwie „wciąganie klienta”, jako pewne remedium na nasze branżowe problemy. Bo wzrost świadomości technicznej naszego społeczeństwa daje gwarancję, że wzrośnie też zrozumienie dla naszej codziennej pracy.

hi

I pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – – –

1 jak pamiętam też, to pojęcie „kontrolowanego klienta” wprowadził do naszego słownika także mój W. Szan. Imiennik, czyli Błażej K. vel „blakop”.

794 total views, 2 views today