DIAGNOSTA NIE PODLEGA URZĘDNIKOM

Diagności nie podlegają wprost urzędnikom i mają wykonywać badania na podstawie przepisów prawa, a nie według woli innych osób. (…).

Diagnosta nie ma obowiązku wysłuchiwać na bieżąco pomysłów urzędników, w jaki sposób ma wykonywać badania. (…).

Reklamy

Jeśli ma on jakiś obowiązek, to jest on w prawie sprecyzowany i nie można tych obowiązków mu rozszerzać według swobodnej woli ani urzędników, ani klientów stacji. (…).

Przykre jest to, że jednak muszę o tym ciągle przypominać.

Reklamy

Te cztery bardzo ważne dla naszego zawodowego środowiska zdania zawarte są w artykule pt. „Numer rejestracyjny a badanie okresowe po raz pierwszy” autorstwa mec. dr Rafała Szczerbickiego w listopadowym 11 numerze Serwisu Motoryzacyjnego (str. 12 – 13). Sentencja tego artykułu – po prawnej analizie naszych codziennych zmagań z niektórymi urzędnikami – sprowadza się do stwierdzenia, że bezzasadne jest wpisywanie obcego numeru rejestracyjnego pojazdu do zaświadczenia z tzw. pierwszego OBT, gdy taki pojazd nie miał TR (tablic rejestracyjnych).

W tym kontekście przypomniało mi się, jak przed bardzo wieloma laty jeden z naszych bardziej znanych Kolegów na internetowych forach przekonywał, że jedyna droga do naszej zawodowej pomyślności prowadzi poprzez ścisłe wykonywanie poleceń (czy to współpraca?) naszych urzędników.

Ale problem współpracy z naszymi urzędnikami jest nieco (?) szerszy i co rusz budzi jakieś kontrowersje. Pamiętam dawny i bezprawny wymóg jednego ze starostw, aby każdy starający się o pracę na podległej SKP dostarczył do tamtejszego WK zaświadczenie o niekaralności. Powiecie, było minęło . . .

No, sam nie wiem, gdy tu i tam słyszę o rzekomej konieczności wysyłania do WK/starostwa wraz z oświadczeniem klienta o zmianie drogomierza także kopii naszych zaświadczeń . . . .

Do tego niechęć do podnoszenia swojej wiedzy, choćby w zakresie podstaw Konstytucji lub Prawa UE.

Relacje z urzędnikami naszych WK/starostw są nieco (?) zróżnicowane. Każdy z nas znajdzie wiele przykładów, gdzie ta współpraca jest na satysfakcjonującym poziomie i równie znaczna ilość naszych Kolegów przywoła przykłady takiej współpracy na poziomie skandalu, np. https://www.diagnostasamochodowy.pl/2019/zmiana-dmc-jednak-mozliwa/?highlight=dmc

Negatywne przykłady (włącznie z bezzasadnym pozbawianiem nas uprawnień) można równoważyć przykładami pozytywnej współpracy, gdzie WK organizują okresowe narady i nieodpłatne szkolenia.

Oczywistym jest też, że jakość i zakres tej naszej współpracy można stopniować w dowolnej skali, począwszy od rewelacyjnej współpracy, poprzez 10 do 20 stopni pośrednich, w tym do niedostatecznej.

Ale generalnie nie jest dobrze i – niestety! – nic się w tej mierze nie zmienia od bardzo wielu lat. A przyczyna tego jest brak organu koordynującego naszą problematykę w poszczególnych WK/starostwach. Nasz (?) resort transportu celowo toleruje ten negatywny stan, gdyż na tym bałaganie chcą upiec własną pieczeń w postaci rozbudowy struktur administracyjnych pod egidą TDT – kosztem naszego polskiego społeczeństwa.

A wystarczy powołanie organu koordynującego……

Ale nasz (?) resort transportu tego kroku nie uczyni, bo jak już wiecie, nie jest zainteresowany poprawą sytuacji w naszej branży.

Miałem nadzieję, że urzędnicy naszych WK/starostw – rozumiejąc powagę sytuacji – sami ustanowią taki koordynujący organ spośród swojego zawodowego środowiska. Mają przecież swoje stowarzyszenia zawodowe. Ale nic takiego się nie stało i nic nie wskazuje na to, że to urzędnicze środowisko jest w stanie sprostać temu wyzwaniu.

Więc nadal mamy, co mamy, czyli często niekompetentny nadzór. A pojedyncze przykłady pozytywnej współpracy WK/starostwa z naszym zawodowym środowiskiem powodują tylko zazdrość i stres u tych naszych Kolegów, którzy nie rozumieją, dlaczego u nich też nie może być tak dobrze.

Ale nie możemy opuszczać rąk. Te trzy pierwsze zdania mec. Rafała Szczerbickiego warto zapamiętać. Poznanie swoich praw jest pierwszym krokiem do efektywnej współpracy. Bo współpraca nigdy nie polega jedynie na wykonywaniu poleceń.

I pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –