UNIEWAŻNIONE BT

Unieważnione BT, czyli co my mamy do gadania, bo problem nie znika od samego o nim mówienia/pisania. Czy do likwidacji patologii trzeba jakiejś reakcji WK/starostwa lub resortowego urzędnika. Ale, gdy nad nim (urzędnikiem) brak jakiegokolwiek nadzoru, to czy jest to nasza sprawa, czy już tylko sprawa ich/jego honoru.

Do tych paru dzisiejszych zdań dla Was skłonił mnie artykuł dr Rafała Szczerbickiego pt. „Unieważnienie badania”, który ukazał się na str. 16 – 17 Serwisu Motoryzacyjnego nr 10/2018. Dotyczy on naszych BT, które powinny być anulowane, gdy SKP nie posiadała wymaganej zgody TDT lub też z innych powodów (wpis w DR uzyskany w wyniku przestępstwa).

A ja sam niejednokrotnie dotknąłem tego problemu, np. na początku tego roku, tj. https://www.diagnostasamochodowy.pl/2019/diagnosci-na-niby/

A z powyższego wynika, że mec. R. Szczerbicki pisał swój artykuł wcześniej, analizując dużą skalę podobnych branżowych patologii na terenie jeszcze innych regionów w Kraju (sic!).

Bo prawda jest też i taka, że o takich i podobnych patologiach wspominają oba raporty NIK-u. Ten pierwszy z 2009 r., cyt. ”w oparciu o wcześniejsze badania z 2008 r., gdzie wskazano pod adresem starostw: „W sposób niezgodny z prawem, pobłażliwie traktowano przedsiębiorców, którzy nie zorganizowali SKP (zgodnie z wymaganiami prawnymi)…” – https://www.diagnostasamochodowy.pl/2014/stacja-kontroli-pojazdow-miedzy-nik-starostwem/

Mamy więc tu namacalny dowód tego, że nasz (?) resort transportu (DTD) nie potrafił rozwiązać tego problemu od ponad 10 lat. Czy czasem nie sądzicie, że to już zbyt długi okres tolerowania ich niekompetencji?

Ale także ostatni raport NIK z 2017 r., ten zrobiony na zlecenie TDT ponownie odnosił się do poruszanej tu problematyki. Zresztą, na sejmowej Komisji Infrastruktury mówił o tym m.in. Prezes Kazimierz Zbylut z WSSKP gdy prosił/wnosił, aby nie wiązać tej problematyki ze sposobem i jakością przeprowadzania BT. Należy się z tym oczywiście zgodzić, bo wykonywanie BT bez zgody TDT, to dowód na brak minimalnego nadzoru właścicielskiego nad pracą SKP, który nie może obciążać naszego zawodowego środowiska insp. UDS-ów.

Ale, wracając do treści rozważań mec. Rafała Szczerbickiego należy nie tylko zauważyć i podkreślić bierną rolę DTD (resortu transportu) w tym zakresie – od ponad dekady. Bo mec. Rafał Szczerbicki stawiając tu dość kontrowersyjną tezę o nieodpowiedzialności za podobne czyny (wykonywanie BT na SKP bez zgodnych decyzji TDT) podtrzymuje parasol ochronny nad urzędnikami WK/starostw, którzy także przyczynili się do tego, że cyt.: „„W sposób niezgodny z prawem, pobłażliwie traktowano przedsiębiorców, którzy nie zorganizowali SKP (zgodnie z wymaganiami prawnymi)…”.

Z treści artykułu dr Rafała Szczerbickiego może wynikać zasada do codziennego stosowania na naszych SKP:

  • hulaj dusza piekła nie ma

lub

  • rubta co chceta,

bo kary nie ma (???).

Czyżby to tak było, że nie musicie/nie musimy występować do TDT, bo nie rodzi to żadnych negatywnych skutków prawnych? Taka teza ma uzasadnienie w dotychczasowej praktyce DTD i WK/starostw. Ale mam wrażenie, że to nie dotychczasowa patologiczna praktyka, tolerowana przez DTD od 10 lat powinna wyznaczać kierunki naszej branży.

Mam wątpliwości, a te wątpliwości są zawarte w zdaniu mec. R. Szczerbickiego, które pozwolę sobie zacytować:

„… starosta wskazuje tylko przedsiębiorcy, iż ma przywrócić ”stan zgodny z prawem” (…)”.

Przecież pojęcie „przywrócenie stanu zgodnego z prawem” nie jest w żadnej mierze pojęciem kontrowersyjnym. Nie wiem, czy to pojęcie możemy podciągnąć pod tzw. „notoria”, czyli notoria non egent probatione (okoliczności powszechnie znane nie wymagają dowodu). Bo dla naszego zawodowego środowiska nie ulega żadnej wątpliwości, że przywrócenie stanu zgodnego z Prawem, to w takich i w podobnych przypadkach wykonanie BT nielegalnych lub niepełnych, bądź niezgodnych z naszym PoRD jeszcze raz, ale już w stanie pełnego poszanowania Prawa, np.:

  1. już po uzyskaniu zgodnego poświadczenia TDT.
  2. Po zakończonej sprawie karnej i sentencji zawartej w wyroku Sądu o konieczności przywrócenia stanu zgodnego z prawej dla fikcyjnych/wirtualnych BT – na koszt sprawcy określonego w sądowym wyroku.
  3. Po umieszczeniu we wnioskach pokontrolnych WK/starostwa – na koszt przedsiębiorcy.

Jakoś trudno mi zaakceptować sytuację, że po wyroku sadowym, po zakończeniu postępowania administracyjnego, który/które nakazuje przywrócenie stanu zgodnego z prawem jakakolwiek strona tego wyroku nie realizuje. Bo to jest kolejnym złamaniem obowiązującego Prawa. Nie jest prawdą ewentualne stwierdzenie, że gdy Sąd nie wskaże, jak i kto ma przywrócić stan zgodności z Prawem i na jakiej podstawie, to strony postępowania (karnego lub administracyjnego) mają związane ręce. Bo takie rozumowanie prowadzi na manowce, to jest dzielenie włosa na czworo. W przypadku naszej branży sprawa jest bardzo jasna i prosta: należy powtórzyć te BT, ale już przy pełnym poszanowaniu obowiązującego nas Prawa. Bo przecież wszyscy wiemy, jak to ma wyglądać (zgodność z naszym PoRD) i nie ma tu żadnych kontrowersji!

Mniej mnie w tym przypadku obchodzi, co zrobić z nielegalnymi BT w naszych rejestrach, w CEPiK-u. Przecież można uzupełnić poprzez korektę info o nielegalności danego BT z podaniem sygnatury akt. To wszystko jest proste i już przez nas przetrenowane. Kosztami tych czynności powinien być obciążony sprawca, określony w postępowaniu administracyjnym lub w wyroku sądowym. A fakturę z kosztami takich czynności potrafi wystawić każdy nasz przedsiębiorca.

I tak, w przypadku opisanej sprawy w Bolesławcu1, te ponowne BT powinien wykonać ten pracodawca, gdy dopuścił się tak rażącego zaniedbania, że przeoczył ten ważny termin, czym udowodnił też w postępowaniu administracyjnym, że organ nadzorujący miał prawo przyjąć, iż (co najmniej!) nie sprawował nadzoru nad swoim przedsiębiorstwem w stopniu zadowalającym. Osobiście stoję na stanowisku, że jest to rażące naruszenie warunków prowadzonej działalności.

I pozdrawiam

dziadek Piotra

– – – – – – – – – – –

843 total views, 3 views today